Facebook Google+ Twitter

Mycie Piotrkowskiej: niechlujnie i drogo

Przechodząc reprezentacyjną ulicą Łodzi, wiele osób zadaje sobie pytanie: "Dlaczego chodniki są tu aż tak brudne"? Skoro coś jest brudne, to może po prostu powinno się to umyć? No tak, tylko że to jest właśnie stan po czyszczeniu.

Plamy na Piotrkowskiej, 14.04.2009 / Fot. Marek JurkiewiczPlam na Piotrkowskiej nie da się nie zauważyć - są dosłownie co parę kroków, a najbrudniej jest w okolicach, gdzie sprzedaje się na wynos łódzki "przysmak regionalny" - kebaby. Plamy są od lat, ale teraz miało się to zmienić - Zarząd Dróg i Transportu rozpisał konkurs na umycie chodników na Piotrkowskiej i placu Wolności.

W konkursie wzięły udział dwie spółki: Vialysse oraz Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania (którego prezesem jest bliski znajomy prezydenta Jerzego Kropiwnickiego). Vialysse zaoferowało umycie terenu objętego konkursem za cenę 60 groszy za metr kwadratowy, przy czym w miejscach, w których występują plamy cena miałaby być wyższa - 1,40 zł/mkw. Usługa miała zostać wykonana przy pomocy maszyny czyszczącej Citymaster 1200, gwarantującej usunięcie wszystkich tłustych plam.Wygrało jednak MPO i to pomimo faktu, że proponowało cenę 1,40 zł/mkw na całej długości ulicy. Dlaczego? Jak informuje "Polska - Dziennik Łódzki", priorytetowe znaczenie miał warunek, żeby mycie zakończyło się kilka dni wcześniej - przed świętami wielkanocnymi. Konkurs rozpisany został w pośpiechu, w ostatniej chwili i poza tymi dwiema spółkami nikt inny nie zdążył do niego przystąpić.

Plamy na Piotrkowskiej, 14.04.2009 / Fot. Marek Jurkiewicz MPO zaproponowało wyższą cenę, niższy standard usług, ale przynajmniej krótszy termin ukończenia prac. Tak, tylko że i z tego warunku się nie wywiązało - umyto tylko niektóre odcinki ulicy (mycie będzie trwało do 20 kwietnia), a nawet na tych rzekomo umytych kostka nadal jest tak brudna, jakby czyszczenie w ogóle nie miało miejsca.

Tymczasem nadzorujący konkurs Przemysław Pęczak, podinspektor w Zarządzie Dróg i Transportu, twierdzi - jak pisze łódzka "Gazeta Wyborcza" - że wyżej ocenił ofertę firmy "Vialysse", ale mimo to został nakłoniony przez dyrektora ZDiT, Pawła Bińczyka, do wybrania droższej i gorszej oferty MPO, a tym samym do naruszenia ustawy o zamówieniach publicznych. W związku z tym sporządził notatkę służbową i zgłosił sprawę na policję.

Źródło: "Polska - Dziennik Łódzki", "Gazeta - Łódź"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Tak się właśnie zastanawiałam kto poruszy ten temat. :) Rozkręcasz się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.