
Zadowolony z tych pozwoleń obecny właściciel budynku już zapowiada stworzenie w tym miejscu muzeum i ośrodka edukacji historycznej. Dla wielu historyków i znawców obozu to oburzające.
– Powinno się to miejsce zostawić w spokoju. Muzeum czy izbę pamięci można urządzić w "Szarym Domu" - drugim obiekcie zachowanym po obozie. Szary Dom był miejscem kaźni więźniów obozu, a willa przy Heltmana była tylko mieszkaniem zbrodniczego kata – przekonuje Ryszard Kotarba z krakowskiego Instytutu Pamięci Narodowej.
Ciekawostka dla turystów
Dom komendanta Amona Goetha znajduje się dziś na terenie osiedla mieszkaniowego, przylegającego do dawnego obozu. Jest w prywatnych rękach. W 1993 r. kupił go Jan Grabiec, który po premierze filmu Stevena Spielberga "Lista Schindlera" założył tzw. Instytut Schindlera.
– Film sprawił, że do mojego domu zaczęły przychodzić tłumy turystów – mówi Jan Grabiec. – Fabryka Emalii Oskara Schindlera jest dla nich zamknięta, więc chcą zobaczyć, gdzie mieszkał komendant obozu koncentracyjnego. Tymczasem do domu Goetha nie ma żadnych drogowskazów. To powinno się zmienić. Na szczęście znalazłem zrozumienie władz miasta. Teraz już mogę ogłosić: stworzę Muzeum i Ośrodek Edukacji Historycznych Instytutu Schindlera w zabytkowej willi komendanta.
– Trudno sobie wyobrazić w tym budynku muzea, galerie, centra edukacji młodzieży, sale dyskusyjne. To zupełnie niedopuszczalny relatywizm w tak tragicznym miejscu – komentuje te wieści Jarosław Żółciak, autor studium historycznego terenu byłego obozu "Płaszów".
Muzealna konsternacjaWłaściciel willi mówi, że zna wszystkie przeciwne muzeum opinie, ale kierują nim wyższe racje. Marcin Helbin, rzecznik prezydenta Krakowa, przyznaje, że Jan Grabiec kilkakrotnie odwiedził magistrat.
– Nic jednak oficjalnie o muzeum w willi zarządcy obozu nie wiemy. Prezydent nie udzielał też żadnego poparcia dla takiego przedsięwzięcia – mówi rzecznik. W Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau sytuacja jest inna niż w Krakowie. Teren obozu jest w dużej części zachowany iogrodzony. Dom komendanta obozu znajduje się na terenie muzeum. Należy jednak do osób prywatnych. Po wojnie wrócili do niego właściciele.
– Tego domu nie eksponujemy, to byłby dziwny pomysł – powiedziano w sekretariacie oświęcimskiego muzeum. – Nie znajduje się on nawet przy trasie turystycznej. Jeśli turyści pytają, gdzie mieszkał komendant, przewodnicy mogą wskazać, ale to wszystko. Jeszcze inne podejście do siedzib zbrodniarzy wojennych funkcjonuje na terenie Niemiec. Przykładem może być choćby górska rezydencja Hitlera w Berghof w Alpach Bawarskich. W 1952 r., dla uczenia rocznicy popełnienia samobójstwa przez Hitlera, cały kompleks wysadzono w powietrze. Na jej miejscu zasadzono las, aby nie tworzyć w tym miejscu kultu zbrodni.
Dom GoethaW czasie wojny budynek ten, zwany też "Czerwonym Domem", został zagrabiony przez okupantów, a jego właściciele zostali zgładzeni w obozie koncentracyjnym w Szebniach. Nowy lokator - komendant obozu Amon Goeth, okazał się okrutnym zbrodniarzem, który każdego dnia zabijał kilku więźniów, strzelając do nich jak do kaczek... W 1944 r. Niemcy ewakuowali obóz. Amon Goeth został skazany na karę śmierci i stracony w więzieniu przy ul. Montelupich.
Anna Agaciak
PT