Facebook Google+ Twitter

Może jednak wróć „komuno”

W Polsce nigdy nie było komuny. Owszem, do połowy lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku było zmierzanie w tym kierunku, ale od tej cezury nastąpiło stopniowe, choć powolne odchodzenie od tej niemiłej perspektywy.

Mało uzasadnione jest więc posługiwanie się określeniem „komuna” w odniesieniu do ubiegłego systemu. Tym bardziej, że ten kraj zasłużył sobie na miano najweselszego baraku w demoludach, poprzez wyłamywanie się z zasad obowiązujących w państwach będących pod dominacją radziecką, niezupełnie z własnej woli. Był to więc, może nieudolny, ale socjalizm.

Obrzydzanie polskiej przeszłości ma jedynie sens ideologiczny. Propagatorom obecnego systemu chodzi przecież tylko o to, żeby nie powstały w naszym społeczeństwie ciągotki do powrotu. Obywatele Polski jednak raczej wiedzą, że nie ma co opłakiwać rozlanego mleka w postaci upadku poprzedniego systemu politycznego. Nie jestem jednak pewien, czy tak samo traktują zmianę systemu społeczno-ekonomicznego. Tym bardziej, że na zasadzie konwergencji zmierzamy obecnie w tym samym kierunku. W końcu powstanie jedna decydująca o wszystkim grupa kapitałowa. Co za różnica czy decyduje dominująca partia, czy taka właśnie grupa?

Gwałtowne przemiany, zaistniałe w 1989 roku, zostały dokonane przy wsparciu i dominacji środowisk, które nie miały zielonego pojęcia, co zrobić z dobrem powstałym w ich wyniku. Mam zresztą wrażenie, że trwa to do dzisiaj. Władzę przejęły wtedy ugrupowania, które w sposób zdecydowany, choć raczej nieudolny spróbowały, z niezbyt korzystnym dla obywateli skutkiem, odciąć się od przeszłości. Ta determinacja jest zrozumiała. Jednak w jej wyniku jednocześnie podcięto ekonomiczne korzenie państwa. Odbyło się to przez nachalną prywatyzację wszystkiego, w celu zdecydowanego odróżnienia się od „komuny”. Upadek państwowych zakładów, nawet o znaczącym potencjale ekonomicznym, następował niemal przez pokazanie palcem, że ma upaść Czy było to jednak sensowne? Czy nie przyniosło to ekonomicznych szkód?.

Nie będę ich wymieniał jako przykłady, bo nawet zajęłyby zbyt wiele miejsca. Jako przykład użyję jednak PGR-ów. Gospodarka rolna, jak mniemam, bez względu na system polityczny polega na tym samym. Trzeba ziemię uprawiać, zachowując odpowiednie dla niej normy. Zwierzynę hodowlaną hodować, zachowując odpowiednie rygory. Problemem była tylko nazwa – PGR (przypominam – Państwowe Gospodarstwo Rolne). Prywatyzacja tychże odbyła się na zasadzie ich likwidacji, a nie poprzez zmianę nazwy i organizacji wewnętrznej zakładu. Przecież można było je nazwać np. ranczo, hacjenda, czy coś w tym rodzaju. Poczekać. Niech sobie spokojnie padną te niezbyt dobrze prosperujące w systemie kapitalistycznym. Pozostałyby tylko dobre, w których dokonano by odpowiednich do czasów reform. Wiele sprzętu, budynków, zwierząt, ziemi i w końcu ludzi byłoby na swoim miejscu bez znaczących ekonomicznych strat. Może wtedy nie byłby potrzebny tak rozbudowany KRUS?

Można odnieść także wrażenie, że prywatyzacja, jako hasło i klucz do postępu, jest bez sensu. Dlaczego bowiem Telekomunikację Polską sprzedano w ramach prywatyzacji francuskiej firmie z większościowym udziałem państwa francuskiego? Nie mogła to być dalej TP z większościowym udziałem państwa polskiego? Bez sensu jest także używanie określenia reprywatyzacja. U nas bowiem nie jest „re”, a jest w zdecydowanej większości prywatyzacja, ponieważ znacząca ilość zakładów produkcyjnych i wiele zburzonych budynków powstały lub zostały odbudowana od zera za poprzedniego systemu.

Był to wysiłek pokoleń, które obecnie, w ilości jaka przetrwała, są emerytami. Posiadają więc status ludzi, którzy ciągle muszą wysłuchiwać dziwacznych stwierdzeń nieudolnych rządzących, że na nich muszą pracować ich dzieci i wnukowie. Nasuwa się tu pytanie – gdzie jest majątek przez obecnych emerytów wypracowany? Majątek, który z naddatkiem powinien raczej wystarczyć na ich emerytury.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Jak już mowa o poprawianiu, to ja miałbym propozycje, aby o kasowaniu czyjegoś komentarza powiadamiać jego autora. Mnie skasowano komentarz, o czym się dowiedziałem podczas przeglądania swoich materiałów. Napisałem do Redakcji korzystając z poczty elektronicznej, ale mój liścik wrócił. Być może Redakcja zmieniła adres. Nic mi jednak o tym nie wiadomo. POdobny przypadek już wystąpił parę dni temu. POwtarzam mój list tutaj. Może ktoś z Redakcji go zauważy i się wypowie na temat w nim poruszony, przeze mnie. (Wyskoczenie PO, nie z mojej winy.)
Witam Serdecznie Panie Redaktorze!
Przeglądając swoje materiały zauważyłem skasowany mój komentarz pod moim materiałem Pt . „2010. O wieczorze sylwestrowym”. Gdyby tak Pan zechciał mi powiedzieć, co w tym skasowanym komentarzu było nie zgodne z obowiązującym na W24 regulaminem? Co było obraźliwego, czy wulgarnego, Komu , tak w
Polsce, jak i na całym świecie mój komentarz może zaszkodzić? No i jeszcze – gdyby Pan zechciał – powiedzieć. kto mi te i podobne świństwa robi. Chciałbym zobaczyć jego buzię – zapewne młodą, piękną i miłą. Niech wystąpi otwarcie i nie ryje, jak ten – przysłowiowy – kret. Pozdrawiam i z góry dziękuję za zrozumienie i odpowiedź. Tadeusz Śledziewski
Tak na boku. To ci dopiero? Nawet w potępianym przez wszystkich – politycznie poprawnych – PRL-owskim ustroju totalitarnym nie spotkało mnie coś podobnego. Musiałem dożyć 70-siątki i doczekać Demokracji, żeby zostać kopnięty za słowo nikomu nie szkodzące.

Komentarz został ukrytyrozwiń
levy
  • levy
  • 11.03.2011 22:33

Panie Koźmiński, jak dotąd to pan najbardziej narzeka na dzisiejsze czasy. Jeżeli to autokrytyka to chylę czoła.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No! Wreszcie znalazł się ktoś rozumujący w podobnych kategoriach, co ja. Na samym początku zastrzegę sobie, rozbieżność poglądów w temacie rozdawnictwa ziemi kościołowi. Kościół jak otrzymał ziemię, to tę która do niego należała. To jest jedno. Drugie, zaś to kościół posiadanej ziemi nie pozostawia bezużytecznie. Po trzecie w Polsce jest pełno ziemi nie wykorzystanej. Nie ma więc takiego stanu, że ktoś potrzebujący ziemi, nie może jej dostać, bo kościół wszystko przejął. Autor natomiast nic nie wspomina o wykupionej ziemi, za bezcen, przez tych, jak ich autor nazwał - będących przy korycie, jako lokaty kapitału i jako dodatkowego źródła przychodów. Oni tę ziemię "pogrzebią" od czasu do czasu i jeszcze otrzymują do niej unijne dopłaty.
PRL-owskie stosunki społeczno polityczne nie były dobre - to nie ulega dyskusji. Ale! (Wielokrotnie na te tematy pisałem.) Poprawa na lepsze nigdy nie nastąpi, na skutek przemian rewolucyjnych. Trzeba tu zaznaczyć, że przewrót jaki nastąpił przy "Okrągłym stole", czy też w Magdalence, to była rewolucja - tyle że bezkrwawa. Co należy potraktować z uznaniem. Ja osobiście ten przewrót nazwałbym "przewalanką". Dotyczyła ona właśnie tego naszego - przez nas wypracowanego - majątku.
Poprawę na lepsze - i cały w tym szkopuł - można jedynie osiągnąć poprzez ciężką, żmudną, systematyczną, długoletnią pracę udoskonalającą istniejące wady. Ale komu to by się chciało ciężko pracować. Wszyscy myśleli, że machnięcie ołówkiem, przez bohatera Wałęsę wszystko uleczy. Niestety! Jak już tu na W24 powiedziałem - "Jednym machnięciem pędzla nie namaluje obrazu". Wyprowadzenie Polski z bagna w jakim się obecnie znalazła pochłonie nieporównywalnie więcej czasu i pracy, niż potrzeba byłoby jej do wyprowadzenia z systemu - nazywanego powszechnie - totalitarnym, czy też komuną. Wiem, że mi tu rzadko kto wierzy. Ale z czasem sami się o tym przekonacie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panowie, jeśli nie ograniczyliście się tylko do przeczytania tytułu, to nie rozumiem ataku na Autora i przypisywania mu komunistycznych resentymentów z powodu krytyki sposobu, w jaki dokonano u nas transformacji ekonomicznej (bo tego dotyczy artykuł). Przedmiotem tej krytyki jest głównie proces prywatyzacji, którego potrzeby Autor nie neguje, natomiast potępia formy, jakie przybrał w Polsce. Jak pan Roman zapewne pamięta, prezydent Kaczyński miał również wiele zastrzeżeń do tych form:
http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/94509,lech-kaczynski-mowi-stop-prywatyzacji.html
Popieram prywatyzację, ale również mam wrażenie, że to, czego dokonano, odbyło się w pośpiechu i na oślep. Unika się natomiast ze względów populistycznych posunięć koniecznych (m.in. prywatyzacji szpitali).

Komentarz został ukrytyrozwiń
Mirek Kramarz
  • Mirek Kramarz
  • 11.03.2011 15:52

@ Mirosław Krasowski - Pan pewnie był za komuny jakimś sekretarzem albo przynajmniej po. sekretarza, w najgorszym wypadku magazynierem ,a za komuny magazynier był wysoko nobilitowany w hierarchi wśród ludu pracującego, stąd ta nostalgia za czasem minionym - mnie to dawno przeszło odnalazłem się w terażniejszości całkiem nieżle, a za komuny posiwiałem .A kysz komuno a kysz.....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Potępianie w czambuł przeszłości i nadmierna gloryfikacja nawet złej współczesności są niezdrowe. Należy zachować względną równowagę w ocenach. Ucieczka jest najłatwiejszym wyjściem. Trudniej jest zostać i spróbować korzystnie zmienić niezbyt dobrą polską rzeczywistość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panowie Mirek K Wczoraj i zbigniew mały - albo ja się źle wyraziłam, albo Panowie mnie źle zrozumieli. Oczywiście obaj Panowie macie rację. Wyszło jak wyszło, a słynne 21 postulatów, w świetle wszystkich znanych juz z autopsji przemian ekonomicznych, sa lektura rozczulająco-rozweselającą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie mieszkałem obok PGR i wiem jak tam pracowali .Kto miał i do kiedy dopłacać do tego.Większość firm Państwowych też tak pracowała.Widziałem od środka wiele takich firm .Pani Kowalczyk czy ,jeżeli ja pracuję wydajnie i dużo pomimo to mam zarabiać tak jak obibok . Pracuję jako pracownik najemny chciałem pracować na swoim ale socjal (ZUS) mnie wykończył .Podziwiam ludzi którzy pomimo wszystko jakoś dają sobie radę i dają prace innym.Pani K niech pani popracuje na swoim a zobaczy pani ile czasu spędzi pani w pracy.Co innego rządzący , mamy takich jak wybierzemy. jeszcze na koniec ,mam trochę lat ale jeżeli miała by wrócić komuna ucieknę dopóki jeszcze paszportu nie zabiorą

Komentarz został ukrytyrozwiń
Mirek K
  • Mirek K
  • 10.03.2011 17:03

@ Jadwiga Kowalczyk - jednego z drugim nie da się połączyć - albo socjalizm albo kapitalizm ,trzeciej drogi niech Pani nie szuka bo to utopia!A dobrobyt zależy od koniunktury ogólnoświatowej i od profesjonalnego rządzenia ,a z tym u nas jak Pani widzi jest tragicznie .Chiny znalazły trzecią droge ,o takiej p. myśli???Bo ja nie i cierpnie mi skóra.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mirek K. - czytaj ze zrozumieniem. Nie chodzi o system polityczny, a ekonomiczny. "Masy pracujące" w Solidarności walczyły, walczyły, ale chyba sie po tej walce obudziły z ręką w nocniku. Miał byc kapitalizm, ale z socjalistycznymi gwarancjami pełnego zatrudnienia i jednakowymi poborami dla jednakowych żołądków? Niewykonalne. Jedni wykorzystali sytuacje, żeby sie wzbogacic, inni (wiekszość) obudziała się z ręką w nocniku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.