Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

177937 miejsce

Muzyka z Czarnobyla skomponowana przez Polaków

Rozmowa z Maćkiem Frettem, muzykiem wrocławskiego postindustrialowo-ambientowego duetu Job Karma. Dziś premiera ich najnowszej płyty pt. "Tschernobyl".

Job Karma / Fot. Fot. Anna FrettDziś 21. rocznica katastrofy w Czarnobylu. To także dzień oficjalnej premiery Waszej najnowszej płyty pt. "Tschernobyl". Album muzyczny poświęcony katastrofie atomowej to przedsięwzięcie co najmniej oryginalnie...
- Pomysł wyjazdu do Czarnobyla narodził się kilka lat temu. Początkowo mieliśmy zamiar zrealizować tam – w 20. rocznicę wybuchu – performance pt. "Rytuał", czyli zrobić multimedialne przedstawienie na tle reaktora atomowego i na żywo przeprowadzić telewizyjną i internetową transmisję wydarzenia. Niestety, mimo początkowego zainteresowania, TVP stwierdziła, iż to zbyt ekscentryczny pomysł... W rezultacie postanowiliśmy pojechać na własna rękę i samemu nagrać materiały filmowe.

Tym razem się udało?
- Tak. Wjechaliśmy na teren Zony (zamknięty teren w promieniu 30 km od dawnej elektrowni) z dwoma ekipami filmowymi na pięć dni. Efektem wyprawy są dwa filmy. „Imperium zona” w realizacji Arka Bagińskiego, Rafała Zaremby i Wojciecha Majewskiego, do którego to Job Karma specjalnie skomponowała muzykę oraz „Czarnobyl – moje życie” w realizacji Andrzeja Jóźwika i Wojciecha Majewskiego. Ścieżka dźwiękowa pierwszego filmu wzbogacona kilkoma innymi kompozycjami, stała się podstawą do nagrania nowego albumu, który jest pierwszą w stu procentach konceptualną pozycją w naszym dorobku, poświęconą jednemu tematowi – nieodpowiedzialnemu korzystaniu ze zdobyczy technologicznych.

A wrażenia? Wycieczka do Czarnobyla musi być ekscytującym przeżyciem...
- Na Ukrainę jechaliśmy podekscytowani czekającą nas przygodą. Wracaliśmy natomiast przez dwadzieścia pięć godzin w zupełnej ciszy. Każdy był zatopiony we własnych myślach. Zobaczyliśmy świat po zagładzie atomowej...

Wcześniej poświęcona tematowi epidemii "Ebola", teraz "Tschernobyl". Lubicie tematy kontrowersyjne. Jaki jest cel Waszej twórczości?
- Proponowana przez nas tematyka jest w pewnym sensie poszukiwaniem symbolicznych przedstawień dla społecznych i kulturowych zmian zachodzących w rzeczywistości. Jest także antycypowaniem skutków ingerencji w uniwersalne, zdawałoby się niepodważalne reguły i mechanizmy naszego życia. Tomasz Mann kiedyś powiedział: „Sztuka jest sumieniem, które chroni nas przed brutalnością” – staramy trzymać się tej maksymy.

Wasza muzyka osiąga pełnię dopiero na żywo. Stajecie się swego rodzaju „zespołem totalnym” – atakujecie zmysły obrazem i dźwiękiem. Wprawiacie widza w trans. Spotkałem się z opinią, że Wasze występy są niczym „mechaniczno-organiczne misterium”. Jak czujesz się w roli kapłana owego misterium?
- Nie raz słyszałem, że na żywo – w połączeniu z obrazami filmowymi – nasza transmisja staje się szczególnie intensywna i psychoaktywna. Szkoda, że sami nie możemy obejrzeć naszego występu od drugiej strony. Wtedy mógłbym powiedzieć coś więcej. Nie czujemy się jednak żadnymi misjonarzami, kapłanami, nawiedzonymi wizjonerami itp.

Muzyka industrialna i jej okolice to w Polsce ciągle jeszcze zjawisko niszowe. Zresztą same zespoły dbają o to, żeby tę niszowość zachować – wydają limitowane, ręcznie numerowane wydawnictwa, przygotowują unikatowe, czasem także ręcznie zdobione okładki. Inaczej jest na zachodzie, gdzie takim zespołom niepowtarzalność udaje się pogodzić z sukcesem komercyjnym. Co o tym sądzicie?
- To, co powiedziałeś o polskiej scenie, można śmiało zastosować także do sytuacji na zachodzie. Scena industrialna z założenia jest absolutną niszą na całym świecie. Pozwól, że przytoczę tu dziennikarza „Gazety Wyborczej”, który w następujących słowach scharakteryzował owo zjawisko: „Co roku na wrocławskim festiwalu industrialnym weryfikuję znaczenie słowa nisza, tak bardzo przecież w czasach muzycznego dobrobytu wyeksploatowanego. W przypadku tej imprezy, muzyki, a właściwie całej industrialnej subkultury możemy mówić o niszy wręcz jako o elicie”.

Tutaj warto by powiedzieć parę słów o samym gatunku muzyki industrialnej. Wokół tego terminu nawarstwia się bowiem wiele nieporozumień i niejednoznaczności...
- To prawda. Przymiotnik „industrialny” jest bardzo często błędnie przyklejany do grup, które, bazując na tradycyjnym gitarowym brzmieniu, wzbogacają je o inne, mniej typowe elementy (dotyczy to np. stricte rockowych formacji pokroju Nine Inch Nails czy Ministry). Muzyka opierająca się na brzmieniu gitary, basu i perkusji formalnie w prostej linii wywodzi się od rocka, który swoje korzenie ma w bluesie i country. Muzyka industrialna oparta jest głównie na brzmieniu syntezatorów, samplerów i całej gamie elektronicznych przetworników. Jej geneza wywodzi się z dźwiękowych manifestów futurystów z 1914 roku, doświadczeń awangardowych eksperymentatorów z lat 50. i 60., wczesnej fali muzyki elektronicznej (na bazie której ukształtował się nurt ambient) i w pewnym sensie z krautrocka. Tak więc są to dwie odrębne gałęzie stylistyczne – jedna z dużym potencjałem komercyjnym, druga z założenia właśnie niszowa.

A jak byś określił muzykę graną przez Job Karmę? Słuchając Waszych utworów, mam wrażenie, że są mało optymistyczne.
- Nasze kompozycje utrzymują się w stylistyce postindustrialno-ambientowej. A mniej enigmatycznie – gramy oniryczną, odrealnioną i obrazową odmianę muzyki elektronicznej opartą na transowych zapętlonych rytmach. Nie uważam, żeby była to muzyka smutna. Pesymizmem napawa mnie raczej rzeczywistość kreowana przez środki masowego przekazu.

Znam twórczość waszego zespołu od kilku lat. Odnoszę wrażenie, że z płyty na płytę można zaobserwować coraz to łagodniejsze i przystępniejsze dźwięki. Czy w razie okazji, Job Karma spróbowałaby rozgłosu medialnego? Czy nie marzysz czasem o tym, żeby wyjść z undergroundu?
- Nie!

Gdzie będzie można Was zobaczyć w najbliższym czasie? Przewidujecie jakieś występy promujące nowe wydawnictwo?
- W maju gramy dwa koncerty w Polsce: w Galerii Iner Spaces w Poznaniu (19 maja) oraz w Teatrze Groteska w Krakowie (25 maja). Potem jedziemy do Moskwy i St. Petersburga. Prezentacja materiału o Czarnobylu właśnie tam zapewne nada całemu wydarzeniu dodatkowego smaku. No i zaczynamy przymierzać się do wyjazdu do USA, gdzie wspólne koncerty zaproponował nam Savage Republic, co – nie omieszkam dodać – jest dla nas dużą nobilitacją. Osoby z Wrocławia zapraszam zaś na prezentację naszych filmów i zdjęć z wyjazdu do Czarnobyla, połączonych z premierą nowej płyty do Galerii Miejskiej na ul. Kiełbaśniczej, w piątek 27 kwietnia o godz. 18, wstęp wolny.

Job Karma - istniejący od 1997 roku wrocławski duet w składzie: Maciek Frett i Aureliusz Pisarzewski. Ich muzyka oscyluje wokół stylistyki postindustrialno-ambientowej, na koncertach zyskując dodatkowy wymiar poprzez inscenizowane performance i niepowtarzalne wideo-instalacje m. in. Arkadiusza Bagińskiego. Dotychczas wydali 8 płyt. Szczegóły, a także możliwość zamówienia najnowszego albumu pod adresem www.jobkarma.pl.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Sie ciesze. Prosze bardzo;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.05.2007 17:09

Plus za dobry wywiad i zarażenie mnie ich muzyką:) Bardzo dziękuję Panie Autorze:P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znikome czy nie - ktoś musi ten kaganek ponieść. I chyba lepiej nieść go tu, niż w miejscu, gdzie "dziwną" muzykę wszyscy znają i cenią.
Też kilka razy popełniłam tekst o muzyce niszowej :) tym bardziej się cieszę, że nie jestem tu sama :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

W takim razie polecam nową płytkę - nie zawiedzie. Zastanawiem się, czy W24 jest odpowiednim miejscem na publikację materiałów dotyczących podobnej muzyki - myslę, że zainteresowanie taką tematyką jest wśród użytkowników znikome. Chyba, że postanowię nieść kaganek oświaty, czy raczej mroku, haha.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uwielbiam Job Karmę. Autorze, mam nadzieję, że zaprosisz więcej tego typu rozmówców :o)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.