Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

179092 miejsce

MŚ: Thriller w Sapporo, złoty Ammann, Małysz tuż za podium

Simon Ammann mistrzem świata na dużej skoczni w Sapporo. Po prawdziwym dreszczowcu Szwajcar minimalnie pokonał Harriego Olli, którego druga pozycja jest wielką sensacją. Brąz dla Roara Ljoekelsoeya, Adam Małysz zajął pechowe, czwarte miejsce.

Adam Małysz. Fot. PAP/EPA/Kay NietfeldOkoło godziny dziesiątej czasu polskiego rozpoczął się pierwszy konkurs indywidualny Mistrzostw Świata w skokach narciarskich w Sapporo. Miliony kibiców w Polsce w sobotni poranek zasiadły przed odbiornikami telewizorów, by wspólnie zaciskać kciuki za czwarty złoty medal MŚ w karierze Adama Małysza.


Pierwsza seria


Pierwszy przyzwoity skok w konkursie oddał reprezentant gospodarzy, Shohhei Tochimoto. Japończyk uzyskał 117 metrów i przez dłuższy czas utrzymywał się na prowadzeniu. Na Okurayamie panowały dość równe warunki. Niska belka startowa i lekkie podmuchy wiatru "w plecy" nie sprzyjały oddawaniu dalekich lotów, czemu dowód dali m.in. pierwsi Polacy: Robert Mateja (100.5 m) i Piotr Żyła (103 m).

Bardzo dobrze spisał się drugi we wczorajszych kwalifikacjach Kamil Stoch. Pochodzący z Zębu 20-latek skoczył 117.5 metra i wyprzedził liderującego dotychczas Tochimoto.

O niskim poziomie w tej fazie zawodów świadczy to, iż pierwszym zawodnikiem, który przekroczył granicę punktu konstrukcyjnego skoczni, wynoszącego 120 metrów, był skaczący dopiero z 27. numerem startowym Harri Olli. Fin wylądował na 124. metrze i zdeklasował poprzedników. Słabo wypadli Sigurd Pettersen, Jernej Damjan czy Jakub Janda.

116 metrów Joerga Ritzerfelda i 113 metrów Martina Schmitta w pełni nie zrekompensowały Niemcom utraty jednego z faworytów mistrzostw, Michaela Uhrmanna. Pod nieobecność lidera podopiecznych Petera Rohweina to właśnie na ich barkach spoczywać ma odpowiedzialność za niemieckie skoki.

Ze swoich prób zadowoleni mogli być Skandynanowie: Roar Ljoekelsoey (123 m), Matti Hautamaeki (118 m) i Janne Ahonen (123 m). Zwłaszcza najbardziej utytułowany z Finów zaliczany był do grona głównych rywali Małysza w walce o złoto.

W momencie, gdy do końca pierwszej serii pozostało siedmiu zawodników, na pierwszej pozycji plasował się nadal nieoczekiwanie Olli. Miejsce w czołówce zajmował także Kamil Stoch.

Bardzo dobrze wypadł Thomas Morgenstern (122 m), co pozwoliło wyprzedzić Ahonena i wskoczyć na trzecie miejsce. Oczekiwaniom Szwajcarów nie sprostał w pierwszym skoku Andreas Kuettel, który uzyskał zaledwie 111 metrów. O niebo lepiej spisał się Simon Ammann, lądując na 125. metrze i obejmując prowadzenie.

Oczy kibiców skierowane były już jednak tylko na siedzącego na belce startowej Adama Małysza. Polak skoczył 123 metry i tracił ponad cztery punkty do lidera. Kompletnie zawiedli zaś Gregor Schlierenzauer (115 m) i Anders Jacobsen (114.5 m), których obecna forma pozostawia wiele do życzenia.

Po pierwszej serii indywidualnego konkursu na skoczni Okurayama w Sapporo prowadzi Simon Ammann. Drugą pozycję niespodziewanie zajmuje Harri Olli, trzeci jest Roar Ljoekelsoey. Tuż za podium plasuje się Adam Małysz, dobrą - dziesiątą - lokatę okupuje drugi z naszych reprezentantów Kamil Stoch.


Druga seria


Już na początku drugiej serii publiczność zgromadzona pod Okurayamą oglądała daleki lot Japończyka Takanobu Okabe, który uzyskał 125 metrów. Wreszcie dobrze spisał się Jakub Janda, lądując tylko pół metra bliżej. Kiedy Dmitry Ipatov skoczył 127, a Tom Hilde 128 metrów, nikt nie miał już wątpliwości, że poziom zawodów się podniesie.

Już na początku drugiej dziesiątki oglądaliśmy Andreasa Kuettela. 122 metry to wynik lepszy niż w pierwszej próbie, jednak dzisiejszego występu Szwajcar do udanych zaliczyć mógł nie będzie. Jeszcze gorzej wypadł Martin Schmitt, kładąc narty na 103. metrze, a niemieccy kibice zastanawiać się muszą, czy stary mistrz zdoła zmobilizować się na kolejne konkursy.

Po chwili na rozbiegu oglądaliśmy kolejno prowadzących w Pucharze Świata Andersa Jacobsena i Gregora Schlierenzauera. Określani od początku sezonu mianem "młodych wilków" zawodnicy tracą powoli impet i błyskotliwość, jakimi jeszcze niedawno zadziwiali cały świat. W drugiej próbie Norweg wylądował pół metra dalej niż Kuettel, zaś Austriak skoczył 124.5 metra i objął prowadzenie przed Tomem Hilde.

Przodujących "młodziaków" rozdzielił Arttu Lappi, uzyskując 122.5 metra. Metr dalej wylądował Martin Koch i pierwsze dwie pozycje przypadały w tym momencie reprezentantom Austrii.

Na górze obiektu pozostała już tylko ostatnia dziesiątka. Jako pierwszy z tego grona na belce startowej zasiadł Kamil Stoch. 121 metrów nie pozwoliło Polakowi poprawić zajmowanej lokaty, lecz kibiców cieszyć może dobra postawa podopiecznego Hannu Lepistoe w dzisiejszych zawodach.

Liderującego Kocha wyprzedził jego rodak Andreas Kofler. Popularny "Koffi" skoczył 125 metrów, a pół metra dalej wylądował Dimitri Vassiliev. Rywali zdecydowanie pobił jednak Janne Ahonen, uzyskując w dobrym stylu aż 130 metrów. Oliwy do ognia dolał natychmiast Thomas Morgenstern, osiągając aż 131.5 metra i wysoko zawieszając poprzeczkę przed Adamem Małyszem.


Polak znów pokazał cały swój kunszt, z ogromną determinacją uzyskując 133 metrów i obejmując prowadzenie. Po chwili Małysza wyprzedził jednak Roar Ljoekelsoey, oddając jeden z najlepszych skoków w karierze i lądując na 135. metrze.

Gdy po rozbiegu pędził drugi po pierwszej serii Harri Olli, wszyscy zadawali sobie pytanie, czy jest w stanie utrzymać wysoką pozycję i zdobyć medal MŚ. Finowie przez długi czas przecierali oczy z wrażenia, kiedy Olli leciał 136.5 metra i zostawał nowym liderem. Sprawę złotego medalu przesądzić miał Simon Ammann. Szwajcar skoczył 134.5 metra, lecz dzięki notom za styl o dwie dziesiąte punktu pokonał Olliego i cieszyć się mógł z pierwszego miejsca na Okurayamie.

Po dwóch złotych medalach olimpijskich z Salt Lake City, Simon Ammann znów przeżywa wielkie chwile swojej kariery. O ile Szwajcar wymieniany był w gronie faworytów do złota, o tyle druga lokata rewelacyjnego Fina Harriego Olli jest niespodzianką na miarę mistrzostw. Brązowy krążek zawisł na szyi Roara Ljoekelsoeya. Polakom i Adamowi Małyszowi pozostaje olbrzymi niedosyt, jaki budzi czwarte miejsce skoczka z Wisły i czekanie na kolejne konkursy Mistrzostw Świata w Sapporo.

Klasyfikacja końcowa zawodów na Okurayamie w Sapporo:

1. Simon Ammann Szwajcaria 266.1 pkt
2. Harri Olli Finlandia 265.9 pkt
3. Roar Ljoekelsoey Norwegia 262.9 pkt
4. Adam Małysz Polska 258.3 pkt
5. Thomas Morgenstern Austria 255.3 pkt
6. Janne Ahonen Finlandia 249.9 pkt
7. Dimitri Vassiliev Rosja 235.2 pkt
8. Andreas Kofler Austria 231.9 pkt
9. Martin Koch Austria 225.3 pkt
10. Gregor Schlierenzauer Austria 223.6 pkt

13. Kamil Stoch Polska 221.3 pkt
35. Piotr Żyła Polska 76.9 pkt
38. Robert Mateja Polska 72.9 pkt

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Plus za skondensowaną relację i za tempo. Takie relacje mają sens tylko wtedy gdy ukazują się prawie on line. Brawo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

mnie się śniadanie cofnęło jak usłyszałem błyskotliwe wypowiedzi "legendarnego" W. Fortuny :/ aż szkoda komentować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

grr, szkoda mi tego medalu, ale bardziej jestem zdegustowana komentarzem do konkursu wykonanym przez nieocenionego pana Szaranowicza w TVP1... masakra.
ciekawe kiedy dojdzie do tego, że będzie Olliego próbował zdrabniać...
plus za mistrzostwa w pigułce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.02.2007 11:59

+

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.02.2007 11:58

+ za jak zwykle obszerną relacje. Krzysiek jestes szybszty od portalu skijumping.pl ! Brawo. Pozdrawiam ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.