Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

44612 miejsce

Muzyczne podsumowanie 2008 roku, cz.2

  • Tomasz J
  • Data dodania: 2008-12-31 16:48

Zgodnie z ubiegłotygodniową zapowiedzią, przedstawiam dziś i krótko opisuję 10 płyt, które w mijającym roku 2008 wydały mi się najlepsze, najbardziej wartościowe i godne uwagi.

Portishead - "Third" / Fot. portishead.co.uk10. Portishead - "Third". Wygląda na to, że mamy rok powrotów. Wrócili Gunsi, wrócili AC/DC, z trasą koncertową wyskoczyli zza węgła The Police, ba - nawet na krajowym podwórku przeżyliśmy wielki koncertowy come back (którego autorem był niejaki Lipa wraz ze swymi kompanami z Illusion). Wiem, wiem - przeróżne to muzyczne style i najrozmaitsze artystyczne doznania. Ale nie sposób nie napomknąć o powracających, gdy opisuje się najnowsze dzieło Portishead. Trzecie studyjne wydawnictwo tego zespołu, to zarazem pierwsze po 11 latach przerwy. Szmat czasu - nawet dla kapeli już dawno uznanej za legendarną. Wyznaczającej muzyczne trendy, nie tylko w ramach dość marnie zaszufladkowanego stylu, nazwanego trip-hopem. Jak zatem sprawa się ma po upływie ponad dekady? Odpowiem enigmatycznie - obiecująco (czy zespół po 11 latach milczenia ma prawo brzmieć obiecująco???). Beth Gibbons i jej koledzy odrobili zadanie domowe, przygotowując nam płytę, która w niewielkim tylko stopniu nawiązuje do dwóch poprzednich, nie pozostawiając jednocześnie najmniejszych wątpliwości, że mamy do czynienia z Portishead. Nadal mamy piękne, choć przerażająco klaustrofobiczne melodie. Głos Beth w dalszym ciągu brzmi przejmująco, choć odczuwalny w nim jest upływ czasu. Kompozycje, w większości minimalistyczne, wciąż przepełnione są przytłaczającą wręcz dawką ciemnych emocji. Czy to będzie wyszeptany "Small", z lekka nierealny "The Rip", czy irytujący wręcz swoją ilustracyjną formą "Machine Gun" - to wciąż Portishead. Choć zupełnie inne od tego, które znaliśmy do tej pory. I choćby dlatego warte posłuchania.


Popečitelji - "Horizonti" / Fot. myspace.com/popecitelji9. Popečitelji - "Horizonti". Udany powrót power-funkowej formacji z Serbii, która w swoich instrumentalnych kompozycjach (wzbogaconych o różnej maści okrzyki) łączy funk-rockową energię z etnicznymi brzmieniami regionu. Patent, zapoczątkowany na debiutanckiej płycie zespołu, pochodzącej z 2004 roku "Ko Radi?", na "Horizonti" został dopracowany; nadano także tej oryginalnej muzycznej formie swoisty szlif. Stąd na "Horizonti" więcej wściekłego groove'u zestawionego z szaleńczymi rytmami, a mniej oczywistych odniesień do melodyki bałkańskiej, którymi Popečitelji szafowało na swoim debiutanckim albumie. Choć oczywiście melodie i harmonie zawarte na nowym albumie Serbów wciąż nawiązują do szeroko pojętej muzycznej odsłony bałkańskiej kultury, zaś to, co dzieje się w warstwie rytmicznej albumu mówi samo za siebie. To rzecz naprawdę godna polecenia - jako naprawdę wartościowa muzyka z zapomnianego dziś nieco regionu Europy. W dodatku oryginalna i z całą pewnością niepowtarzalna.


Lao Che - "Gospel" / Fot. laoche.art.pl8. Lao Che - "Gospel". O "Gospel", podobnie jak o "Horizonti" pisałem już szerzej, stąd aby się nie powtarzać - trzeci album płockiej formacji to potwierdzenie wysokich aspiracji zespołu oraz tego, że mamy do czynienia z jednym z najciekawszych w Polsce muzycznych tworów ostatnich lat. Wbrew wcześniejszym założeniom, "Gospel" to coś na kształt koncept-albumu, gdzie obok luźnych i różnorodnych w swojej formie muzycznej kawałków, funkcjonuje niezwykle ciekawa warstwa tekstowa, skupiająca się wokół kwestii związanych z wiarą. Starannie dopracowane jest brzmienie albumu - żywe, nieco archaiczne, "analogowe" - potwierdza, że czerpanie z najlepszych elementów szeroko pojętej tradycji może muzyce wyjść tylko na dobre. I choć na "Gospel" próżno szukać jakichkolwiek symptomów muzycznej rewolucji, to z takich zespołów jak Lao Che możemy być dumni. Trzymam kciuki za twórczy rozwój kapeli - czwarta płyta będzie dla chłopaków sporym wyzwaniem. Tymczasem zaś, nacieszmy się trzecią.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Nie sądzę, żeby wina leżała po którejś ze stron. Nasze drogi się porozchodziły:P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dawid, zastanówmy się, dlaczego nie pamiętasz tych płyt? Może to nie z "winy" muzyki? ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Generalnie zgadzam się tylko z pozycją 1.
Świetna robota, naprawdę. Należy się ogromny plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chodzi o pierwszą "10" to mam pewne zastrzeżenia, dokładniej jeśli chodzi o pozycję nr 3 i 2. Chociaż nie, to nie są zastrzeżenia tylko uwagi, które mogą być przyczynkiem do dyskusji... Nie słucham tego rodzaju muzyki, ale akurat płyty Acid Drinkres oraz Metallici zagościły w moim odtwarzaczu i szczerze powiedziawszy podobały mi się, ale juz ich nie pamiętam:P Mimo mojej duszy wszelako otwartej na rożne doznania muzyczne ten rodzaj stylistyki do mnie nie dociera. Jak autor dobrze napisał "De gustibus non disputandum est" możemy dyskutować... dla samej przyjemności:)
Z pozycją nr 1 w rankingu w pełni się zgadzam. W moim podsumowaniu jest to płyta bezkonkurencyjna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.