Facebook Google+ Twitter

Można było zapobiec tym tragediom!

W ostatnich dniach Zabrzem wstrząsnęły dwie wielkie tragedie. Tym boleśniejsze, że dotyczyły przedwczesnej śmierci młodych ludzi. Dlaczego odeszli? Dlaczego nigdy już nie wrócą?

Według raportu MEN od 1 września do 5 grudnia br. życie odebrało sobie 31 uczniów. Trzydzieści jeden osób! Tyle co w szkolnej klasie. Wszyscy opuszczeni, zdesperowani, nękani obawami o przyszłość. Czy nikt nie mógł im pomóc? Dlaczego wśród tłumu ludzi nikt nie zauważył, że borykają się z problemami, które ich przerastają, dlaczego nie było obok nich żadnej bratniej duszy?


Nie mam już siły żyć!


Dziewczyna, która dostała własne mieszkanie. Dziewiętnastolatka. Nikt nie podejrzewał, że dzieje się coś złego, nikt nie zadał sobie trudu, aby zainteresować się jej problemami. Pogodna jednego dnia, w drugiego, ubrana na czarno - popełnia samobójstwo. Już nigdy do nikogo się nie uśmiechnie... W sercach swoich znajomych i rodziny pozostawiła ogromny żal. Nie pozwoliła sobie pomóc.


Fala samobójstw, jaka ostatnio miała miejsce w Polsce jest przerażająca i niepokojąca. Kto powinien zareagować, przerwać serię samobójstw i odpowiednio wcześnie przekonać zdesperowaną osobę, że życie, mimo wielu trudności, jakie ze sobą niesie, jest pięknym i wyjątkowym darem?


Czy mówiąc o młodych osobach odbierających sobie życie, możemy szukać winnych? Największą odpowiedzialność za to zjawisko ponosi (według mnie) SAMOTNOŚĆ. Tym okrutniejsza, że w mieście, wśród tłumu ludzi rzadko znajdzie się osoba, która w porę dojrzy problem i wyciągnie pomocną dłoń w kierunku nieszczęśliwej osoby.


Kiedy nauczymy się spoglądać w oczy ludziom, którzy nas otaczają i dostrzegać w nich pustkę oraz nieme wołanie o pomoc? Kiedy będziemy potrafili uleczyć duszę, która nie chce już żyć? Kiedy zdobędziemy się na cudowny gest przekazania komuś chociaż cząstki naszej energii życiowej - chociaż niejednokrotnie sami nie mamy jej za wiele - i pokazania, że, mimo wszystko, warto żyć?



Lekarzu, nie odbieraj życia!



Wystarczy jeden błąd lekarski. Standardowe znieczulenie, dla jednych jest najlepszym medykamentem znajdującym się w gabinecie dentystycznym, dla innych - zabójczą trucizną. Trudno pogodzić się ze śmiercią prawie dziewiętnastoletniego, pogodnego chłopaka. Gdyby dentystka spojrzała w kartotekę... Gdyby on powiedział, że jest chory na serce... Gdybyśmy potrafili cofnąć czas i zapobiec tej wizycie... Jej dramatyczny koniec i niekończący się szereg pytań, które niesie ze sobą nie dają spokoju.


Przede wszystkim pytam – DLACZEGO? Jak dentystka mogła popełnić taki błąd? Jak takie wydarzenie mogło mieć miejsce w cywilizowanym świecie? Dlaczego chwila nieuwagi wystarczy, żeby ktoś odszedł na zawsze...


Czasami zastanawiam się, czy istnieje jakiś inny, lepszy świat. I w chwilach takich jak te, kiedy jestem blisko dramatów, obok których nie potrafię przejść obojętnie, chcę wierzyć, że tak. Pragnę mieć nadzieję, że oni znajdują się w jakimś wspaniałym miejscu, w którym  ludzkie losy układają się w cudowną mozaikę szczęścia.


Nie umieściłam żadnych zdjęć. Nie brałam udziału w pogrzebach a ponadto nie potrafiłabym „błyskać fleszem” po oczach znajomych, którzy z trudem starali się powstrzymać łzy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Policja nieprzyjmuje zgłoszen, lekarze łowcami skór. Co sie dzieje w tej Polsce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ubolewać nad stanem,lecz i szukać ratunku-może poprzez pomaganie innym ludziom we wolontariacie...?Naprawiać ponadto służbe zdrowia zamiast ciągłego gadania o reformie itd.,lecz chyba odpowiedzialności z lekarza nie zdejmną żadne okoliczności..?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.