Facebook Google+ Twitter

Można już leczyć się za granicą? Tak! Tylko w teorii

- Minister zdrowia trwa w mylnym przekonaniu, że skoro Polska opóźniła wejście dyrektywy, to zyskała kilka miesięcy. Od 25 października 2013 r. miały zacząć obowiązywać przepisy o refundacji leczenia poza granicami Polski. Nie obowiązują.

 / Fot. WikipediaW opinii Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. Ireny Lipowicz, gościa radiowego programu "Salon polityczny Trójki", minister zdrowia zachowuje się dziecinnie w sprawie leczenia transgranicznego Polaków i próbuje całą sprawę przeczekać. Od 25 października 2013 roku miały zacząć obowiązywać ustawowe przepisy, które uprawniają NFZ do refundacji leczenia poza granicami Polski, bo powinna wejść w życie tzw. unijna dyrektywa transgraniczna. Powinna, ale nie weszła.

Ministerstwo Zdrowia pod kierownictwem Bartosza Arłukowicza, nie zdążyło na czas przygotować projektu koniecznej ustawy. I z tego względu przepisy wejdą w życie najwcześniej dopiero w marcu 2014 roku. Do tego czasu, polscy pacjenci, którzy będą się leczyć poza granicami kraju, nadal nie mogą korzystać z uprawnienia do refundacji leczenia.

Profesor Irena Lipowicz, spodziewa się - w związku z tym zaniedbaniem - fali skarg od polskich pacjentów. - Wydaje się, że minister zdrowia trwa w mylnym przekonaniu, że skoro Polska opóźniła wejście w życie dyrektywy, to zyskała kilka miesięcy. Tymczasem jest inaczej. Dopóki ta dyrektywa nie została w Polsce implementowana, to ona obowiązuje wprost - powiedziała pani Rzecznik w radiowym "Salonie Politycznym Trójki".

Wyjaśniła, że w związku z taką sytuacją, każdy pacjent może korzystać z leczenia za granicą, mimo że nie ma ustawy i rozporządzeń do niej. Ale będzie czynił to na własne ryzyko i ponosił koszty ze swojej kieszeni, a zwrotu kosztów od NFZ będzie musiał dochodzić w sądzie. Ma jednak spore szanse na wygraną.

Rzecznik Irena Lipowicz podkreśliła, że dyrektywa unijna powstała 30 miesięcy temu i przez tak długi czas, resort zdrowia nie zdołał przygotować właściwej ustawy. - Co więcej - z naszej strony były sygnały i było jasne, że to trzeba będzie zrobić. Ja mam wrażenie, że ktoś czegoś nie doczytał, albo się nie zastanowił – wyjaśniła pani profesor.

Czytaj: Po leczeniu za granicą sądowa batalia?>>>

Pytana przez redaktora Marcina Zaborskiego o to, kto jest winny zaistniałej sytuacji, jednoznacznie wskazała ministra zdrowia, Bartosza Arłukowicza. Jej zdaniem, popełniony przez niego poważny błąd, dotkliwie odbija się na pacjentach, którzy wiedzą, że mogą się leczyć poza granicami kraju, ale nie wiedzą obecnie, co właściwie im wolno.

- Błąd ministra zdrowia polega na tym, że minister zdrowia myślał, że można to przeczekać, przemilczeć i zyskać kilka miesięcy – powiedziała prof. Lipowicz. Jak mówiła - godna potępienia jest sytuacja, w której zachęca się obywateli do wchodzenia w spór sądowy z państwem. - Wymiar sprawiedliwości jest mocno obciążony a to będzie dodatkowe obciążenie - zaznaczyła.

Jak podkreśliła prof. Irena Lipowicz, ministrowi zdrowia, w związku z zaniedbaniem, mogą grozić nie tylko konsekwencje polityczne. - W przypadku zaniechania przez urzędnika państwowego, swoich obowiązków, wchodzi także odpowiedzialność prawna - podkreśliła.

Rzecznik Praw Obywatelskich zamierza zaangażować się w ewentualne spory między pacjentami a państwem. - Będziemy patrzyli, jaki jest charakter skargi. Skończy się to pewnie asystowaniem przy dochodzeniu przez tę osobę kosztów przed sądem - wyjaśniła prof. Irena Lipowicz.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.