Facebook Google+ Twitter

Muzyczne lapidarium - "Infinite Light Ltd."

"Infinite Light Ltd." to wyzwanie dla słuchacza, rzecz trudna i piękna, w której jak w hologramie migoczą muzyczne osobowości wszystkich trzech twórców, na przemian. Ale tak to już jest - spotkania wyjątkowych artystów skutkują takimiż płytami.

 / Fot. Infintie Light LtdMinimalistyczne, papierowe opakowanie z sepiowym krajobrazem Christy Romanick, które być może będziecie mieli okazję trzymać w rękach, to jedna z kopii, które ukazały się nakładem Denovali Records w tym roku.

Ubiegłej zimy Mat Sweet, znany jako Boduf Songs (między innymi), Nathan Amundson - inaczej Rivulets, oraz Aidan Baker, występujący chociażby pod pseudonimem Nadja, nagrali osobno dźwięki, które następnie złożyli w kompletne dzieło. To niespełna 46-minutowe muzyczne przeżycie można sobie wyobrażać na wiele sposobów - patrząc na okładkę, dostajemy pierwszą wskazówkę, z której wywieść można organiczność i prostotę, oszczędność form i nostalgiczny, niepokojący minimalizm. I wkradające się w to linie elektryczne, smuga technologii na horyzoncie, zapowiedź manipulacji.

Można też, nawet prościej, sięgnąć po płyty wszystkich trzech panów i spróbować wyobrazić sobie potencjalne efekty współpracy. Choć Aidana Bakera stać na kompletnie nieprzewidywalne muzyczne odjazdy, jak "The Taste of Summer on Your Skin", przewidujemy od razu dawkę dronowej mantry, posępnego ambientu. Rivulets bardzo konsekwentnie komponuje przenikliwie smutne i wzruszające miniaturki singer-songwritterowskie. Krótkie, pięknie zaśpiewane, ascetycznie nagrane utwory.

Wreszcie Mat Sweet, najpiękniejszy głos tria, w swojej koncepcji singer-songwritter teoretycznie nie jest daleki od Rivulets, ale pozwala sobie na więcej interwencji elektronicznych w postaci glitchowych hałasów, sampli z nagraniami śpiewu ptaków i gitar elektrycznych.

Razem udało im się stworzyć dzieło, którym zachwycić mogliby się i Fennesz, i Aix Em Klemm, i miłośnicy eklektycznych eksperymentów elektroniczno-instrumentalnych.

Album otwiera "December 12", minimalistyczny krajobraz utkany z paradoksalnie ogromnej liczby dźwięków - skrzypiec, wiolonczeli, klawiszy i gitar, wplecionych w gęstą, dramatyczną i pozbawioną punktu kulminacyjnego ambientową strukturę. Tęskny wokal Mata, śpiewającego o jakiejś niekończącej się wędrówce i niemożliwym powrocie do domu, jest przy tym przenikliwie chłodny.

Przechodzi on wkrótce w lżejszą, zagraną na dwie gitary i trzy harmonijne głosy, wizją "Boga w oborze" - przyjemne i purytańskie interludium, prowadzące do glitchowego hałasowania, które zaczyna "Weather". Utwór zaskakujący, bo poza głośnymi elektronicznymi zgrzytami operuje mocno jazzową perkusją i dziwnie łatwo żeni je z kakofonią skrzypiec i dronową gitarą.

Nieoczekiwani też zaraz później następuje apokaliptyczna, klasycznie dla post-rocka rozwijająca się kompozycja "The Bullet Sent to Kill Me Is Already On The Way", liryczna, w stylu lżejszych utworów Mogwai. Przez meandry utworów prowadzeni jesteśmy aż do ukrytego utworu, wariacji na temat "Vision of God in a Cowbarn", spinającego klamrą całość.

Płytę tę można roztrząsać długo i dokładnie, rozplatając kolejne supły stylistycznych powiązań, zdejmując kolejne warstwy artystycznych naleciałości i znajdując na nich odciski palców każdego z muzyków. Każdy utwór jest wyzwaniem, pozornie przypadkowo i chaotycznie wkomponowanym w tę kolażową całość, kompromisem i manifestacją estetyki zarazem. "Infinite Light Ltd" to płyta postmodernistyczna, eklektyczna, naszpikowana nieoczekiwanymi połączeniami, komplementarna i kompletnie niespójna zarazem. To bardzo osobiste i indywidualne przeżycie. Muzyczne lapidarium.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.