Facebook Google+ Twitter

Muzyczne podsumowanie 2008 roku, cz. 1

  • Tomasz J
  • Data dodania: 2008-12-23 22:54

Kontynuując ubiegłoroczny pomysł, także i tym razem zapraszam na subiektywne zestawienie dwudziestu najlepszych płyt mijającego roku. Przed nami druga dziesiątka.

Jako rok temu się rzekło, "koniec roku to zwykle czas podsumowań". A skoro ostatnio wyszło to całkiem rozsądnie, pobawmy się i tym razem. Wybrałem i krótko opisałem dwadzieścia, moim zdaniem, najlepszych płyt wydanych w 2008 roku. Kolejność, choć w pewien sposób wiążąca, jest dosyć umowna - porównać dwa albumy z totalnie różnych muzycznie światów jest rzeczą niemożliwą. Jakąś numerację wypadało jednak nadać - potraktujmy to więc jako nieco bardziej zaawansowaną zabawę. Dziś prezentuję drugą dziesiątkę - pierwsza już niebawem. Zachęcam, rzecz jasna, do dyskusji.

Guns N' Roses - "Chinese Democracy" / Fot. gunsnroses.com20. Guns N' Roses - "Chinese Democracy". Ileż to lat czekaliśmy? Trzynaście? Czternaście? Nie, moi drodzy. Piętnaście! Piętnaście cholernych lat, by usłyszeć premierowe nagrania (już nie tak) wielkich Gunsów. W ciągu tego czasu przeżyliśmy ze trzy muzyczne rewolucje, z dziesięć razy odtrąbiono wszem i wobec, że rock się skończył, byliśmy świadkami powstania Velvet Revolver, ba, przeżyliśmy nawet kilka spektakularnych powrotów (vide The Police). Gdy usłyszałem po raz kolejny, że w 2008 roku w końcu będzie dane nam wysłuchać cóż takiego wymodzili przez te piętnaście lat Axl i spółka (bo do oryginalnego składu Gunsów panom grającym na "Chinese Democracy" daleko), potraktowałem to jako kolejną plotkę. O wydaniu tego albumu od dawna krążyły już zresztą żarty. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że tym razem to Axl sobie z nas zażartował i postanowił jednak zaznajomić świat ze swoją "najnowszą" muzyczną wizją! Cóż się zatem okazało? Delikatnie mówiąc... wielkie nic. Bo ta płyta jest po prostu poprawna. Mamy parę mocnych, rockowych kawałków (utwór tytułowy), są i ballady (jak "Street of Dreams"). Miejscami słychać starych, dobrych Gunsów (cóż, że bez Slasha i Izzye'go Stradlina), gdzieniegdzie z kolei czuć powiew świeżości w postaci bardziej nowoczesnych riffów. Tylko, że... co z tego? Poprawny, rockowy materiał to trochę za mało jak na piętnaście lat oczekiwań na płytę, której wyprodukowanie pochłonęło 13 milionów dolarów.

The Mars Volta - "The Bedlam in Goliath" / Fot. marsvolta.com19. Mars Volta - "The Bedlam in Goliath". Dla wielu płyta roku. Dla wielu rozczarowanie roku. Co gorsza, jedni i drudzy mają rację. W zależności od oczekiwań, można bowiem muzykę Mars Volty rozpatrywać w rozmaitych, często odległych od siebie o lata świetlne, kategoriach. Osławiony już debiut, czyli pochodzący z 2003 roku "De-Loused in the Comatorium" raz na zawsze uczynił z tego zespołu obiekt wzmożonego zainteresowania, najwyższych oczekiwań oraz zmasowanej (często przesadzonej) krytyki. Jak rzecz się ma na najnowszym albumie Mars Volty? Przede wszystkim - słychać ciągłą chęć poszukiwań. "The Bedlam in Goliath" brzmi inaczej, niż poprzednie płyty zespołu. A czy brzmi dobrze? Myślę, że odpowiednią odpowiedzią byłoby tu - brzmi ambitnie. Inspirująco. Czasem trudno przetrwać nagromadzenie w jednej sekundzie takiej muzycznej mocy, tylu dźwięków, instrumentów, agresji... W niektórych momentach z kolei owa intensywność i brak przebierania w środkach wychodzą kompozycjom na dobre. Mars Volta nie cierpi na zanik mocy twórczej, to pewne. Jednak efekt należy ocenić samemu.

Oasis - "Dig Out Your Soul" / Fot. oasisnet.com18. Oasis - "Dig Out Your Soul". Trudno pisać o nowych płytach zespołu braci Gallagherów. Z jednej strony wymuszają bowiem określone konotacje (ci "nieszczęśni" Beatlesi), z drugiej zaś budzą podziw niewymuszoną konsekwencją i niezmiennie ciekawą twórczością. Jak to wygląda na najnowszej propozycji Oasis? Ano tak właśnie. Na albumie znalazło się miejsce zarówno na mocniejsze, rockowe uderzenie, jak i liryczną balladę. Mamy odjazdy i poszukiwania, ale tylko w ogólnie przyjętej przez zespół konwencji. Jest więc ciekawie i interesująco, ale i zarazem do pewnego stopnia przewidywalnie. Nie oczekuję od Oasis rewolucji i łamania muzycznych konwencji. Choć czasem aż prosi się o jakąś większą zmianę. Tylko czy to wtedy będzie jeszcze Oasis? No właśnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Najbardziej mi się podoba określenie głosu Emilliany Torrini "ciekawy, nieco dziewczęcy, przykuwający uwagę":)
Poza tym muszę się przyznać, że cześci płyt nie słuchałem, albo nie słyszałem mimo posiadania takowych. Sądzę, że gdyby Sigur Ros nagrali płytę mniej optymistyczną znaleźliby się w w pierwszej "10".

Komentarz został ukrytyrozwiń

good job ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wielki plusior. Czekam na część drugą z nadzieją, że może pojawi się w zestawieniu coś z Polski, bo kilka wydanych w tym roku płyt, naszych artystów, było bardzo udanych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za wykonaną pracę, za pasję i znajomość rzeczy oraz za połączenie tych trzech elementów w materiał, który o tej porze roku jest jak najbardziej na miejscu. Przeczytałam z ciekawością tym bardziej, że tych rejonów muzycznych nie znam. Za sprawą autora, kto wie, może coś nabędę, ale raczej zaczekam na pierwszą dziesiątkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

:) ładnie_ładnie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekaw z niecierpliwością na pierwszą dziesiątkę- wtedy może będę mógł ponarzekać, na razie- nie zmieniłbym dokładnie NIC w notowaniu; )

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.