Facebook Google+ Twitter

Mum na rozpoczęcie Sacrum Profanum

Idealna wizja świata, kreślona barwą ambientowej muzyki w wykonaniu zespołu Mum, zainaugurowała ósmą edycję festiwalu Sacrum Profanum.

 / Fot. Sławomir Ostrowski - Wiadmości24.plPostindustrialna sceneria nowohuckiej hali ocynkowni, a w niej muzyka z dalekiej Północy. Dźwięki, które z otoczeniem tworzyły klimat "pozytywnej nostalgii". Pogoni za wizją idealnego świata, którą każdy z nas zachował w sobie z dzieciństwa. Słuchając rozchodzących się dźwięków, można było odnieś wrażenie, że artyści próbują opowiedzieć bajkę dla dorosłych, gdzie scenerie tworzą nasze własne marzenia. Taki klimat stworzył islandzki zespół Mum, podczas pierwszego koncertu tegorocznego Sacrum Profanum. Jednak aby poczuć taką atmosferę potrzebny był bardzo ważny element: ludzka wrażliwość. Bo członkowie zespołu nie są osobami zafascynowanymi dorastaniem. Wręcz przeciwnie w ich utworach często pobrzmiewa nuta dziecięcej filigranowości.

Występ zespołu Mum był niezwykły z dwóch powodów. Po pierwsze artyści przygotowali na tą okazję specjalny program. Po drugie był to ostatni występ grupy przed dłuższą przerwą. Sam koncert to połączenie starych kawałków z nowymi utworami. Występ został podzielony na dwie części. W pierwszej z nich ze sceny pobrzmiewały poetyckie dźwięki m.in. Illuminated. Zwieńczeniem części pierwszej była niezwykła symbioza polskiego filmu dokumentalnego z lat sześćdziesiątych opowiadającego o losach dzieci operowanych na kręgosłup a specjalnie do tego skomponowaną muzyką. Muzyką, nierealną, potęgującą poczucie zagrożenia. Taki dźwięki w połączeniu z bardzo wzruszającym dokumentem stworzyły bardzo uderzający w emocję obraz.

Sacrum Profanum / Fot. Sławomir Ostrowski - Wiadmości24.plDruga część koncertu to utwory z ostatniej płyty. Kawałki z których pobrzmiewał klimat lata i bliskości morza. W którym malowały się przed oczyma publiczności islandzki pejzaż. A to wszystko za sprawą miejsca w jakim były tworzone utwory - morskiej latarni.

Koncert zespołu Mum to świetne zaprezentowanie tego, co muzyka islandzka ma do zaoferowania i niesamowicie otwarcie festiwalu. Co prawda, wśród nielicznej części publiczności dało się słyszeć niezadowolenie. No cóż, wszak ambientowe klimaty nie muszą być dobre dla wszystkich. Aby poczuć muzykę Mum potrzebna jest ta dziecięca wrażliwość. Bo siła grupy tkwi w tym, że pomimo dorosłości muzycy nie stracili dziecięcej otwartości. Otwartości na otaczający świat i muzyczne eksperymenty.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.