Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

155520 miejsce

Myslovitz dał popis w poznańskim Eskulapie

Myslovitz dał niesamowity popis, w środowy wieczór, w wypełnionym po brzegi poznańskim Eskulapie. Zaczęli od nietypowego jak na początek koncertu - "Good Day My Angel" z debiutanckiego krążka "Myslovitz", z którego zabrzmiał również "Zgon".

Myslovitz w klubie Eskulap - 18.02.2009 / Fot. Marcin MajewskiKto jednak spodziewał się spokojnego i nastrojowego występu, ten się solidnie zaskoczył. Formacja zaserwowała obszerny przegląd swej dyskografii, nie pomijając żadnej z płyt. Nie mogło zabraknąć jednego z pierwszych przebojów grupy - "Peggy Brown", który spotkał się z ogromnym aplauzem zgromadzonej publiki.

Ze swego trzeciego albumu - "Z rozmyślań przy śniadaniu" odegrali "Zwykły dzień". "Filmowa miłość", "Myszy i ludzie". Poznańskiej publiczności wtorkowy występ Myslovitz najwyraźniej nie wystarczył, a grupa stworzyła żywiołowe i niesamowicie energetyczne widowisko. Koncert miał wiele wyjątkowych momentów. Jak chociażby wówczas, gdy poleciały pierwsze takty jednego z największych hitów - "Długości dźwięku samotności" z "Miłości w czasach popkultury", a publika przejęła rolę Artura Rojka i w zasadzie odśpiewała cały utwór, zaś wokalista ograniczył się do śpiewu w tle tych kilkuset osób. Myslovitz łapał znakomity kontakt z publicznością, której żywiołowa reakcja stanowiła dla piątki z Mysłowic dodatkowe źródło energii. Kolejnym niezwykłym wyrazem niesamowitej atmosfery koncertu Myslovitz w poznańskim Eskulapie okazała się "Nienawiść", w trakcie której Rojek zaprosił na scenę jednego z fanów, do wspólnego wykonania utworu.

Jak stwierdził sam wokalista, takie rzeczy robią naprawdę rzadko. Ale stricte rockowe oblicze, jakie zaprezentował Myslovitz tego wieczoru, to jedynie część potencjału i możliwości tej grupy. Utwór z psychodelicznymi improwizacjami - "Mickey" pokazał, że Myslovitz doskonale radzi sobie na polu zarezerwowanym dla grup z progrockowej okolic muzycznej sceny. Prawdziwą przyjemnością było obserwowanie tej niesamowitej chemii, jaka wytworzyła się na scenie tego wieczoru. W koncertowym wydaniu Myslovitz smakuje podwójnie i budzi ogromny apetyt na następcę “Happiness Is Easy”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.