Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10778 miejsce

Music&Dance Show w Cieszynie: J. Kliment i T. Barański [WYWIAD]

Siadając wygodnie na schodach, rozmawialiśmy. Wywiad odbył się w miłej atmosferze. Była mowa o programie „TzG“, eventach muzyczno – tanecznych i o warsztatach. Janek i Tomek zgodnie przyznali, że każdy może nauczyć się tańczyć.

Music&Dance Show to koncert o charakterze musicalowym. Połączenie muzyki Tango Corazone z pełnymi dramaturgii choreografiami tanecznymi. Wzbogacenie muzyki tańcem zespołowi Marcina Wyrostka wydawało się być naturalnym krokiem w kierunku wzbogacenia siły przekazu muzycznego. Współpraca z takimi tancerzami jak Tomasz Barański, Janek Kliment, czy Ania Głogowska pozwoliła słuchaczom na nowo spojrzeć na twórczość Wyrostka.


Z powodu kontuzji w Cieszynie nie wystąpiła Ania Głogowska. Na scenie zastąpiła ją Lenka Klimentová Tvrzová.
Janek Kliment udzielił wywiadu w Cieszynie / Fot. Fot. Facebook
Jan Kliment
Urodził się wiosną 1974 roku w Zwoleniu na Słowacji. Czeski tancerz. Miłośnikom formuły rozrywkowej znany z programu „Taniec z gwiazdami“. Wystąpił już w dziesięciu edycjach show, a od 3 marca w programie pojawi się po raz jedenasty, ty mrazem jako partner utalentowanej wokalistki, Natalii Szroeder. W poprzednich odsłonach towarzyszył m.in Ani Wyszkoni, Cleo, Julii Wróblewskiej, czy Misheel Jarghalsaikhan.

Tomasz Barański
Urodził się zimą 1980 roku w Kielcach. Tancerz, choreograf i instruktor tańca. Znany również z programu „Taniec z gwiazdami“. Kiedy był partnerem tanecznym Eweliny Lisowskiej, wywalczyli pierwsze miejsce. Otrzymali Kryształową Kulę oraz nagrodę pieniężną w wysokości 50 tysięcy złotych.
Tomek Barański udzielił wywiadu w Cieszynie / Fot. Fot. Facebook
Po koncercie udało się porozmawiać z Janem Klimentem i Tomaszem Barańskim.

Panie Janku, tyle dzieje się w Pana życiu zawodowym, że zastanawiałam się długo, od czego zacząć naszą rozmowę. Rozpocznijmy może od tego, że już 3 marca 2017 rozpocznie się kolejna edycja programu „Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami“. To już 11 edycja z Pana udziałem. Co najbardziej podoba się Panu w programie?

Jan Kliment: W programie najbardziej podoba mi się możliwość prowadzenia kobiet w tańcu i szansa na odkrywanie nowych osobowości. Dzięki programowi można znaleźć to, czego nie znamy i poznać coś więcej, niż tylko taniec towarzyski.

Od 3 marca towarzyszyć w tańcu będzie Panu Natalia Szroeder. Jaką Natalia jest uczennicą? Jak odnajduje się w tańcu?

Natalia jest fajną uczennicą. Utalentowaną, młodą i piękną. Drzemie w niej artystyczna dusza. Ma swoje wyobrażenia i cele. Do programu przyszła, by rozwinąć się i powiększyć swoje umiejętności taneczne. Na pewno to, czego nauczy się w programie, przyda się Natalii na scenie.

Jakie ma Pan oczekiwania od najnowszej edycji programu?

Nie mam jeszcze konkretnych oczekiwań, ale zawsze dochodziłem daleko, co jest moim celem i tym razem. Myślę, że ta edycja może być moją wymarzoną.

Do pierwszego odcinka zostało tylko kilka dni. Jak intensywne są Wasze próby?

Na przygotowanie się do programu mieliśmy miesiąc. Pojawiły się również inne zobowiązania zawodowe, więc żeby nie stracić żadnego treningu, zdarzało nam się trenować dwa razy dziennie. Mogę stwierdzić, że jesteśmy przygotowani do pierwszego odcinka. Z każdym kolejnym odcinkiem treningi będą bardziej intensywne. Teraz jesteśmy na początku drogi.

Może Pan zdradzić, jaki taniec przygotowujecie na pierwszy odcinek? Czy jednak musi pozostać to tajemnicą do premiery?

W pierwszym odcinku pojawi się Jive, to taniec wymagający fizycznie. Lubię szybkie tańce. Mam nadzieję, że nasz drugi też taki będzie, ponieważ pomoże to Natalii w uzyskaniu kondycji na kolejne odcinki.

Jest Pan wymagającym nauczycielem?

Trochę podchodzę do tego z żartem, ale nie zawsze tak się da. Oglądają nas cztery miliony widzów, więc nie można się tylko uśmiechać, ale także pokazać, na co nas stać. Tak, jestem wymagającym nauczycielem. Ania Wyszkoni, kiedy dowiedziała się, że wystąpię z Natalią Szroeder, poprosiła mnie, żebym tyle na nią nie krzyczał. (Śmiech.)

Czy po tylu edycjach, w których bierze Pan udział pod rząd, nie pojawia się u Pana zmęczenie?

Dwie edycje temu pojawiło się u mnie zwątpienie, czy będę dalej kontynuować tę przygodę. Chciałem poszukać czegoś nowego. Robiliśmy spektakl, była też przerwa w programie, więc znalazł się czas na nabranie sił. Teraz jedziemy dalej. Program jest harówką, ponieważ pracuje się cztery miesiące pod rząd, ale naprawdę warto.

Kiedy występował Pan w towarzystwie Julki Wróblewskiej, a potem Misheel Jarghhalsaikhan, obydwie dziewczyny deklarowały, że po zakończeniu przygody z programem będą kontynuowały swoją przygodę z tańcem. Spotykacie się jeszcze czasem na treningach?

Julka na zajęcia chodzi już ponad rok.

Swego czasu brał Pan udział (2008) w czeskiej edycji programu – „Star Dance“. Towarzyszyła Panu Zuzana Norisová. Zastanawiał Pan się kiedyś, czy edycję czeską, a edycję polską coś różni?

Pojawia się wiele różnic. Odcinki w Czechach były o wiele krótsze, przez co moim zdaniem, program tracił na wartości. Polska edycja jest bardziej otwarta na nowe pomysły. Jest jedną z najlepszych na świecie.

Zostańmy przy tańcu, ale porozmawiajmy o projekcie Dance Film: „Just Love“. Na swoim facebooku napisał Pan ostatnio, że to tylko fragment projektu, który przygotowuje Pan wraz z Rafałem Maserakiem, Mayu Gralińską Sakai i Stefano Terrazino. Opowie Pan coś więcej?

Projekt powstaje od dwu lat. Chcieliśmy przygotować spektakl, ale koncepcja się zmieniła. Na pewno jest to początek naszej współpracy. Co jakiś czas zmieniają się warunki, ale jest możliwość, że z naszej współpracy powstanie performance.

O tym, że taniec jest tym, czemu chce Pan się w życiu poświęcić przekonał się Pan dość późno, bo dopiero jako 18-to latek. Ale czy teraz wyobraża Pan sobie siebie w innym zawodzie?

Ciężko powiedzieć. Na pewno chciałbym pracować z ludźmi i dalej prowadzić kobiety w tańcu. Myślę, że to najwspanialsza rzecz w życiu, kiedy mogę pokazać kobiecie jakieś kroki, które zburzą jej wewnętrzne blokady i pomogą jej się odstresować. Wtedy czuję zadowolenie, jestem spełniony w roli nauczyciela i człowieka.

Panie Tomku, czy taniec był dla Pana zawsze tym, czemu chciał poświęcić Pan swój czas i uwagę?

Tomasz Barański: Kiedy pierwszy raz, w wieku lat dziesięciu wszedłem na salę taneczną, wiedziałem, od samego początku, że taniec jest tym, czym chcę się zajmować i tak zostało.

Czytałam, że ogromny wpływ na to, że wybrał Pan tę drogę, miała Pana fascynacja umiejętnościami tanecznymi Michaela Jacksona. Podobno był on Pana wzorem do naśladowania. To prawda?

Nie mogę powiedzieć, że Jackson był dla mnie wzorem do naśladowania, ale teledyski Michaela oraz jego muzyka spowodowały, że chciałem tańczyć. Śmiało mogę powiedzieć, że był on jedną z tych gwiazd, które miały wpływ na moje życie taneczne.

Jak na to, że chce Pan powiązać swoją przyszłość z tańcem reagowała Pana rodzina i przyjaciele? Jest przecież wiele innych „męskich“ zawodów?

Zawsze w tańcu byłem męski i nikt nie mógł mi niczego zarzucić w tej kwestii. (Śmiech.) Zawsze wiedziałem, że chcę to robić. W moim życiu bywało różnie, czasem było pod górkę, ale taniec mnie prowadził, wyciągał mnie z opresji, a wiele razy nawet uratował. Był czymś takim, w czym mogłem się zapomnieć. Gdybym nie zajmował się tańcem, chciałbym być…kierowcą rajdowym. Może kiedyś będę jeździł. (Śmiech.)

Panie Tomku, Prowadzi Pan regularnie warsztaty taneczne dla osób z pasją do tańca. Co jest dla Pana w nich najważniejsze?

Cieszę się, że młodzi ludzie traktują taniec jako swoją pasję. W czwartek jedna z uczestniczek warsztatów bardzo wzruszyła mnie swoim podejściem do tańca. Chciałbym, by takich osób było więcej i by każdy rozwijał się w kierunku swoich zainteresowań.

Kolejnym widowiskiem, podczas którego można Pana oglądać jest Koncert Muzyki Filmowej. To wyjątkowy koncert, który podobnie jak Music&Dance Show jest połączony z tańcem. Co według Pana najbardziej przyciąga słuchaczy do oglądania tego widowiska?

Niewątpliwie największą gwiazdą koncertu jest sama orkiestra, składająca się z czterdziestu osób. Kiedy oni grają, muzykę można odczuć całym ciałem. To właśnie muzyka jest najpiękniejsza w tym wszystkim. To największa produkcja muzyczna w Polsce, na którą przychodzi około sześć tysięcy ludzi. Ludzie na końcu każdego koncertu wstają, dostajemy od nich owacje na stojąco. Ciężko to sobie wyobrazić. To trzeba przeżyć.

Chciałabym jeszcze zapytać o to, jak podsumowuje Pan swoją przygodę z programem „Taniec z gwiazdami“? Nie pojawi się Pan w najnowszej edycji, ale na pewno ma Pan z tą produkcją wiele pięknych wspomnień...

To jedne z najpiękniejszych momentów w moim życiu. Mam nadzieję, że jeszcze wrócę do programu.


Od osoby powiązanej z tańcem jakiś czas temu usłyszałam, że najważniejsza w tym zawowdzie jest możliwość swobodnego przekazywania emocji. Zgadzacie się z tym stwiedzeniem?

Tomasz Barański: Taniec to emocje. Jesteśmy bardzo dojrzali emocjonalnie i właśnie przede wszystkim na ich przekazywaniu się skupiamy. Kiedyś w tańcu stawiało się również na pokazywaniu sprawności i szybkości, ale to właśnie poprzez emocje jesteśmy najbardziej zapamiętywani przez publiczność.
Jan Kliment: Nie skupiamy się tylko na samych krokach, ale także na tym, aby miały sens. Wtedy są lepiej odebrane.

Na warsztatach pojawiają się z reguły nowe osoby, czy także stali bywalcy?

TB: Na warsztatach pojawiają się stali uczestnicy, ale mam to szczęście, że jeżdżę w różne rejony Polski i cały czas poznaję nowe osoby. To ekscytująca praca. Każdy jest inny w życiu i nny w tańcu.
JK: Warsztaty potrafią jeszcze bardziej zmotywować do działania, bo po nich pojawia się większa chęć do tańca.

Uważacie, że każdy może nauczyć się tańczyć?

TB: Tak, każdy może nauczyć się tańczyć. W każdym wieku. Zachęcamy, ponieważ taniec jest cudowny nie tylko dla ciała, ale również dla duszy.
JK: Oczywiście. Chcemy propagować taniec i zachęcać do niego wszystkich.

Zgadzacie się z teorią, że wzbogacenie koncertu o występ taneczny pozwoli nieco inaczej spojrzeć na muzykę Marcina Wyrostka?

JK: Tak. Myślę, że gdyby ktoś przez dłuższy słuchał tylko melodii tanga, czegoś by mu brakowało. To gatunek który potrzebuje tańca i ruchu scenicznego.
TB: Ruch sceniczny jest na pewno nieodzownym elementem koncertów Marcina Wyrostka.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)














Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.