Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

39006 miejsce

Muzeum Najmniejszych Książek Świata na Śląsku

Książki trafiły do Księgi Rekordów Guinnessa. Najmniejsza jest wielkości ziarnka maku. Zygmunt Szkocny, autor miniaturowych dzieł, zajmował się tą sztuką od lat 30 ubiegłego wieku. Teraz możemy je oglądać w Katowicach, w specjalnym muzeum.

Do dziś zachowały się 264 egzemplarze. Ich ilość mogłaby być większa, lecz część zbiorów zaginęła podczas okupacji. Zygmunt Szkocny lubił również rozdawać swoje dzieła, między innymi znanym osobowościom – Czesław Miłosz otrzymał swoją biografię, Jan Paweł II natomiast historię swojego pontyfikatu. W muzeum poza książkami znaleźć możemy narzędzia, które potrzebne były do ich wykonania.


Jednak skąd wziął się pomysł? Zygmunt Szkocny przeczytał kiedyś w gazecie „7 groszy” o modlitewniku (o wymiarach 14mm x 14mm), który otrzymała holenderska księżna, Juliana. Wtedy była to najmniejsza książka świata. Zainspirowało to Szkocnego do stworzenia swojego egzemplarza. Był on uczniem Śląskich Zakładów Technicznych. Zrobił książkę pod tytułem „III Powstanie Śląskie”, która okazała się być prawie tak drobnych rozmiarów, jak modlitewnik. Składa się ona ze 112 stron. Całość napisana ręcznie na papierze pelurowym, zszyta jedwabną nitką. Okładka wykonana został a ze skóry.



Po nieudanej próbie dorównania ideałowi jego zapał jedynie wzrósł. Tworzył kolejne książki, były to życiorysy sławnych ludzi, między innymi Fryderyka Chopina, Mikołaja Kopernika, Alfreda Nobla, Leonarda da Vinci, i najmniejsza wtedy książka - Enrico Caruso o wymiarach 1,5 na 2 mm. Do zbioru stworzonego przed wojną dołączyły: znaczek pocztowy z „ustawą budowlaną” i ziarnko grochu, które zapisane zostało słowami trzech modlitw „Zdrowaś Mario", „Ojcze Nasz" i „Wierzą w Boga".

Wystawa okazała się być na tyle wyjątkowa, że jej zakupem zainteresowane było Muzeum Narodowe w Chicago. Jednak nadeszła wojna i korespondencja, która miała ustalić dalszy jej los, została przerwana. Szkocny za życia nie zarobił na swojej pasji ani grosza.


W czasie wojny przechowywał swoje dzieła w schronie magistratu. Był on bowiem wtedy urzędnikiem w Katowicach. Niestety do końca wojny przetrwały tylko trzy dzieła. Jednak w roku 1945 powrócił do hobby i tworzył coraz to mniejsze książeczki. Dla każdej wykonał dodatkowo postument ze szkiełkiem, by uchronić ją przed kurzem. Warto wspomnieć, że nie używał szkieł powiększających. Stworzenie jednej miniaturki zajmowało mu od 3 do 6 miesięcy. Pracował własnoręcznie zrobionymi narzędziami i wymyślał coraz to nowsze sposoby na tworzenie dzieł jak najmniejszej wielkości.


Naszedł rok 1976. To wtedy książka wielkości ziarnka maku doczekała się miejsca w Księdze Rekordów Guinnessa. A co jest w środku? Alfabet łaciński, każdą stronę zajmuje jedna literka alfabetu. Całość ma wymiary 1 x 0,8 mm. Maleństwo można zobaczyć w muzeum.


Zygmunt Szkocny zajmował się książkami aż do śmierci w wieku 93 lat. Teraz całe zbiory znajdują się pod opieką jego syna, imiennika, Zygmunta Szkocnego. Muzeum znajduje się przy ulicy Traktorzystów 5.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Kiedyś moja Mama miała taką mini książeczkę. Doskonale ją pamiętam, miałam ją w moich "łapkach" . Był to Pan Tadeusz. książeczka miała srebrne okładki i zaledwie 1.5 cm na 2 cm. w środku okładki było niczym kropla . małe szkło powiększające, wyjmowalne. Moja Mama tę książeczkę raz pokazała przy stole z znakomitymi gośćmi, książeczka zrobiło kółko ale nie trafiła do rąk właścicielki. Wsiąkła po drodze. ;-( ,

Komentarz został ukrytyrozwiń

Są wszystkie, w końcu to bardzo małe książki ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, że nie ma fotki ani jednego egzemplarza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.