Facebook Google+ Twitter

Muzyka w TV, czyli oczopląs

Wychowujemy się na muzyce. Każdy z nas ma swoje ulubione piosenki i ulubionych wykonawców. Wszyscy lubimy słuchać i oglądać tych, którzy starają się jak mogą, by uprzyjemnić nam czas.

 / Fot. Ryszard KrasowskiNiektórzy spotykają się na żywo ze swoimi idolami, biorąc udział w ich koncertach w klubach, teatrach, salach koncertowych, stadionach. Jednak większość z nas zapoznaje się z muzyką, słuchając radia, czy oglądając telewizję.

Radio ma to do siebie, że nie emituje obrazu i w związku z tym nie ma potrzeby wpatrywać się w nie jak sroka w gnat. Można więc podczas słuchania muzyki zajmować się czymkolwiek i rozkoszować się płynącymi z pudełka dźwiękami. Telewizja natomiast zmusza nas do siedzenia przed nią i wpatrywania się w to, co ukazuje się na jej ekranie.

I wszystko byłoby cacy, gdyby nie pełni życia i energii realizatorzy muzycznych programów telewizyjnych i ich koledzy kamerzyści. Bardzo często odnosi się wrażenie, że wszystkim im się gdzieś spieszy. Można ich też porównać do muzyków grających w orkiestrze. Ale w jakim stylu ta orkiestra gra?

Z szybkości zmian jednego obrazka w drugi widać, że realizatorowi programu nie są obce instrumenty klawiszowe. Gra na swojej konsoli, przyciskając kolorowe klawisze, tak jakby grał na fortepianie. Z tą różnicą jednak, że z fortepianu płynie muzyka, zaś z konsoli realizatora programu płynie jeden chaos. Człowiek stara się wsłuchać i wydobyć coś przyjemnego dla oka, ale tak naprawdę nie ma na czym go zawiesić. Obrazek goni obrazek z szybkością światła. Gdyby realizator miał przed sobą nuty, prawdopodobnie byłyby to nie ósemki, czy szesnastki, a prawdopodobnie "64". A może mu się wydaje, że jest wybitnym artystą i tworzy „muzykę” ponadczasową?

Artyści zazwyczaj mówią, że tworzą dla siebie. Ale tak naprawdę, to nie da się z takiej twórczości dla siebie wyżyć i lepiej byłoby gdyby tworzyli dla kogoś, a najlepiej dla tych, co kupują. Ci, którzy tworzyli dla siebie, dopiero po śmierci zostają docenieni. Ale wtedy nie mogą się już nacieszyć tym, co osiągnęli. A więc artysta realizator musi się pogodzić z tym, że sławny będzie, kiedy go już nie będzie. Ale póki jest, powinien tworzyć dla publiczności, czyli widzów, a nie dla siebie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Wbrew pozorom jest tak specjalnie. Owa taktyka przywędrowała do nas z USA, gdzie wskutek stosowania coraz krótszych ujęć przez realizatorów ludzie momentalnie tracą zainteresowanie tym co widzą jeśli trwa to dłużej niż aktualnie bodajże sekundę. Jeśli w ciągu tej sekundy na ekranie nic nie przeskoczy, to znudzeni przełączają na inny kanał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.