Pozycja materiału w rankingach:
Mizoginik, alkoholik i tyran. Mit o wesołym staruszku runął w gruzach. Ernest Hemingway w nowym musicalu „Too Close to the Sun” przedstawiony jest jako żałosny mistrz.
Czy przyzwoite jest robienie rozrywki z mężczyzny, który cierpiał na chorobę psychiczną i zakończył swoje życie samobójstwem? Wiadomo, że podczas swoich ostatnich dni Hemingway poddawany był licznym terapiom wstrząsowym. Fizyczna niemoc i utrata pamięci, z pewnością nie były powodem do żartu. A jednak, nie dla wszystkich. Musical „Too Close to the Sun” przedstawia pisarza jako erotomana, uganiającego się za spódniczkami, dosłownie trzy dni przed popełnieniem samobójstwa. Taki portret może być uznany za brak szacunku dla laureata zarówno Nagrody Pulitzera, jak i Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Jednak życie Hemingwaya niekoniecznie było tak nieskazitelne za jakie je uważano.Zobacz także:
Artykuły
(40)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.58)
Wiek: 25 | Miejscowość: Białystok/ Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marcin Fedoruk 31.07.2009 09:48
Zgadzam się z panią Beatą Szczurzewską - współczesna metodologia badań literackich odchodzi od interpretacji biograficznych, i chyba słusznie. Warto jednak obalać mity o artystach-nadludziach, choćby po to, aby uświadomić sobie, że podlegają takiej samej ocenie moralnej, jak wszyscy inni.
Beata Szczurzewska 31.07.2009 08:56
*****
Czasami twórczość trzeba oddzielić od życiorysu -> choć kto wie, gdyby nie 'bogate' życie Ernesta, może jego dzieła nie byłyby aż tak dobre.. Właśnie pod wpływem różnych przeżyć, czasami uzależnień, tworzą się 'literackie rarytasy' :)
Europa w "Euphorii"! Szwecja wygrywa Eurowizję 2012 [YouTube]
(odsłon: +1562)