Tym krążkiem zespół Iron Maiden rozlicza się z niegodziwościami świata i ludzkimi problemami. "The X Factor", mimo że wydany w 1995 roku, posiada aktualne przemyślenia i naprawdę ciekawą muzykę.
Zobacz także:
Artykuły
(35)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.73)
Wiek: 25 | Miejscowość: Konin | Kraj: Polska
O mnie: Sympatyczny. W muzyce siedze od 'małego', fan-pasjonat heavy/thrash/hard/blues i innych. Zapraszam na gg (7628946) i mail (widman1987@o2.pl).
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Adam Widełka 29.03.2008 10:19
W sumie może i masz rację... ale dla mnie Sabbath z Martinem to miazga, cały "Eternal Idol" niszczy całą dyskografię Korna ;) hehe... dobra! ja po prostu nie lubię nowych rzeczy, ot co... Ja nie mam nienawiści do tego, po prostu jakoś nie chce mi to przeleźć przez uszy... Niech se żyją, ale ja nie znosze nowych rzeczy... Jakoś tak - taki zboczuch ze mnie hehe ;P
Tomasz Jośko 28.03.2008 22:35
No właśnie widzisz Adam, "młodym metalowczykiem" też kiedyś byłeś (jesteś?), więc nie ma co tu pogardliwie sobie o nich pisać. Zwłaszcza, że te Metalliki, Korny, SOAD, to (pomijając całą komercyjną stronę) naprawdę dobre kapele, a jeździć po nich, bo sprzedają dużo płyt to tak trochę nie bardzo nie? Który zespół nie chce sprzedać wielu płyt? :) Czy naprawdę uważasz, że pierwsza płyta KoRna, czy Iowa Slipknota to albumy łatwo strawne?
I wbrew pozorom Motorhead, AC piorun DC, czy Sabbaci to wciąż megapopularne kapele, nie ma co się oszukiwać. Wiadomo, że to nie pierwsze strony pudelków, czy innych ratlerków, ale powiedzmy sobie szczerze - to są naprawdę znane zespoły. Popatrz ile ludzi przychodzi zobaczyć portki Angusa Younga i poskakać w rytm jego gry na gitarze. Stadiony świata są pełne. Sabbath z Martinem? Zna to mnóstwo ludzi. Słucha niewielu, trzeba przyjąć do wiadomości, że dla nich "The Eternal Idol" przegrywa muzycznie z dajmy na to "The Mob Rules". Ot co.
I na koniec - niekoniecznie to, co mało znane/ciężkie/megametalowo wgniatające w fotel/ciężko przyswajalne = dobre.
Adam Widełka 28.03.2008 18:09
Flick Of The Switch jest ewidentnie antyprzebojowa hehe, to jest typowe 'drwalowskie' AC/DC... Zero kompromisów:)
A publika? No wiadomo, że pożera to, co łatwiej strawne. Popytaj się młodych metalowczyków, to Ci powiedzą czego słuchają - Nightwishe, Metalliki (najlepiej okres Black Album), Slipknoty, SOAD, Korny... Malo ktory ci powie, ze Motorhead, AC/DC, Black Sabbath (no zdarzą sie, ale np okres z Martinem to nikt nie zna...) i tak dalej... Co się bedziemy przejmować;P
Benedykt Kowalski 28.03.2008 17:45
Panie kolego może być High Voltage;-)))) Co pan powie o Flick of The Switch;-) również bardzo niedoceniony album a ma kilka dobrych utworów;-) może publika pożera poprostu to co łatwiej zjeść? ;-)
Tomasz Jośko 28.03.2008 13:03
Racja, po powrocie Dickinsona i Smitha najbardziej im się udał "Brave...". "Dance of Death" był niezły, ale nie przebił poprzednika ;) A nowy album, cóż - Maiden poniżej pewnego poziomu nigdy nie zejdzie, słychać tam progres i że panowie szukają, nie stoją w miejscu. A to dobrze.
Swoją drogą, jeśli chodzi o Dickinsona, to "Accident..." i "Chemical Wedding" - absolutna klasa! :)
Adam Widełka 28.03.2008 12:05
Taaa... Panie Adrianie, coś z AC/DC na pewno się pojawi! I, być może, będzie to właśnie Fly On The Wall (choć nie ukrywam, że może znaleźć się "High Voltage", "Powerage" czy "Flick Of The Switch").
Spinoza - Ja Maiden znam prawie jak własną kieszeń:) To dla mnie kapela numer jeden. Wiesz, era z Blazem to jakby osobny rozdział, nagrali zupełnie inną muzykę niż w latach 80. "The X Factor" jest najbardziej dojrzały spośród wszystkich do roku 1995. "Virtual XI" natomiast jest dla mnie, z bólem, najgorszą płytą Maiden w ogóle. Widać, że jakoś nie potrafili przebić Factora a poza tym Bayley jakby się wypalił, zresztą Harris wiedział, że Dickinson musi wrócić (sam wokalista tak samo pewnie pomyślał) i w końcu znów byli razem. Fakt, że te płyty po reunion, po 1999 roku, też nie są takie super, jak te wczesne. Najlepszą pozycją chyba jest "Brave New World" bo jeszcze nie brnęli tak w tę progresywność. Marzy mi się jeszcze taki album w stylu "Powerslave" czy "Somewhere In Time"... Pożyjemy, zobaczymy. :)
Tomasz Jośko 28.03.2008 09:50
"The X - Factor" to jak dla mnie jedna z najlepszych płyt Maiden. To ich najbardziej progresywny album, zdecydowanie wart posłuchania.
Jeśli chodzi o muzykę, to lepszego tła dla Bayleya nie mogli sobie wyobrazić. No i dochodzą oczywiście teksty.
"Virtual XI" darzę sentymentem, choć porównując do "Factora", muzycznie to już dużo gorsza propozycja. No ale - Blaze to już historia :)
Benedykt Kowalski 27.03.2008 23:39
Ja np; wielbię płytę Fly On The Wall AC/DC jako naprawdę bardzo ostry i dobry materiał, niestety przez wielu niedoceniny i pozosawiony na uboczu wyparty przez bardziej komercyjne albumy;-) plus
Europa w "Euphorii"! Szwecja wygrywa Eurowizję 2012 [YouTube]
(odsłon: +1562)