Pozycja materiału w rankingach:
Idę przez typową polską wieś, pełną kontrastów. Wystawne wille i małe domki. W jednym z nich mieszka szczególna rodzina, a jej życie, z pozoru zwykłe, budzi przerażenie. Przechodzę przez sień. W powietrzu unosi się zapach moczu...

Maleńki domek sprawia wrażenie, jakby miał się rozlecieć od mocniejszego podmuchu wiatru. Pierwsze, co rzuca mi się w oczy to koc zawieszony w wejściu. Za nim duże, starodawne, drewniane drzwi, zamykane na kłódkę. Dach jest przykryty papą. Okienka domu są prawie tuż nad samą ziemią. Drzwi otwiera mi kobieta - pani Renata. Wita mnie swoim bezzębnym uśmiechem i wprowadza do środka. Przechodzę przez sień, wypełnioną puszkami i butelkami po piwie. Walają się tutaj ubrania i zabawki. W powietrzu unosi się zapach moczu.Zobacz także:
Artykuły
(29)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.63)
Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
O mnie: Początkująca dziennikarka. Pełna empatii i obiektywizmu. Wyczulona na ludzkie problemy, poszukująca nieprzeciętnych osobowości. www.agnieszkadrazek.blog.interia.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Iwona Udała 17.05.2010 19:33
Agnieszko naprawdę podziwiam. Bardzo lubię Twoje artykuły są takie...dojrzałe, inne.
Jak różne są koleje ludzkiego losu, aż strach pomysleć co sie może zdarzyć, a tak często nie zdajemy sobie sprawy, ze za drzwiami sąsiedniego mieszkaia rozgrywaja się dramty.
Naprawdę piękny ten reportarz.
Marta Jenner 17.05.2010 17:44
Wyrazy uznania dla Autorki za "obywatelski" temat i dojrzałą formę.
Poruszony problem dotyczy bardzo wielu rodzin i, co najtragiczniejsze, zwykle przechodzi z pokolenia na pokolenie. Chciałabym usłyszeć, co na ten temat mają do powiedzenia politycy - jaka maja wizję uzdrowienia rodzin patologicznych, niewydolnych wychowawczo, wykluczonych społecznie. Jak już pisałam, pomoc rzeczowa czy finansowa zmienia sytuację tylko doraźnie.
Marta Jenner 17.05.2010 17:23
Bohaterka reportażu dobiega pięćdziesiątki. Urodziła się wczasach, gdy zdobycie zawodu, a potem pracy nie było większym problemem - bezrobocie nie istniało.
"Ja miałam prawo się uczyć, tylko nie chciałam. Takie coś mi w łeb strzeliło i nie chciałam się uczyć" - mówi. "- Moja matka nas chowała pięcioro. Pięć dziewczyn. Ale wychowała nas na dobrych ludzi. Każdy ma szkołę. Podstawową przynajmniej skończoną. Siostry mają wyższe. No, bo mają! Jedna, druga, trzecia... No ja nie mam. Niestety. Nie udało mi się skończyć szkoły. Zresztą... nie chciałam, to nie kończyłam... taka byłam."
Jej partner nie może pracować z powodu padaczki. "Pani Renato, a czasami zdarza się panu Bogdanowi za dużo wypić? - Uuu... Codziennie prawie." - trudno się dziwić, że mimo leków ataki są tak częste.
Sama nie wiem, jak pomóc takim rodzinom. Pomoc materialne nie rozwiąże sytuacji. Znam podobny przypadek - mieszkańcy wsi złożyli się na odzież dla dzieci, a matka wyrzuciła te rzeczy na śmietnik, kiedy się zabrudziły, bo nie chciało się jej wyprać.
Marcin Wasilewski 17.05.2010 16:59
Materiał b. ciekawy- gratki.
Od siebie zapytam: czy jest sens pomagać? Ja sądzę, ze nie, do czasu kiedy nie uda sie zmienić mentalności obdarowywanego. ... Tak coby chciał coś sam zdziałać; ot choćby skończyć podstawówkę, i zamiast pic piwko jakąkolwiek prace znaleść (lekka jakąs, niewiem choćby np. roznoszenie po wiosce ulotek ), dom wysprzątać i odremontować.... ja rozumiem, padaczka straszna choroba ale...znam ludzi co studia pokończyli, co całe życie pracowali.
Niezdziwiłbym się gdyby dzieci ich poszły w te same ślady, wspomniałas o ejdnym synie, ciekawe co z innymi, osobiście sądzę, że "niezasłużona" pomoc socjalna demoralizuje i niszczy ludzi.
Beata Szczurzewska 11.05.2010 22:24
Masz do tego smykałkę. Bardzo podoba mi się Twój reportaż. Napisany lekko i przystępnie, za co daję aż 5*
Robert Grzeszczyk 11.05.2010 15:33
Takich obrazów nędzy jest dużo. Nie trzeba ich szukać w hinduskich slamsach. Jak to dobrze, że w bogatym i cywilizowanym kraju żyjemy, że służby pomocy społecznej aktywnie wspierają wychodzenie z nędzy.
Krystian Redlarski 11.05.2010 11:45
Dobry materiał, mam nadzieje że w następnej odsłonie coś optymistycznego się dowiem o pozostałych członkach rodziny.
Donald Pottier i jego jet car, czyli...6 tys. KM. Zobaczcie sami!
(odsłon: +887)