Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18666 miejsce

''Muszę być w 100 procentach sobą''. Wywiad z Kari Amirian

Debiutująca z albumem ''Daddy says I'm Special'' artystka, mówi o muzyce, swojej pracy nad pierwszą płytą i wychodzącej z cienia młodzieży, która w końcu tworzy tak, jak jej w duszy gra.

Przyznam, że dawno nie widziałam tak obiecujących zapowiedzi nowego artysty na polskiej scenie muzycznej. Abstrahując już od tych porównań do zagranicznych artystów: jak się czuje Kari Amirian - ochrzczona jako jeden z najciekawszych debiutów tego roku?
Jest mi niezmiernie miło [uśmiech]. Poświęciłam się tej produkcji w całości. Takie słowa są dla mnie i moich kolegów z zespołu ogromną nagrodą.

W jednej z wypowiedzi zasugerowałaś publiczności, by zaczęła poszukiwać w muzyce głębi, a to pozwoli znaleźć w niej coś wyjątkowego. Gdzie Ty natomiast szukałaś inspiracji, by stworzyć swoją płytę? Odkryłaś coś, co cię natchnęło czy może wszystko przyszło samo?
Wszystko przyszło z "góry". Prawie codziennie improwizuję na fortepianie. To właśnie wtedy przychodzą pomysły na piosenki. Wszystko dzieje się bardzo intuicyjnie, pod wpływem emocji, danej chwili. Nie potrafię tego wytłumaczyć. To tak jakby otwierało się coś nad moją głową. Przychodzi melodia, jedna po drugiej. Tak powstawał każdy z utworów. W wielkim skupieniu i jednoczesnej radości z tego, co robię. W pewnym momencie zrozumiałam, o co mi w tym wszystkim chodzi. A wracając do Twojego pytania - rzeczywiście odkryłam coś bardzo ważnego. A mianowicie to, że muszę być w 100 procentach sobą, że muszę być szczera i prawdziwa; nie wobec ludzi, tylko w stosunku do siebie samej. Na etapie komponowania nie kierował mną żaden określony muzyczny koncept. To było jedno wielkie poszukiwanie siebie.

Pracowałaś nad płytą z zacnymi muzykami. Jak wyglądała wasza praca?
Muzycy nie mieli ze mną łatwo [śmiech]. Wiolonczelista, zamiast smyczkiem, grał drewnianą pałeczką do sushi i uderzał w instrument tak, jak nie uczą na Uniwersytecie Muzycznym, basista zaczął śpiewać, perkusista zamiast na bębnach grał beaty pałkami na gitarze, a ja wygrywałam rytmy na bananach. To wszystko dzielnie znosił Robert Amirian, który z ogromną wrażliwością otwierał się na wszelkie eksperymenty, kreując niesamowite brzmienia.

A tak na serio - Praca z tymi muzykami (Janek Stokłosa - wiolonczela, Krzysiek Łochowicz - gitary, Wojtek Traczyk - bas, Kuba Szydło - perkusja oraz Robert Amirian - autor tekstów, gitary, realizacja dźwięku) była niezwykle inspirująca. Trafiłam na wyjątkowych artystów, a przede wszystkim wspaniałych ludzi. Inną kwestią jest fakt, że dzięki wytwórni Nextpop tworzyliśmy swobodnie i bez pośpiechu, w studiu w którym nikt nas nie poganiał, a to prawdziwa rzadkość..

Czytaj dalej ---->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Słuczacz
  • Słuczacz
  • 12.12.2011 15:48

tę*

Komentarz został ukrytyrozwiń
Słuczacz
  • Słuczacz
  • 12.12.2011 15:45

Matko, uwielbiam tą dziewczynę!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.