
Wczoraj Francuzi też od początku przejęli inicjatywę, narzucając ostre tempo. Meksykanie je podjęli i gra była szybka, a akcje zmieniały się raz po raz. Już w 5. min pierwszą żółtą kartkę otrzymał Meksykanin Guillermo Franco za faul na Sidneyu Govou. Kontry Meksykanów były groźne. W 12. min bliski zdobycia gola był Franco. Na linii pola karnego "położył" zwodem Erica Abidala, ale strzelił nad poprzeczką.
Nie minął kwadrans a oblicze meczu zmieniło się. Drużyna trenera Javiera Aguirre zaczęła atakować śmielej. Francuzi popełniali błędu w obronie, ale potrafili je szybko naprawić. W 18. minucie bramkarza Hugo Llorisa próbował zaskoczyć płaskim strzałem Carlos Salcido, ale chybił.
W pierwszej połowie dobrego, zaciętego meczu, w którym brakowało tylko klarownych sytuacji podbramkowych lepsze wrażenie zrobili Meksykanie.
Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza od ataków Francuzów. W 54. min Florent Malouda potężnym strzałem z 16 m omal nie pokonał Oscara Pereza. Prowadzenie zdobyli jednak Meksykanie. W 64. minucie francuska obrona nie upilnowała szybkiego Javiera Hernandeza, który otrzymał podanie z głębi pola od Rafaela Marqueza i w sytuacji sam na sam minął Hugo Llorisa, strzelając do pustej bramki. To był gol numer 2.100 w historii mundiali.
Francuzi nie potrafili znaleźć sposobu na dynamicznych Meksykanów. "Aztekowie" natomiast, po objęciu prowadzenia, nie cofnęli się lecz atakowali nadal. W 76 min kontra Cuauthemoca Blanco z Giovannim dos Santosem nie przyniosła gola. Trzy minuty później było już 0:2. Pablo Barrerę skocił w polu karnym Eric Abidal i sędzia Khalil Al-Ghamdi bez wahania odgwizdał karnego. Wykorzystał go płaskim strzałem 37-letni Cuauthemoc Blanco, legenda meksykańskiego futbolu.
Po tym ciosie Francuzi już się nie podnieśli, nie potrafili przejąć inicjatywy i zasłużenie przegrali.
www.dzienniklodzki.pl