Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180723 miejsce

Mundurek ministra Giertycha

Mundurki zapewne będą stopniowo wprowadzane, jako że ich zwolenników nie brakuje. Możemy się martwić lub cieszyć, ale mnie nie daje spokoju pewne natrętne pytanie: czy to naprawdę najbardziej palący problem polskiej edukacji?

Statystyki mówią, że duża część społeczeństwa życzyłaby sobie powrotu granatowych bluz z kołnierzami. Cóż, wielu dorosłych zna je z własnego doświadczenia. Ja również przez rok czy dwa swojej edukacji nosiłam ciemny fartuszek, przykrywający moje właściwe ubranie. I stwierdzam, że nie taki diabeł straszny.

Mundurki szkolne wprowadzają wśród uczniów pewną zewnętrzną jednakowość i to jest dobre. Ciężko w tym przypadku mówić o zabijaniu w dzieciach indywidualizmu - wszak jednolity strój to pomysł dotyczący dzieci w podstawówkach i gimnazjach. Zwłaszcza w przypadku tej pierwszej grupy o tym, co właściwie noszą ich pociechy, decydują rodzice. A u podstaw ich decyzji leżą często warunki finansowe. Bardzo dobrze pamiętam moją koleżankę ze szkoły podstawowej, której rodziców ewidentnie nie było stać na fajne ciuchy dla dziecka. Dziewczyna ubierała się przeważnie w wytarte bluzy, określane przez pozostałe dzieci dość złośliwie jako "piżama". Na co dzień w szkole dosłownie nie miała życia. Była wyśmiewana i przezywana, choć poza biednym ubiorem nie było w niej nic, do czego można się było przyczepić.

Mundurek, likwidujący do pewnego stopnia podział dzieci na ubrane biednie i dostatnio, mógłby podobne sytuacje bardzo ograniczyć. Ma to również znaczenie w przypadku gimnazjum, do którego dzieci jako do zupełnie nowej szkoły trafiają w wieku lat dwunastu. Jednolity strój wyklucza też rewię mody na szkolnym korytarzu, z którą do tej pory wielu nauczycieli nawet nie próbowało walczyć.

Sprawa mundurków ma jednak dwie ciemne strony. Po pierwsze, zapłacić mają za nie rodzice. Nietrudno się domyśleć, że ludzi, których nie stać na fajne ciuchy dla dziecka, może nie być również stać na kupno mundurka - czy raczej mundurków, bo wiadomo, że jeden taki strój zdecydowanie nie wystarczy. Tak więc do kosztów podręczników i zeszytów doszedłby kolejny i to niejednokrotny - wszak dzieci mają to do siebie, że rosną, pieniądze na dwa lub trzy mundurki należałoby wydać zapewne przed każdym kolejnym rokiem szkolnym.
Druga ciemna strona sprawy dotyczy tego, że mundurki chce wprowadzić Roman Giertych, a pod ideami tego pana mało kto chce się podpisywać. Pocieszyć się można jednak tym, że nie jest to jego pomysł autorski. Na całym świecie nie brakuje szkół, których uczniowie mają obowiązek nosić jednolite stroje.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Szczeże chciałbym mundurków, ale (zawsze musi być ale) żebym w nich niechodzi ;].

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.