Facebook Google+ Twitter

Mówimy białe, a w domyśle…

W Sopocie referendum nie będzie. Władzy udało się unieszkodliwić opozycję. Członkowie grupy referendalnej nie uzbierali nawet wymaganej liczby podpisów. Problem w tym, że zablokowanie głosowania nic nie zmieniło...

 / Fot. kmz...Wyznaczyło jedynie początek długotrwałej wojny wyborczej. Jej wynik poznamy pod koniec przyszłego roku.


„Jak dzielimy referenda?” Na to pytanie przeciętny student politologii odpowiedziałby bez wahania: „Ogólnokrajowe i lokalne, obligatoryjne i fakultatywne, oraz opiniotwórcze i wiążące”. Okazuje się jednak, że byłaby to klasyfikacja niekompletna. Dowiódł tego ostatnio Jacek Karnowski.

Referenda dzielimy na „słuszne” i „niesłuszne”. Autorem tej rewolucyjnej klasyfikacji nie jest bynajmniej któryś z klasyków marksizmu-leninizmu, lecz… sopocki prezydent. To on w lutym 2009 roku, po otrzymaniu aktu oskarżenia, oświadczył, iż chce, aby to mieszkańcy zdecydowali, czy ma nadal sprawować swój urząd.
- Oddaję się w ręce sopocian – powiedział. - Najważniejszy w demokracji jest głos obywateli.
Cztery lata później sopocianie znowu zapragnęli demokracji bezpośredniej. Tym razem jednak Karnowski (nadal oskarżony) nie okazał się jej zwolennikiem. Na wieść, że ktoś nieupoważniony chce odwołać go wraz z całą Radą Miasta, wydał oświadczenie, w którym czytamy:
„Przykre, że działania czysto polityczne robione są pod przykrywką inicjatyw obywatelskich. (…) Referendum na rok przed wyborami, to jedynie próba destabilizacji sytuacji w mieście oraz narażenie podatników na niepotrzebne koszty”.
Które z tych referendów było „słuszne”, a które „niesłuszne”, chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć…

Dobry pasterz ostrzega
Aby nie dopuścić do „destabilizacji miasta” radni PO i Samorządności przystąpili do agitowania sopocian. Przekonywali ich, że referendum jest wyłącznie polityczną hucpą oponentów Karnowskiego. Nakłaniali także mieszkańców do składania podpisów przeciwko odwołaniu władz miasta.
W połowie lipca br. w kościołach, odczytany został list Karnowskiego, w którym ostrzegł on wiernych przed domokrążcami, podającymi się za urzędników. Z kolei inicjatorzy referendum poinformowali media, że po domach chodzą oszuści, którzy podszywają się pod członków grupy referendalnej.
Zwiększonej aktywności domokrążców nie potwierdziła jednak sopocka policja. Jej rzecznik poinformowała nas, iż w ostatnim czasie funkcjonariusze tylko raz otrzymali sygnał, że do dwóch mieszkań na terenie miasta chcieli wejść oszuści – były to kobiety, oferujące na sprzedaż pościel.

Rzeczywistość nasza i wasza
Sopot tonie w długach. Z roku na rok staje się miastem coraz bardziej prowincjonalnym. Znikają, ocalałe z wojennej pożogi domy, drzewa i rabaty. Rozpadają się drewniane werandy. Rosną pseudonowoczesne, betonowe konstrukcje. W spalinach rozpuszcza się Haffnerowski duch uzdrowiska.
Eleganckich letników już dawno zastąpiła nowobogacka tłuszcza. Rdzenni sopocianie omijają reprezentacyjny deptak nawet za dnia. Wieczorami boją się wychodzić na ulicę. Zza firanek obserwują półprzytomnych balangowiczów, którzy swoje fizjologiczne potrzeby załatwiają w ich podwórkach. W „kurorcie” liczy się tylko gigantomania, chamstwo i szmira… Tak Sopot widzą orędownicy zmian.
Karnowski postrzega „swój folwark” inaczej. Ostatnio dał temu wyraz na prywatnym blogu:
„W czasie, kiedy zbierane były podpisy (…) miasto Sopot sfinalizowało umowę z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska na ponad 44 miliony złotych (…), pozyskało także ponad 2 miliony złotych na ścieżki rowerowe (…). Sopot zdobył pierwsze miejsce w rankingu samorządów Rzeczpospolitej”.

*
Karnowski rządzi Sopotem od 15 lat. Kolejne osiem był wiceprezydentem miasta. Jego oponenci uważają, że po takim okresie, problemy z postrzeganiem rzeczywistości, miałby nawet najuczciwszy urzędnik – a co dopiero on… Cztery lata temu obiecał, że po zakończeniu kadencji wycofa się z polityki, słowa jednak nie dotrzymał. Podobnie było ze szpitalem, porodówką, obniżką cen energii i innymi wyborczymi zapowiedziami.
W Sopocie nikogo już chyba nie dziwi, że Karnowski co innego widzi, co innego mówi, a jeszcze co innego myśli. Problem tylko w tym, że za jego „omamy” płacić będziemy wszyscy, i to bardzo długo.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.