Facebook Google+ Twitter

Mundial 2010. Anglia - USA 1:1

Jedni z faworytów do złotego medalu - Anglicy - rozpoczęli MŚ od podziału punktów. Remis 1:1 z USA jest dla nich rozczarowaniem. Winę ponosi za to Robert Green, który skapitulował po łatwym strzale Clinta Dempsey'a. Gola dla faworytów strzelił Steven Gerrard.

 / Fot. PAPTrzecie spotkanie drugiego dnia mistrzostw rozpoczęło się ponownie od szybko strzelonej bramki. Tym razem świetnie zaczęli podopieczni Fabio Capello. Już w 4. minucie groźną akcję przeprowadziła trójka Wayne Rooney - Emile Heskey - Steven Gerrard i było 1:0. Świetny, płaski strzał pomocnika Liverpoolu spowodował, że Tim Howard musiał wyciągnąć piłkę z siatki.

W kolejnych minutach wciąż atakowali Anglicy, ale przed szansą stanął Jozy Altidore. Napastnik USA nie zrobił jednak pożytku z podania Landona Donovana. Po chwili w świetnej sytuacji znalazł się Aaron Lennon. Zamiast strzelać szukał jednak lepiej ustawionego partnera. Również niepowodzeniem zakończyła się akcja z 35. minuty Ashley'a Cole'a, którego podanie nie znalazło drogi do Rooney'a.

Gdy wydawało się, że pierwsze 45 minut skończy się wynikiem 1:0, to strzał oddał Clint Dempsey. Piłka leciała lekko, w środek bramki, i znalazła drogę do niej! Fatalnie zachował się Robert Green, który w zasadzie sam sobie strzelił tego gola, i było 1:1. Takim też wynikiem skończyła się pierwsza połowa.

Po zmianie stron z rozmachem rozpoczęli Anglicy. "Lwy Albionu" powinny prowadzić w 52. minucie. Po fantastycznym, prostopadłym podaniu przed Howardem znalazł się Emile Heskey. Napastnik Aston Villi zamiast strzelić obok bramkarza, trafił wprost w niego i angielscy kibice złapali się za głowę. 31-letni Amerykanin znakomicie zna zawodników Fabio Capello, ponieważ od lat występuje w Premiership, być może to pomogło mu w obronie tego strzału.

Howard ponownie musiał interweniować w 63. minucie po strzale Franka Lamparda. Pomocnik Chelsea Londyn potężnie uderzył z trzydziestu metrów lewą nogą i bramkarz Evertonu przeniósł piłkę nad poprzeczką. Po chwili za stratę bramki częściowo zrehabilitował się Green, który sparował na słupek strzał z kilku metrów Altidore'a.

W kolejnych minutach trwał napór Anglików. Dwukrotnie musiał interweniować Howard. Najpierw po strzale Shawna Wrighta-Phillipsa, a po chwili po uderzeniu Rooney'a. Następnie strzał głową Heksey'a minął wysoko bramkę amerykańską. Wydawało się, że do końca spotkania o trzy punkty będą walczyć Anglicy, ale nic z tego nie wyszło.

W końcowych fragmentach żadna z drużyn nie była w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść i spotkanie zakończyło się podziałem punktów. Anglicy na pewno liczyli na więcej i swoją frustrację przeleją na Roberta Greena, który ewidentnie zawalił im mecz. Amerykanie i ich kibice na pewno się radują, bo remis z jednym z faworytów do złota na pewno można uznać za sukces.

Anglia - USA 1:1 (1:1)
1:0 Steven Gerrard 4. minuta
1:1 Clint Dempsey 40. minuta

Żółte kartki: Milner, Carragher, Gerrard - Cherundulo, DeMerit, Findley.

Anglia: Robert Green - Glen Johnson, Ledley King (46' Jimmy Carragher), John Terry, Ashley Cole, Aaron Lennon, Steven Gerrard, Frank Lampard, James Milner (31' Shawn Wright-Phillips), Emile Heskey (79' Peter Crouch), Wayne Rooney.

USA: Tim Howard - Steve Cherundolo, Jay DeMerit, Oguchi Onyewu, Carlos Bocanegra, Landon Donovan, Michael Bradley, Ricardo Clark, Clint Dempsey, Jozy Altidore (86' Stuart Holden), Robbie Findley (78' Edson Buddle).

Sędzia: Carlos Simon (Brazylia).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

PS Angielscy bramkarze :D buhahahahahhahahaa

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oglądałem ten mecz i przecierałem oczy ze zdumienia. Gwiazdy brytyjskie wogóle nie świeciły swoim blaskiem. Ale z drugiej strony, niezbyt dobrze rozpoczęte mistrzostwa, to nie musi być zły znak. Anglicy wyjdą z grupy i mogą zrobić niejedną niespodziankę. Trochę się tylko boję o Greena. Ten strzał i bramka będą mu się śniły i będą wiązały ręce, szczególnie w łatwych sytuacjach. Sam kiedyś stałem na bramce i wiem jak to jest. Przy trudnych interwencjach będzie normalnie, ale takie łatwe flaki będą powodowały szczególny stres. Zawodnicy innych drużyn będą to wiedzieli, i będą strzelali jak najwięcej z dystansu. Zobaczymy też jakie nerwy ma Capello. Czy pozwoli Greenowi dalej stać między słupkami ? The Guardian martwi się: Anglia przegapiła szansę na dobry początek, gdy USA wykorzystało gafę Roberta Greena (England miss out on fine start as USA benefit from Robert Green gaffe). The Times komentuje: Po objęciu szybkiego prowadzenia, klops Roberta Greena doprowadza Anglię do remisu w słabym meczu otwarcia przeciwko Amerykanom (After taking an early lead, Robert Green's fumble sees England draw in a scrappy opening match against the Americans). Telegraph drwiąco konstatuje: Błąd Roberta Greena prezentem dla USA w słabym meczu otwarcia Mistrzostw Świata (Robert Green's error gifts US goal in poor World Cup opener.). Tak naprawdę najbardziej martwią mnie niepotrzebne żółte kartki Gerarda i Carraghera. Ten pierwszy był jedynym angielskim lwem walczącym od początku do końca. Mam nadzieję, że jego koledzy wezmą przykład i w kolejnym meczu się popiszą. HEJAAANGLIA.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anglia - USA to coś jak Polska - Ukraina :) Nawet języki podobne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.