Facebook Google+ Twitter

My blueberry... nightmare. Globalizacja dopadła Wong Kar Waia

Potrzebna jest Norah Jones, bo to słynna piosenkarka, Wong Kar Wai, bo to ceniony reżyser, Jude Law, bo to seksowny mężczyzna. Dodajmy parę pocałunków, odrobinę humoru i szczyptę muzyki soul, a otrzymamy dochodowe amerykańskie ciasteczko.

Materiały promocyjne dystrybutora / Fot. Kino Świat„Jagodowa miłość” („My blueberry nights”) to pierwszy flirt Kar Waia ze światem Hollywoodu. Nie ma tu Hongkongu, egzotycznego języka, azjatyckich postaci i niepokojących, nostalgicznych zdjęć. Zamiast tego dostajemy wczorajszą „jagodziankę”, której nadzienie jest mieszanką dorobku reżysera i oczekiwań hollywoodzkiej publiczności.

Komercyjnie „Spragnieni miłości”

Dając wiarę „The Washington Post”, podobno grająca główną rolę, Norah Jones nie wiedziała kim jest Kar Wai i podejrzewała, że współpraca dotyczyć ma płaszczyzny muzycznej. Chiński reżyser zobaczył w niej jednak „coś klasycznego i naturalnego zarazem”, a tego właśnie potrzebował. Norah wcieliła się w rolę zdradzonej Elizabeth, która układa swoje życie na nowo i szuka prawdziwej definicji miłości.

Materiały promocyjne dystrybutora / Fot. Kino ŚwiatPorzucona przez chłopaka spędza noc pełną zwierzeń w kawiarni sympatycznego Jeremy'ego (Jude Law), by zaraz następnego dnia, ze smakiem jagodowego ciasta na ustach wyruszyć w podróż swego życia. Przemierza stany, serwuje drinki w pubach i poznaje ludzi równie nieszczęśliwych jak ona sama. Jej nowi towarzysze to zbuntowana hazardzistka Leslie (przefarbowana na blond Natalie Portman), policjant-alkoholik Arnie (świetny David Strathairn) i jego „eks” - Sue Lynn (seksowna, jak nigdy Rachel Weisz). Ich relacje opierają się na obserwacji Elizabeth: "Czasami traktujemy ludzi jak lustra, aby określić kim sami jesteśmy. I każde odbicie tworzy mnie coraz bardziej".



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Ryu, pewnie wpływy z filmu wzrosłyby o parę zer i chyba nic więcej pozytywnego ;)

Marek, pokazy prasowe są takim dość fundamentalnym elementem kampanii promocyjnej filmu, bo jak inaczej recenzje miałby się znaleźć przed premierą w prasie? I takie też recenzje mają największy sens

Jakby nie było, polecam Jagodowe noce na weekendowy wieczór i dziękuje za plusa ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.02.2009 11:12

Nie oskarżam o ściąganie bo to nie legalne i wiem, że nikt by sie dla recenzji nie wystawiał :) byłem po prostu bardzo ciekaw jak to sie odbywa i gdzie można wcześniej dany film zobaczyć więc spokojnie, nie atakuje tylko pytam :)

" Powieść została napisana w latach dwudziestych XX wieku, wydana po raz pierwszy w roku 1922. A o tym o jakim okresie mówi, nie pisałam ani słowa :) " - masz racje źle zrozumiałem :)

daje plusa bo recka jest naprawdę świetnie napisana :) +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Subiektywne odczucia nie podlegają ocenie, zawsze są celne ilekroć wyrażają faktyczny stosunek autora do opisywanego przedmiotu. Czy "za ostro" zatem? Być nie może! Biorąc pod uwagę fakt, że mowa jest o kinie azjatyckim, po które to coraz częściej sięgają długie łapska hollywoodzkiej maszyny do robienia pieniędzy, która to zauważywszy potencjał drzemiący w produkcjach koreańskich, chińskich czy japońskich chciałaby również ten, jakże inny świat skomercjalizować. Chcę tylko powiedzieć, że bardzo celnie postawione zostało pytanie o kierunek jaki teraz obierze Wong Kar Wai. Miejmy nadzieje, że ten film to była jednorazowa sprawa, bo cóż stałoby się z magią, gdyby dwie główne role w filmie "I'm a Cyborg, But That's OK" odegrała para Julia Roberts i Hugh Grant?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może i za ostro, ale akurat jego wcześniejsze filmy, a przede wszystkim "Spragnieni miłości" pozwoliły mi poczuć magię kina. Uważam ten film za wręcz objawienie, idealne dobranie dźwięku obrazów postaci słów... To była taka odskocznia, coś zupełnie innego i miałam pewność, że nazwisko zagwarantuje mi oderwanie od celebrities i hasła love love love. A tu Kar Wai zabrał się za Hollywood...

I żeby nie było - mi też film się podobał. Podobał jako miłe oderwanie od styczniowej pluchy, prawie czułam smak ciasteczek i ciepło ust Jude Law ;)

Pozostaje czekać na polską premierę "Popioły czasu. Powrót" i zobaczyć dokąd tak naprawdę zmierza Wong... oby w dobrą stronę!

Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+)
A co tam, za to że udało ci się mnie skłonić do dokończenia czytania artykułu, mimo że mamy odmienne zdania o tym filmie :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mnie tam film się podobał :)
Po raz pierwszy zobaczyłam film Wong Kar Waia z zakończeniem po którym nie mam ochoty się pociąć, skoczyć z okna lub przynajmniej porządnie napić czegoś mocniejszego. Nie twierdzę, że jest to najlepszy i najwybitniejszy film w dorobku tego reżysera, bo też wszystkich jego obrazów nie było mi jeszcze dane obejrzeć. Bardzo dobrze mi się "Jagodową miłość" oglądało i czuję, że chyba jednak za ostro skrytykowałaś. To, że film jest rozreklamowany i promowany to nie grzech reżysera. Ja tam jednak wyczułam pierwiastek tego Kar Waia do którego przywykłam i którego niezmiernie polubiłam. A być może ktoś kto zobaczy najnowsze dzieło sięgnie i po starsze z dorobku tego reżysera.
Aczkolwiek oddać muszę, że recenzja sama w sobie na bardzo wysokim poziomie, co się chwali.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zwykle pokazy prasowe są kilka tygodni przed premierą, wyczuwam zarzut sięgania po nielegalne źrodła filmów, nieładnie ;)

"zabrał się za ekranizację romantycznej powieści z lat dwudziestych"

Powieść została napisana w latach dwudziestych XX wieku, wydana po raz pierwszy w roku 1922. A o tym o jakim okresie mówi, nie pisałam ani słowa :)

Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetna recenzja, brawo

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.02.2009 18:20

"I tak David Fincher, który przyzwyczaił nas do brudnych, wgniatających w fotel scen z „Podziemnego kręgu” i obrazoburczych kadrów z „Siedem” - zabrał się za ekranizację romantycznej powieści z lat dwudziestych pt. "Ciekawy przypadek.. " - film Finchera dzieje się na przestrzeni całego XX wieku! wydajesz takie negatywne oceny, w mam wątpliwości, czy w ogóle widziałaś ten obraz...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.02.2009 18:06

tydzień do Polskiej premiery, gdzie to już grali? bo czekam na ten film już jakiś czas... :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.