Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33301 miejsce

Mówimy "nie" nudzie - nauka liczenia także może być ciekawa!

Proces poznania u dzieci przebiega jakby mimochodem. Wystarczy poprzez wykorzystanie odpowiednich bodźców pobudzić właściwe obszary mózgu. Warto przy tym wykorzystać własną kreatywność podczas nauki liczenia!

Małe dzieci mają zazwyczaj problemy z koncentracją. Otaczający świat absorbuje je tak bardzo, że ciężko skupić im się na jednej czynności. Zmuszając przedszkolaka do nudnych zajęć bardzo szybko zniechęcimy go do wykonywanej czynności i wywołamy falę protestów, zwłaszcza w czasie nauki liczenia. Zamiast stać nad dzieckiem jak kat z zeszytem w ręku, warto zabrać malca na dwór i w czasie zabawy odkryć przed nim magiczny świat liczb. Z tego pomysłu mogą korzystać również nauczyciele w szkołach czy przedszkolach. Krótki przerywnik w lekcji doskonale poprawi koncentrację malucha, który w czasie rozgrywki może nauczyć się więcej niż podczas nudnego wywodu nauczycielki.

Sokieba- gra dla każdego! / Fot. sportyGamesTrzeba jedynie powiedzieć nudzie stanowcze NIE! i otworzyć się na niezmierzone możliwości własnej wyobraźni. Podczas zabawy warto zwracać uwagę na odpowiednią aktywność ruchową, zaangażowanie uczestników i usprawnienie komunikacji między nimi oraz zapewnienie rozrywki na najwyższym poziomie. Nuda nie ma tutaj prawa bytu. Można zastosować najróżniejsze aranżacje i figury, by zachęcić dziecko do wspólnej zabawy. Nadrzędnym jej celem jest jednak podświadome stymulowanie nauki procesu liczenia dzieci w wieku przedszkolnym i wczesno-szkolnym. Proces przyswajania wiedzy przebiega mimochodem, tak, że dziecko nawet nie zdaje sobie sprawy, że wkracza w niezwykły świat liczb i zaczyna pojmować rządzące tym światem zasady. Początkowo cała aktywność skupiona jest na nauce i zachowaniu właściwej koncentracji i motoryki ciała. Umiejętności te również doskonalone są w dalszych etapach gry, ale schodzą później na drugi plan, gdyż w ich miejsce wkrada się aktywność poznawcza i intelektualna. Z reguły dzieci są bardzo ciekawe, zwłaszcza te w wieku przedszkolnym. Chcą poznać odpowiedzi na każde pytanie. Można zaproponować im grę w kości matematyczne. W pewnym momencie zainteresują się, dlaczego tata, czy pani wygrała rozgrywkę. Od tego momentu zaczyna się właściwy proces nauki liczenia - już bardziej uświadomiony, choć dziecko nie zdaje sobie nadal sprawy, że zaczyna dodawać czy odejmować.

Czy gra w kości matematyczne rzeczywiście pomaga w nauce?



Ogromne kości matematyczne- Sokieba / Fot. sportyGamesGry logiczne doskonale wpływają na obszary mózgu odpowiadające za procesy analitycznego myślenia, pamięci i postrzegania. Pobudzają je do zwiększonej aktywności. Dzięki temu dziecko nie ma problemu z przyswajaniem nowych informacji i nauką wszelkich działań matematycznych. Myślenie abstrakcyjne u dzieci jest dość dobrze rozwinięte. Wcześnie zaczynają tworzyć własne historie, jednak odnośnie wiedzy matematycznej zazwyczaj sama wyobraźnia nie wystarcza. Kości - fizyczne obiekty dają dziecku realistyczny obraz, dzięki czemu łatwiej jest mu wizualizować procesy liczenia. Liczby są same w sobie symbolami, dopiero namacalny przedmiot materializuje ich istnienie w mózgu malucha. Sprzyja temu również fakt, że gra opiera się przede wszystkim na wspaniałej zabawie rozwijającej intelekt dziecka. Kontakt z rówieśnikami i konieczność współdziałania w grupie uczy również malucha zależności występujących w społeczeństwie. Dzięki temu dziecko rozwija niezbędne do funkcjonowania wśród ludzi zdolności interpersonalne. Poznaje również i uczy nazywać własne emocje, jak niepewność, czy ekscytacja. Warto sięgać po gry i zabawy multiedukacyjne, dzięki którym świat w całej swojej rozpiętości znajdzie się w zasięgu poznawczym nieukształtowanego jeszcze młodego człowieka.

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Mam podobne wspomnienia. W domu grywaliśmy w całą masę gier, nie tylko w kości, karty, ale i w różne planszowe. Na zimowe wieczory - jak znalazł.
Obie formy - i statyczna, i dynamiczna są potrzebne. I obu jest znacznie za mało obecnie. Wiem doskonale, jak bardzo zapracowani są rodzice i jak nie mają czasu. Ale to się mści.
Pozdrawiam, 5.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fakt- moi rodzice również grywali ze mną i rodzeństwem w karty. Jednak był to raczej statyczny tryb spędzania wolnego czasu. Poprzez niektóre zabawy można łączyć przyjemne z pożytecznym, jak np. naukę liczenia z aktywnością fizyczną. Piecze się wtedy "dwie pieczenie" na jednym ogniu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mój tata grał ze mną w tysiąca. Ja musiałam liczyć punkty. Zanim poszłam do szkoły i nauczyłam się czytać i pisać, już nieźle grałam w karty:) Nigdy nie miałam kłopotów z liczeniem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.