Facebook Google+ Twitter

Mundial: Ghana w ćwierćfinale

Reprezentacja Ghany dopiero po dogrywce pokonała Stany Zjednoczone 2:1 i awansowała do ćwierćfinałów mistrzostw świata. Dla podopiecznych Miloslava Rajevacia to ogromna szansa na zaistnienie w świecie futbolu.

Mimo wielkich oczekiwań, z turniejem już w fazie grupowej pożegnały się wszystkie afrykańskie drużyny, oprócz Ghany. Podopieczni Milovana Rajevacia po dwóch golach z rzutów karnych, strzelonych łącznie w fazie grupowej zapewnili sobie awans do 1/8 finału.

Stany Zjednoczone rozpoczęły turniej od dwóch remisów z Anglią i ze Słowacją. Awans zapewnili sobie dopiero po ostatnim, wygranym meczu z Algierią 1:0. Ich osiągnięcie wzbudziło dość duże zainteresowanie w ojczyźnie, gdzie po raz pierwszy od dawna tak mocno zainteresowano się futbolem.

Mecz od samego początku był dynamicznym widowiskiem. Ghana przycisnęła Amerykanów i zyskała przewagę. Jako pierwsi na bramkę strzelali jednak podopieczni Boba Bradleya. Uderzenie Clinta Dempseya nie sprawiło jednak większych problemów Richardowi Kingsonowi. Afrykanie chcąc jak najszybciej wyjść na korzystny rezultat nie odpuszczali i kontynuowali dobrą grę w ofensywie. W 5. minucie Kevin Prince-Boateng urwał się Ricardo Clarkowi, po czym płasko uderzył zza szesnastki, dając Ghanie zasłużone prowadzenie.

Team z Ameryki Północnej próbował szukać okazji, ale nie potrafił znaleźć żadnej recepty na konsekwentnych przeciwników, którzy chcieli pójść za ciosem. W drugim kwadransie na bramkę Tima Howarda znakomicie uderzał z rzutu wolnego Asamoah Gyan, ale amerykański golkiper popisał się dobrą interwencją. Następnie również z dystansu próbował zaskoczyć Boateng. Landon Donovan i spółka odpowiedzieli na 10 minut przed końcem pierwszego gwizdka. Po przejęciu piłki w odległości 40 metrów od bramki, strzelał Robbie Findley. Kingson z kłopotami wybronił uderzenie nogami. Również nogami musiał interweniować Howard, który w ten sam sposób zaradził zagrożeniu ze strony Kwadwo Asamoah. Bramkarz Evertonu mógł mieć ogromne pretensje do swoich kolegów z defensywy sprawiających wrażenie ospałych, leniwych i rozmarzonych. Do końca pierwszej części Ghana kontynuowała szybkie i składne akcje. Nic z tego jednak nie wynikło i do przerwy utrzymało się jednobramkowe prowadzenie zawodników Milovana Rajevacia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.