Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

171935 miejsce

Muchy - Terroromans

Sporo czasu minęło od premiery tego albumu. Wielokrotnie go przesłuchałem, zanim się doczekał mojej oceny.

Zespół Muchy nie jest nową Republiką, zaś "Terroromans" objawieniem; przesłuchanie tej płyty też nie skłoni wielu utalentowanych młodych ludzi do sięgnięcia po gitary. Ale cieszę się z wydania tego albumu. W polskiej alternatywie od dłuższego czasu trudno było znaleźć muzykę, która dorównywałyby wydawnictwom anglosaskiej indiebranży. Większość odbijała się tylko na wyższe lub niższe poziomy od dna polskiej fonograficznej mizerii. Tymczasem Muchy w pismach lansujących zespoły z najmodniejszych obecnie na zachodzie nurtów gitarowego grania (pokroju chociażby NME) zasługiwałyby na niezłą ocenę, oscylującą w granicach 7/10.

A jak sprawy się mają z perspektywy zwykłego polskiego zjadacza chleba? Z nadwiślańskiego punktu siedzenia można powiedzieć, że mamy do czynienia z jednym z najlepszych wydawnictw rockowych ostatnich lat, a na pewno z najlepszym w tej stylistyce debiutem od czasu pierwszej płyty Cool Kids of Death. Nawet, jeżeli to imitacja amerykańsko - brytyjskiego grania (trzeba zresztą przyznać, że wyczuwalne w wielu kompozycjach są wpływy m.in. Modest Mouse), co zarzucają Muchom krytycy, to nie wyszła ona debiutantom na złe.

Zacznijmy jednak od rzucających się w uszy mankamentów płyty. Pierwszym z nich jest występowanie obok tekstów błyskotliwych i niezwykle trafnie opisujących rzeczywistość ("Miasto doznań", "Pięć po wpół") również takich, które można uznać za naiwne, infantylne lub po prostu grafomańskie ("Górny taras", brrr...). A co nie tak w muzyce? Przede wszystkim trochę kiczu, mimo że czasem używanego z premedytacją i inteligentnie (śpiew w "Pięć po wpół"), jednak rażącego szczególnie w przypadku partii klawiszy (m.in. w "Najważniejszym dniu").

Liczba plusów, jakie można postawić temu albumowi jest jednak nieporównywalnie większa. W warstwie instrumentalnej "Terroromans" mógłby być uznany za lekcję używania sekcji rytmicznej dla młodych kapel. Co prawda, nie ma tu spektakularnego klangu czy karkołomnego metrum, jednak odnajdujemy świetne, (choć czasem zbyt ugrzecznione) linie basu, oraz znakomitą pracę wykonaną przez bębniarza (choćby w "Zapachu wrzątku"). Zresztą szósty na płycie kawałek powinien zostać wyróżniony również z powodu nieprzeciętnego, agresywnego wokalu.

Instrumentarium uzupełniają smyki w "Galanterii". Piosenka ta leniwie buja, i mimo trochę bezcelowej wyliczanki w zwrotkach nie jest pozbawiona uroku. Mamy tutaj również dobre motywy gitarowe, z kompozycją tytułową i solówką w "111" (w którym to utworze z wdziękiem wykorzystano dźwięki dęciaków) na czele. Niezłym kawałkiem jest "Najważniejszy dzień", napisany hen, kiedyś, dawno, z okazji mundialu w Niemczech. Jednak to "Miasto Doznań" powinno być uznane za najlepszy punkt w zestawie. Agresja w tekście przywodzi na myśl niektóre dokonania CKOD, a znakomity riff i bezbłędne w tym wypadku wykorzystanie motywów klawiszowych czyni z tego utworu wręcz porywającą kompozycję.

Wydawać by się mogło, że tak przebojowy i znakomity, jak na polskie warunki materiał, powinien szybko znaleźć odbiorców i zadomowić się na playlistach największych rozgłośni. Niestety, nie liczyłbym na to, nie ten kraj. Pierwszy singiel, najłatwiejsza dla masowego odbiorcy "Galanteria" nie zdołała na stałe zagościć w radiu. A co ze zbuntowanymi młodymi ludźmi? Oni wybiorą oklepaną Nirvanę, grającą na dwa akordy Pidżamę Porno i coraz modniejsze emo, bądź zespoły, które emo być się starają.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Jak dla mnie, Muchy to jedno z najważniejszych muzycznych odkryć ostatnich lat. Widziałam i słyszałam ich na żywo nie raz, nie dwa, dlatego z pełną odpowiedzialnością moge powiedzieć, że pójście na kocert nie będzie bezsensownym posunięciem. Warto promować ich twórczość. Chociaż nie... chyba wolę koncerty bez tych wszystkich emo dzieciaków, które wchodzą na koncert każdego rockowego zespołu, który się trochę bardziej wybił. Niech Muchy zostaną dla koneserów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aaa, byłbym zapomniał - sam tekst fajnie napisany, czyta się to z przyjemnością :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja się nie zgodzę z tym, że to dobra płyta. W moim osobistym odczuciu powstał wokół niej za duży szum, zresztą podobnie rzecz się miała w przypadku CKOD. "Terroromans" moim zdaniem nie umywa się do "Lake and Flames" The Car Is On Fire.

No a co do tego, że młodzi wybiorą Nirvanę... Zacząć trzeba od klasyki, czyż nie? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ w zasadzie nic ciekawszego dodać nie mogę, więc tylko zgodzę się z powyższymi słowami. sam muzyki polskiej nie lubię i staram się od niej trzymać jak najdalej, ale ta płyta (podobnie jak wspomniany tu również CKOD) na tyle nie pasuje do grania.PL, że z przyjemnością przesłuchałem ten krążek kilkukrotnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.