Zastanawialiście się nad tym, co jest charakterystyczne dla ostatnich lat? Korzystając ze środków transportu publicznego doszam do wniosku, że człowiek współczesny musi być do czegoś "podłączony". Tak, tak, podłączony. I to w zasadzie nie ma znaczenia do czego. To do czego jesteśmy podłączeni zależy od zasobności naszego portfela, od preferencji i potrzeb. Wszystkich „podłączonych” łączy jednak jedna rzecz: słuchawki z kabelkiem. Podłączeni jesteśmy wszędzie. W tramwaju, autobusie, na ulicy. Podłączając się do jakiegoś urządzenia, czy to odtwarzacza mp3, czy telefonu, tak naprawdę odizolowujemy się od świata zewnętrznego. Zamykamy się w świecie ukrytym w odtwarzaczu, wcześniej dokładnie przygotowujemy się sobie ten świat zgrywając np. muzykę. Wszystko po to, aby po wyjściu z domu było nam przyjemnie. Zauważyliście, jak czasem podłączeni mają błogie miny lub uśmiechają się. Ale nie, nie uśmiechają się do Was – uśmiechają się do swojego świata, który jest na końcu kabelka. Reklamy w TV zachęcają nas do podłączania się. W konkursach i promocjach można wygrać podłączenie się. Zgroza. Niedługo ten, kto nie będzie podłączony, będzie.... odizolowany.
Nie ma też znaczenia wiek człowieka podłączonego. Podróżując niedawno metrem wszedłem do przedziału, w którym siedziało już 5 osób i.... wszyscy byli podłączeni. Była pani w średnim wieku, była studentka, był student i para młodych ludzi. Zapewne każdy podłączony był do swojego świata i każdemu było dobrze. Przebić się przez barierę słuchawek, aby pokonwersować, jest niezmiernie trudno. Podłączeni nie lubią, gdy narusza się ich barierę. Więc nie pozostało mi nic innego jak.... również się podłączyć. Przyjrzałem się mojemu odtwarzaczowi i.... optymizm we mnie wstąpił: mój odtwarzacz ma drugie wejście słuchawkowe – ktoś drugi może się podłączyć.