Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

66268 miejsce

Mundial Ghana remisuje z Australią 1:1

Po dość ciekawym spotkaniu, Ghana zremisowała z Australią 1:1 w meczu drugiej kolejki grupy D. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli Australijczycy po trafieniu Bretta Holmana. Afrykanom wyrównanie dał z rzutu karnego Asamoah Gyan.

 / Fot. PAP/EPAAustralia wysoko przegrała pierwszy mecz z Niemcami i by móc dalej liczyć się w walce o awans, musiała pokonać Ghanę, która z kolei miała na koncie zwycięstwo nad Serbią.
Już na samym początku meczu doszło do kontrowersji. 60 sekund po pierwszym gwizdku w polu karnym przewrócił się Harry Kewell, a Australijczycy domagali się jedenastki. Sędzia pozostał jednak nieugięty namowom i pozostał przy swojej decyzji. W kolejnych minutach kibicom okazały się dwa obrazy: beznadziejnie grająca w obronie i ataku Ghana, oraz próbująca zaistnieć Australia.

Liczne błędy „Czarnych Gwiazd” bardzo szybko się zemściły. W 11. minucie Marc Bresciano mocno uderzył z rzutu wolnego wprost w Kingsona, który wypluł piłkę z rąk wprost pod nogi Bretta Holmana. Ten bez najmniejszych problemów skierował ją do pustej bramki.

Najwyraźniej nieco podenerwowana Ghana, zmieniła nieco obraz gry, szukając okazji po dośrodkowaniach w pole karne. Niewiele z tego wynikało, gdyż szczelna defensywa Australii z Lucasem Neilem nie pozwalała na oddanie celnego strzału.

Starania „Czarnych Gwiazd” przyniosły jednak efekt. W 25. minucie Kevin Boateng „zatańczył” z defensywą rywala w obrębie szesnastki i zagrał w kierunku Johna Mensaha. Jego strzał tuż przed linią bramkową zatrzymał bohater pierwszej akcji - Kewell. Arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr, a winowajcę zajścia wyrzucił z boiska pokazując czerwoną kartkę. Do futbolówki podszedł Asamoah Gyan, który pewnie wyegzekwował stały fragment, doprowadzając do wyrównania.

Wyrównujący gol podziałał jak bat na konia na podopiecznym Mirolava Rajevicia. Starający się szukać okazji Afrykanie próbowali zaskoczyć Marca Schwarzerza z dystansu, ale w większości uderzali obok bramki. Na 4 minuty przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę po raz drugi zabłyszczał Kevin Boateng, który wpadł w pole karne, minął paru obrońców i oddał groźny strzał. Na wysokości stanął jednak Marc Schwarzer popisując się dobrą interwencję.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.