Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

177973 miejsce

Mózg nic nie kosztuje

Przypomniała mi się bardzo stara anegdota, którą pierwszy raz czytałam bodaj u Wańkowicza (czy ktoś pamięta jego slogan reklamowy "Cukier krzepi"?). Opisał on przygodę pioniera automobilizmu, którego pojazd nagle stanął. Konieczna była interwencja mechanika.

Ten otworzył maskę, stuknął młotkiem, zamknął maskę i stwierdził, że należy się 100 złotych. Oburzony kierowca zaprotestował: Jak to, setka za stuknięcie młotkiem? Proszę o rachunek! No i mistrz napisał: Za stuknięcie młotkiem - 5 złotych. Za to, że wiedziałem, gdzie stuknąć - 95 złotych. Razem - 100.

- Nie bez przyczyny podałam źródło anegdoty. Wiąże się to ściśle z ostatnim posiedzeniem Senatu i tematem felietonu. Ludzie często się skarżą, że Stwórca dał im za mało centymetrów wzrostu, albo za mało centymetrów w biuście, za to zbyt dużo w pasie. Narzekają, że zarabiają mało, że szef jest zły, że mąż nie taki, że nie urodzili się w pałacu albo na Hawajach, a mieszkają i pracują w Katowicach, a na przykład nie w Paryżu.

Ale nigdy, przenigdy nikt nie utyskiwał, że ma za mało rozumu. Wynika stąd, że każdy uważa, iż rozumu dostał dość. Nie tylko nikomu go nie brakuje, ale często słyszy się opinię: - Ci mądrale biorą forsę nie wiadomo za co; pisać czy tworzyć, co to za sztuka?. Człowiek pracy oznacza zazwyczaj kogoś, kto utrzymuje się z ciężkiej, fizycznej harówki. Myślenie, jak się zdaje, nie kosztuje nic.

Bardzo łatwo ulec złudzeniu, że owoce ludzkiego umysłu są jak grzyby w państwowym lesie: należą do wszystkich, a więc do nikogo, a raczej do tego, kto pierwszy je znalazł. Jeszcze kilkanaście lat temu powszechne też było przekonanie, że wszystko w zakładzie pracy jest wspólną własnością, więc nie jest przestępstwem ani nawet grzechem wyniesienie z pracy papieru toaletowego, gumki myszki czy długopisu. Dzisiaj sytuacja radykalnie się zmieniła i nikt już z telefonu służbowego nie dzwoni do dalekiej kuzynki w Szanghaju, by przez drobne pół godziny z nią pogawędzić. Kto jest tutaj bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem. Skoro wszystko było dawniej "nasze", łatwo było uwierzyć, że także "moje".

- Dzisiaj wynoszenie sprzętów czy materiałów z miejsca pracy jest nazywane po prostu kradzieżą i może zakończyć się w sądzie. Ale skopiowanie programu komputerowego albo odtwarzanie nagrania kupionego na targowisku za pół darmo wciąż jakoś uchodzi. Co komu szkodzi, że piosenkę aktualnie popularnej gwiazdy puszczamy, choć za nią nie płaciliśmy? Ależ płaciliśmy, zawołają oburzeni nabywcy, przecież sprzedawca wziął pieniądze. Podobnie jak typek oferujący na parkingu supertanie wycieraczki albo fenomenalnie okazyjne felgi. Wycieraczki i felgi są najpewniej od złodzieja i każdy, kto nie spadł z księżyca, to wie. Ale piosenka?

Czy ktoś się zastanawia, że wykonawca, muzyk, realizator, kompozytor, autor tekstu jest po prostu okradany, jeśli dochód ze sprzedaży jego krążka ląduje w portmonetce pokątnego handlarza? Do tej pory głównymi miejscami, gdzie w sposób rażący naruszano prawa autorskie, były wszelkiego rodzaju targowiska, na których sprzedawano płyty pirackie, ulice, gdzie na rozkładanych łóżkach przekupnie sprzedawali wszystko. Ze względu na tak zwaną niską społeczną szkodliwość te sprawy były umarzane i nikt się tym nie przejmował - mówił z senackiej trybuny Krzysztof Cugowski. - Po wejściu internetu w sposób totalny wszystkie prawne problemy skupiły się właśnie w sieci.

Pojęcie własności intelektualnej, praw autorskich nie jest zakorzenione w naszej świadomości. Nie tylko w naszej. Z ochroną dóbr intelektu są problemy na całym świecie. Beztroska artystów jest myląca. Wysiłki charakteryzatorów pozwalają ukryć pot i zmęczenie na estradzie. Wysiłku kompozytora i tekściarza w ogóle nie widać, ale to nie znaczy, że tego trudu nie ma. Nie powinny nas mylić pozory: nawet "mózgowcy" lubią czasem udawać, że ich osiągnięcia to jedynie talent i błysk.

Rzadko przyznają się, ile dni i miesięcy spędzili nad uzyskaniem efektu, który tak lekko prezentują. Ale po zejściu ze sceny każdy z nich przyzna, że te dary to ledwie 5 procent sukcesu. Pozostałe 95 procent to wynik ciężkiej pracy. Talent i błysk są darami Opatrzności, ale za pracę trzeba zapłacić. Sam mózg niewiele kosztuje, ale młotek też nie jest drogi. Liczy się umiejętność wykorzystania tych narzędzi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Tak, zabór wartości intelektualnej jest złodziejstwem. I część złodziei/złodziejów się wstydzi a kradnie. Dlaczego? Bo kradną także (choć nietylko) ci, co nie mają na chleb, wyjazdy zagr., na godne życie. Okradani zwykle mają na te rzeczy. Oczywiście, nie zmienia to definicji i faktu kradzieży, jednak jest różnica, jeśli znajdziemy milion złotych i nie oddamy ich miliarderowi, którego szuka po świecie policja za przewały, a znajdziemy i zawłaszczymy 100 zł biedaka.
Co ciekawe, znane są przypadki, kiedy ludzie sztuki sami korzystali z programów nielegalnie a oburzali się, że ich piratują! Kiedyś Kancelaria Rządowa (lub Prez.) była oskarżona, że korzystają nielegalnie z czcionek (nie płacili).
Gdyby świat był uczciwy... Ostatnio jakiś szef banku załatwił pewnej niewiaście świetne stanowisko i nie podał się do dymisji, pewien sędzia dwukrotnie wpadł za korupcję i zachorował, a chroni(ł) go immunitet, pewien niezależny senator nakombinował i uciekł zagranicę, w Rosji mamy kilkudziesięciu miliarderów, zwł w branży paliwowej, którzy okradli naród, szef unijnej komisji bodaj rok temu korzystał z jachtu i wczasów milionera, lobbyści wkręcają się i kombinując oraz śmielej i jawniej, a lekarzom płaci się u nas 2000 zł.
Byłbym pierwszy, aby rzucić kamieniem w każdego złodzieja własności intelekualnej, gdyby inne problemy były prowadzone moralnie, zwł. przez ludzi, którzy powinni świecić przykłądem - politycy, księża. Trudno wymagać moralności od zwykłych ludzi, jeśli jeden z polskich dostojników Kościoła, nie dość, że moralnie prowadził się poniżej krytyki, to jeszcze ma apartament za milion europów w Rzymie, który odziedziczy jego siostrzenica?
Proszę wytłumaczyć studentowi, że ma zapłacić dwie miesięczne średnie pensje za jakiś legalny program. Owszem, ci co masowo kopiują i zarabiają krocie - tych niech ściga prawo, ale często prawo ściga maluczkich. I to jest demoralizujące. Na bilecie autob. jest napis - nie wolno odstępować biletów. Co byłoby, gdyby na gazetach i książkach były napisy - nie wolno odstępować gazety (książki) po przeczytaniu innej osobie? (Należy ją zniszczyć).
Niby z jakiej racji 100 ludzi może przeczytać książkę? Powinna jedna osoba i koniec. Za drugie czytanie powinny być pobierane opłaty. Taka jest logika prawa własności - korzystasz i płacisz. Ale cywilizacja wypracowała inny model i nikt nie każe płacić za kolejne czytanie książki... A może genialny muzyk zbyt wiele żąda za swój krążek? 50 zł? Nie przesadza? Oczywiście, nikt nie każe nam kupować, jeśli na coś nas nie stać. Niby prosta sprawa - jeśli coś jest zbyt drogie, to cena w końcu powinna spaść. Ale czym wytłumaczyć, że polskie krążki są takie drogie? Pazernością czy piractwem? Dlaczego autor piosenki domaga się praw autorskich (opłat), a spawacz, który spawa statek nie ma udziałów ze sprzedaży biletów lub za fracht? Bo tak świat parszywie zbudowali burżuje? Dlaczego lekarz ratujący życie bogaczowi nie ma prawa do niewielkiego udziału z jego interesów? A muzyk każe płacić lekarzowi za wysłuchanie jego dzieła? Przewróćmy świat - jeśli wszyscy jesteśmy równi, to płaćmy wszystkim wg wartości pracy. Dlaczego muzyk ma zarabiać miliony, zaś chirurg tylko tysiące? Okradany jest nauczyciel - jeśli on wykształci w życiu paru geniuszy, to ile mu proponujemy dać zarobić? Tysiąc zł na rękę? To całe życie ma pracować na mieszkanie? Jeśli walczyć ze złem, to na każdym froncie, a nie tylko na cząstkowym.
Amerykanie wyssali z biednych krajów najlepszych programistów, opracowali prawo autorskie i ścigają złodziei własności intelektualnej. A zapłacili okradzionym narodom za wyłowione talenty? A biedne narody kombinują i oszukują Amerykanów nie płacąc im za własność int.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.