Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33103 miejsce

„Muzyka jest wyzwaniem” - wywiad z The Complainer&The Complainers

Na samym początku The Complainer&The Complainers istnieli jako The Complainer, jednoosobowy projekt Wojtka Kucharczyka, który do poszczególnych płyt zapraszał wybranych przez siebie gości.

The Complainer&The Complainers / Fot. MagentaStudio CieszynZ czasem idea i muzyczne pomysły Kucharczyka zaczęły wymagać szerszej formuły, która przy płycie „Power, Joy, Happiness, Fame” przybrała kształt regularnego zespołu, The Complainer&The Complainers. Kucharczyk pełnymi garściami czerpiąc z dokonań muzyki popularnej lat osiemdziesiątych, czyni je punktem wyjścia dla własnej, nieskrępowanej wyobraźni. Bardzo ważna dla TC&TCS jest interakcja z publiką, jak i atmosfera swobodnej zabawy, do której zachęcają na swych koncertach, w części których towarzyszy im również kwartet smyczkowy O'SKUAd. Zachęcam was do lektury wywiadu, który przeprowadziłem 15 kwietnia br. w poznańskim klupie „Pod Minogą”, z liderem i wokalistą The Complainer&The Complainers, Wojtkiem Kucharczykiem.

Marcin Majewski: Na początku chciałbym nawiązać do waszej niedawno wydanej płyty - „Power Joy Happines Fame” (listopad 2008, przyp. red.). Można ją potraktować jako pewnego rodzaju wyjście ze swoistego undergroundu, w którym dotychczas funkcjonowaliście. Uważasz, że uda się wam w końcu przebić?

Wojciech Kucharczyk: To bardzo ciężka droga i jestem świadomy tego, jak funkcjonuje nasz rynek, kto tak naprawdę jest się w stanie przebić. Nie chodzi mi nawet o to, żeby nagle codziennie pokazywano nas w telewizji, bo jeżeli już o tym mowa, czasy są tak straszne, że po prostu źle bym się tam czuł. Nie odmówilibyśmy, gdyby nam ktoś zaproponował występ w jakimś programie, ale na pewno nie na wszystko byśmy się zgodzili. Po „nastu” latach działania na scenie nie boimy się już naprawdę niczego - ani telewizji, ani sukcesu. Ponadto uważam, że nawet, jeśli byłoby to przysłowiowe 5 minut czy nawet 2 minuty, moglibyśmy pokazać coś, czego wcześniej nie było w telewizji; dać nadzieję innym młodym, niepokornym zespołom, a także tym troszkę starszym, które również mają coś do zaproponowania. W cywilizowanych krajach, do których nie zaliczam jeszcze Polski, na porządku dziennym jest fakt, że zespół przychodzi znikąd, wydaje świetną płytę i od razu mówi się o nim w telewizji, jest zapraszany do najlepszych talk - show, naprawdę zauważony.

The Complainer&The Complainers / Fot. Marcin DosU nas w Polsce można nagrać genialną płytę i absolutnie nikt się o tym nie dowie; nikt z wysoko postawionych postaci w mediach nie zwróci na nią uwagi, dopóki nie będzie miał w tym jakiegoś interesu. Co gorsza ciężko z tym faktem walczyć. Nie poszukujemy takich medialnych doznań, po prostu staramy się wykonywać jak najlepiej to, co potrafimy. Krok po kroku idziemy coraz dalej i za jakiś czas okaże się czy obraliśmy dobry kierunek. Na pewno jesteśmy o wiele dalej, niż przed wydaniem płyty. Sprzedaż płyt jest relatywnie słaba, ale ilość nielegalnych ściągnięć z Internetu - intrygująca, sięga kilkunastu tysięcy lub więcej, tego dokładnie sprawdzić się nie da. Czasy są takie, że trzeba akceptować to, w jaki sposób muzyka dociera do publiczności. Staramy się grać jak najwięcej koncertów, bo one są najważniejsze - to prawdziwy miernik naszych umiejętności.

Wspomniałeś o sytuacji na Zachodzie - tam płyty alternatywne sąsiadują w dużych sklepach z tymi komercyjnymi, odbiorca ma wybór.
- Tak, chociaż wolałbym jednak nie widzieć w sklepach niektórych płyt. Na Zachodzie też nie jest wbrew pozorom tak totalnie różowo - większość albumów na rynku to totalny syf, ale dzięki ich ilości, zawsze znajdzie się płyta, która naprawdę ma coś do zaproponowania i jest w stanie zaspokoić ten głód muzyki, jaki naprawdę istnieje wśród ludzi. Obserwuję, że u nas jest dużo osób, naprawdę świetnie rozumiejących taką muzykę, tylko nie mają do niej dostępu, z powodu...

Niewystarczającego stopnia jej rozpowszechnienia?
- Właśnie. Nie wystarczy, że ta muzyka jest osiągalna - musi jakby najpierw trafić do ludzi, nawet przypadkiem, aby mogli się z nią osłuchać i nie bali się jej. U nas jakoś ciągle ten etap muzycznej edukacji jest na niskim poziomie. Faktycznie jest coraz więcej ludzi, którzy słuchają tego, co naprawdę jest aktualne, co jest tym teraźniejszym fermentem w muzyce, ale jest ich ciągle za mało. Daleko nam jeszcze do poziomu słuchaczy z Londynu, Berlina czy Paryża, gdzie w dużych sieciowych sklepach są dostępne wszystkie niezależne płyty, nie tylko na kompaktach, ale również na winylu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.