Facebook Google+ Twitter

Mundur i toga nie usprawiedliwia łamania prawa…

Demontaż państwa prawa trwa. Ilość świadomych, bo planowanych, naruszeń prawa dokonywanych przez policjantów i prokuratorów, ujawnianych każdego dnia przez media, przeraża i woła o pomstę do nieba.

 / Fot. PAPStała się rzecz tragiczna. Prawie na oczach dziennikarskiego światka, jeden z czołowych prokuratorów wojskowych, zajmujący się problematyką przestępczości zorganizowanej w wojsku i środowiskach okołowojskowych, usiłował popełnić samobójstwo. Zanim to uczynił, odczytał swoisty list pożegnalny, z treści którego łacno wywieść motywy, jakimi kierował się, decydując się na tak desperacki krok. Tą desperację odczytać zapewne można, jako świadomy protest przeciwko temu, co się w polskim aparacie ścigania dzieje i na co nie każdy prokurator zgadzać się może.

Każdy, kto nawet tylko w minimalnym stopniu interesuje się stanem praworządności w III RP, zauważy bez trudu, że polskie organa ścigania i
wymiaru sprawiedliwości toczy śmiertelna dla państwa i społeczeństwa choroba. Choroba, której dramatycznym przejawem jest coraz bardziej widoczny brak poszanowania dla obowiązujących przepisów i zasad prawa i zanik – nie tylko zawodowej - etyki ludzi zajmujących się ściganiem i karaniem przestępców.

Nie tak dawno, w jednym z wywiadów prasowych, prof. Karol Modzelewski, komentując ewentualność postawienia Z. Ziobry przed Trybunałem Stanu, powiedział, że „ważniejszym jest nie to, żeby szarpać Ziobrę czy Kaczyńskiego, tylko żeby zabrać się za tę komórkę aparatu państwowego wolnej Polski, w której rozwinęła się gangrena, czyli za prokuraturę”.
Nic dodać, nic ująć.

Coraz częściej jesteśmy odbiorcami informacji, że taki czy inny obywatel został bezprawnie, bo bezpodstawnie, pozbawiony wolności na podstawie sfabrykowanych przez funkcjonariuszy organów ścigania „dowodów”, a przetrzymywanie go w areszcie służyło jedynie wywieraniu presji psychicznej, zmierzającej do przyznania się do winy lub pomówienia innych, wskazanych przez śledczych, osób. Coraz częściej ofiarami bezprawnych praktyk stają się też osoby najbliższe zatrzymanych, które równie bezprawnie umieszcza się w aresztach, lub groźbą uczynienia tego, zmusza do uległości tychże zatrzymanych.

Wielość tych przypadków jeży włos na głowie, zwłaszcza, gdy weźmie się pod uwagę fakt, iż dzieją się one w państwie, które szczyci się społecznym, moralnym, politycznym i ekonomicznym wyzwoleniem się z tzw. okowów komunizmu. To przecież niby w latach 80-tych XX w. społeczeństwo nasze przeszło moralną odnowę, która pozwoliła na zbudowanie państwa opartego na solidnych podstawach prawa i praworządności, demokracji i swobód obywatelskich.

Zbudowanie nowego państwa miało gwarantować jego wszystkim obywatelom, że oto wszelkie jego organa działać będą w bezwzględnym poszanowaniu dla prawa, a każdy obywatel mieć będzie zagwarantowane wszelkie prawa człowieka i obywatela, zawarowane w przepisach konstytucyjnych i międzynarodowych.

Rzeczywistość skrzeczy natomiast okrutnie i co rusz dowiadujemy się o bulwersujących opinię publiczną przypadkach łamania prawa przez tych, którzy zostali postawieni na jego straży, za co otrzymują znakomite (jak na polskie warunki) wynagrodzenia i korzystają z przywilejów zawodowych i emerytalnych. Przywilejów, które faktycznie gwarantują im bezkarność oraz dostatnie i spokojne życie na starość. Wydawałoby się, że gdzie jak gdzie, ale w organach ścigania dla łamania prawa, łamania zasad praworządności, miejsca być nie może. Natomiast życie dowodzi, że jest tego taka wielość, iż możemy już mówić o zjawisku mającym charakter patologi społecznej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Nawet z tym wykonywaniem procedur, o których pisałem w poprzednim komentarzu, jest też bardzo ciekawie. Podam taki oto przykład. Ponieważ dotyczy on innego tematu, nie chcę zaśmiecać autorowi miejsca na komentarze tematem pobocznym. Stąd podaję link, gdzie widać owo zjawisko WYKONYWANIA PROCEDUR.
Kto chce niech przeczyta.
link

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Janusz Bartkiewicz - dziękuję, doprecyzował Pan zdanie, które budziło moje wątpliwości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do pani Jadwigi Kowalczyk: źle mnie Pani zrozumiała, albo tak chciała zrozumieć. ja napisałem wyraźnie o "wiodącej roli" opozycji w takiej komisji. A to nie oznacza, że ma mieć ona zagwarantowana większość, bo skład (i proporcje) komisji sejmowej jest uregulowany przepisami. Chodzi mi natomiast o to, że funkcję przewodniczącego komisji winien zawsze pełnić poseł z jakiejś partii opozycyjnej, bo rola przewodniczącego komisji ma wielkie znaczenie dla jej prawidłowej pracy. I tyle i az tyle zawarłem w swoim tekście. Nic więcej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
głos
  • głos
  • 10.01.2012 12:39

Nie potrzebne były zatem ofiary stanu wojennego i cała ta pseudo-solidarność skoro nic się nie zmieniło i krajem nadal rządzą pociotki tamtych komunistów,a narodowi tylko wmawia się,że mamy jakąś demokrację.
Pozwoliliśmy się do końca zniewolić.
Czy zdobędziemy się jeszcze raz na taki zryw? Raczej wątpię bo jak obserwuję i słucham młodych gniewnych "demokratów" z wirtualnej epoki to nie wierzę już w żadne dobrobyty i lepiej byłoby żeby jednak zrealizował się wreszcie, ten wieszczony na koniec tego roku, koniec świata. Nie ma sensu żyć ciągle w tym obłudnym i zakłamanym świecie gdzie tylko nieliczne elity korzystają pełnymi garściami z wytworu ludzkiej pracy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"I prawną regułą winno być, że w takim sejmowym organie rolę wiodącą winni sprawować posłowie z ugrupowań opozycyjnych."

Podziwiałam treśc, ale powyższe zdanie mnie otrzeźwiło; dlaczego ktokolwiek w organach badajacych ma miec przewagę? Czy według z góry załozonej tezy, że tylko opozycja jest uczciwa i będzie w komisji działac apolitycznie?! Z góry założona asymetria nie gwarantuje obiektywizmu; wręcz przeciwnie.
Pan Seremet ma w swoim otoczeniu ponoć wielu prokuratorów z pisowskiego nadania - o czym pisze pani Rudecka-Kalinowska. Autorka bloga nie nalezy do przyjaciół PiS, ale w sytuacji, jakiej świadkami jestesmy wszyscy, każdy scenariusz można brać pod uwagę.
http://www.liiil.pl/1326137446,A-jesli-to-jest-tak.htm

Wygląda na to, że sytuacja zapętliła się o wiele bardziej, niż w porzekadle "trzymał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma".

..."TK bada dwie skargi Rzecznika Praw Obywatelskich Ireny Lipowicz na zapisy o stosowaniu tzw. kontroli operacyjnej przez dziewięć służb specjalnych oraz na zapisy o ich dostępie do danych telekomunikacyjnych. Prezes Trybunału Andrzej Rzepliński postanowił połączyć skargi z racji tożsamości przedmiotu sprawy. Nie ma jeszcze terminu ich zbadania na rozprawie."...

Na tle tego, co nam - laikom pokazuja dziennikarze wszelkich opcji politycznych i na podstawie czego wyciągamy jakiekolwiek własne wnioski - tym bardziej znaczącym, brudnym i publicznie znanym przejawem nieprawidłowosci pracy aparatu śledczego jest kariera agenta T. - która sama w sobie jest jest jednym wielkim skandalem; agent kierowany przez okresllone siły polityczne nie szukał przestępstwa - a prowokował i realizował czyjeś scenariusze.
http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/574593,zastepca_seremeta_do_tk_podsluchy_i_billingi_sluzb_niekonstytucyjne.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Państwa prawa nigdy w naszym kraju nie było za mojego życia.
Tam, gdzie procedury bardziej się liczą, od dochodzenia sprawiedliwości i prawdy, to nie może być mowy o państwie prawa.

Człowiek jest omylny, pewnie i ja tutaj się mylę. Ale takie jest zdanie nie prawnika.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.