Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

44241 miejsce

Może wkrótce...

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-02-17 16:47
  • Creative Commons

„[...] chce się jeszcze i jeszcze więcej mieć i być, i przeżyć, posiąść znowu na zawsze, na to długie, nagle kończące się zawsze.” E. Hemingway

Co łączy „Czas Apokalipsy”, biografię Lanca Armstronga, operę w Sydney i mecz 1/8 mistrzostw świata z 1998 roku Argentyna-Anglia. Wiem tylko, że dwanaście lat temu, w chwili gdy Anglicy właśnie przegrywali w rzutach karnych z Argentyną, Coppola był już autorem wojennego dzieła, Australijczycy tworzyli areny igrzysk, mimo że Lance jeszcze nie wiedział, że będzie twardszy niż droga. Przez dwanaście lat historii siedziałem z Johnem Coffey w klatce niesprawiedliwości, czekając na nieuchronny spacer po zielonej mili. Przez szklany ekran widziałem najpiękniejszą ceremonię otwarcia igrzysk olimpijskich i ćpałem ze Smółką każde pojedyncze słowo Melvina Burgessa. Walczyć uczył mnie Steve Prefontaine, na rowerze jechał ze mną Smithy Ide, a Forrest Gump ze mną biegł.

Nie wiem dlaczego Batty nie strzelił karnego w największym widowisku mundialu 1998 roku, dlaczego Burgess nie napisał sielanki pod tytułem „Ćpun 2”. Nie odpowiem kim dla mnie był Lester Burnham, ani dlaczego nie zrobiłem sobie zdjęcia pod wieżą Eiffela. Gdy Rippley Boogle przyznawał się do wszystkich kłamstw, a Bethany uciekła z domu po raz ostatni, miałem w głowie tylko jedno zdanie. Poznając „Kandahar”, widząc strzelającego głową Henrika Larssona i oglądając okolicę ze szczytu Ostrzycy słyszałem, zdawałoby się, proste „nie do wiary”. Jest to „nie do wiary” niezwykłe, jedyne w swoim rodzaju.

Te trzy słowa Zdzisława Ambroziaka, choć mogłyby być czyjekolwiek, dla mnie są akurat jego. Oglądałem mecze tenisa, aby po jednej z akcji usłyszeć tę magiczną formułę, powiedzianą w sposób niesłychany, wprowadzającą w świat cudów codzienności. Są to słowa, których nie powiedziałem czytając „Ulicę Marzycieli” czy oglądając „Kto nigdy nie żył”, nie powiedziałem tych słów gdy ja, Michał, Grzesiek i mój brat Krzysiu wyruszaliśmy rowerami z Legnicy, ani wtedy gdy trzeciego dnia sourvival horroru wjeżdżaliśmy do Zakopanego. W tych chwilach czułem „nie do wiary”, spijałem emocje ze słów, których Zdzisław Ambroziak nie wypowie już nigdy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Wola poznania, jest jak wola życia. Realizując marzenie poznania wszystkiego, będziesz miał piękne życie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.