Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28754 miejsce

Może w Bieszczady?

Nabór na studia. Kierunek politologia. Rektor pyta kandydatkę: proszę mi powiedzieć kto jest marszałkiem sejmu RP? Nastaje cisza. Może za trudne. Kto w takim razie jest premierem RP? Znowu cisza. To może zna pani chociaż nazwisko prezydenta?

Kandydatka na magistra politologii stoi i nie mówi nic. Po prostu nie wie. Nie zna premiera, prezydenta, o marszałku nie wspominając. W końcu, zaciekawiony fenomenem niewiedzy kandydatki, rektor pyta: - Gdzie pani mieszka? - W Bieszczadach - odpowiada kandydatka
Z lekko pomarszczonym z zamyślenia czołem, rektor spogląda przez okno i retorycznie zapytuje: - Może by tak wszystkim pi***ć i wyjechać w Bieszczady?

Wróciłem z prawie miesięcznych wczasów. Już wypoczęty, wręcz wywczasowany, mogę podzielić się z Wami swoimi uwagami na temat tego wypadu. Nie napiszę jednak ani gdzie byłem, ani co robiłem i ile rzeczy widziałem. Wręcz przeciwnie - będzie o tym, gdzie mnie nie było, czego nie musiałem robić, widzieć, ani tym bardziej słyszeć.

Przed wyjazdem byłem pełen obaw - nie będę miał dostępu do 'neta' przez prawie miesiąc. Telewizji też nie pooglądam, nawet z zasięgiem w komórce będzie nieciekawie. "Mój Boże! Jak ja to wytrzymam?" - pytałem, ale z każdym kolejnym dniem bez dostępu do mediów, komputera i telefonu, coraz mniej doskwierał mi ich brak. Dziś już wiem dlaczego.

Nie musiałem patrzeć na sceny spod prezydenckiego pałacu, podczas których "krzyżowcy" z pochodniami w rękach kroczyli tuż za swoim wodzem, by wyrazić swoje stanowcze NIE dla poczynań rządu i prezydenta Komorowskiego. Nawet informacja o nagłym zniknięciu krzyża sprzed pałacu jakimś dziwnym trafem mnie ominęła. Nie musiałem wysłuchiwać o roszadach w PiS-ie - zawieszaniu, odwieszaniu, przywieszaniu, wywieszaniu członków tegoż ugrupowania. Drugim rządowo-rosyjskim Tupolewie, który miał problemy z lądowaniem na Okęciu, też nie musiałem się zamartwiać. Daleko, żeby nie powiedzieć głęboko, ominęło mnie poczucie zażenowania i wstydu po ogłoszeniu, że koruptor Karnowski wystartuje na prezydenta Sopotu jako kandydat Platformy. Nie musiałem wysłuchiwać pani pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania Eli Radziszewskiej, która zamiast "równie traktować" wygadywała jakieś bzdury o homoseksualistach, biseksualistach, heteroseksualistach i niezdeklarowanych. O zlocie Platformersów też nić nie wiedziałem. Zaskoczył mnie nawet Palikot Janusz, który się postawił Donkowi, Grzesiowi i innym sobie podobnym. Najciekawsze jest jednak to, że po prawie miesiącu wakacji wracam, a tu dalej nic nowego w sprawie śmierci polskiego prezydenta, najwyższych dowódców wszystkich rodzajów sił zbrojnych, posłów, senatorów i elity społecznej naszego kraju. Wręcz przeciwnie - wiadomo jeszcze mniej.

I jak tak teraz sobie patrzę na wydarzenia ostatniego miesiąca i przeglądam doniesienia medialne, to - tak jak w tym dowcipie powyżej - pi***oł bym tym wszystkim i wyjechał w Bieszczady, ale nie mogę, bo ktoś tu przecież musi zostać i ten syf na bieżąco porządkować.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.