Facebook Google+ Twitter

Muzeum na Majdanku

Poprzedniej nocy na Majdanku spłonął barak z butami. Ten barak, który dobrze zapamiętałam. Byłam tam dwa miesiące temu i dobrze pamiętam unoszący się akurat w tym miejscu specyficzny zapach.

 / Fot. Barbara ChmuraOczywiście nie widzę tu nic dziwnego, że zapach był specyficzny, czy wręcz mało przyjemny. Znajdowało się tam przecież tyle tysięcy butów, należących do tych wszystkich ludzi sprzed kilkudziesięciu lat.

Pamiętam też, że pewna para, która również zwiedzała muzeum, wycofała się już przy wejściu do tego baraku. Kobieta z niesmaczną miną stwierdziła, że nie powinni tam wchodzić, bo z pewnością jest tam mnóstwo bakterii. Poszli dalej. Zdenerwowali mnie tym strasznie. Przecież to dawny obóz koncentracyjny, a nie miejsce gdzie ma być miło i przytulnie. Miejsce tragedii, a oni myśleli o rzekomych bakteriach. / Fot. Barbara Chmura

W tym samym czasie muzeum zwiedzała ogromna grupa „mundurowych” z Izraela. Wiem, że stamtąd, bo – wiadomo – mieli na ramionach naszyte izraelskie flagi. Byli wśród nich żołnierze, marynarze, piloci, być może ktoś jeszcze. Wszystkiemu się przyglądali z twarzami niekiedy pozbawionymi jakichkolwiek emocji. Z pewnością to wszystko było dla nich nieprzeciętnie ważne. A teraz ambasada Izraela zadeklarowała pomoc w odbudowie baraku.

Nigdy wcześniej nie byłam na terenie żadnego byłego obozu koncentracyjnego, toteż ten wywarł na mnie ogromne wrażenie. Wychodziłyśmy stamtąd z koleżanką w milczeniu. Obok pomnika, znajdującego się przy samym wejściu, zobaczyłyśmy coś dziwnego, bo nie wiem jak inaczej to nazwać. Wśród skał, które tam prowadzą ktoś urządził sobie sesję fotograficzną. Niezbyt odpowiednie miejsce. Tyle, że sama sesja to jeszcze nic. Nie wiem jak to mogło wyglądać wcześniej, ale w momencie kiedy przechodziłyśmy obok, jedna z modelek siedziała w czerwonych rajstopach i w dość wyzywającym stroju, a druga zakładała czarne pończochy.

Komentarz był tam już chyba zbędny.

I wczoraj, gdy dowiedziałam się, że spłonęło 2/3 baraku, przypomniałam sobie całe to zdarzenie. Przypomniałam też sobie, że akurat w tym miejscu nie udało mi się zrobić wyraźnego zdjęcia moją komórką ze względu na to, że było tam dość ciemno chyba przez ogrom butów znajdujących się dookoła.

A teraz spłonęło tyle par. Tyle historii.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.