Facebook Google+ Twitter

Myslovitz w nowej Dekompresji

20 października, w nowej siedzibie słynnego łódzkiego klubu muzycznego - Dekompresja, zespół Myslovitz wystąpił w ramach trasy promującej ich ostatni album „Happiness Is Easy”.

Koncert rockowej formacji z Mysłowic zapowiadał się na jedno z najważniejszych muzycznych wydarzeń najbliższych dni w Łodzi i sądząc po opiniach publiki - nie zawiódł oczekiwań. Fani zespołu znaleźli się w klubie po raz pierwszy, bo wraz z początkiem października Dekompresja przeniosła się z budynku przy ul. Krzemienieckiej do odnowionego kina Adria (Iwanowo). W nowym miejscu jest znacznie więcej przestrzeni, a sama sala koncertowa ma lepszą akustykę. Jedyny minus to pochyłe schody na obrzeżach, które ostały się jeszcze z czasów świetności kina. Jako support podczas koncertu wystąpiła rockowa grupa L. Stadt. Surowe gitary i mocne uderzenie (zespół liczy sobie dwóch perkusistów!) nie były jednak w stanie zaspokoić spragnionych muzycznych doznań fanów, więc już wkrótce można było usłyszeć zewsząd stanowcze i niecierpliwe okrzyki: "Myslovitz, Myslovitz!". Techniczni zainstalowali sprzęt, muzycy zostali powitani gromkimi oklaskami, oświetlenie skierowano na scenę i zaczęło się.

Myslovitz poza jednym utworem zagrali całą "Happiness Is Easy". W trakcie koncertu można było jeszcze usłyszeć takie kompozycje jak: "Bar mleczny Korova", który wyśmienicie sprawdził się grany na żywo, "Myszy i ludzie", "Mickey", "To nie był film", którego pewnie mało kto się spodziewał, "Do utraty tchu" i wiele, wiele innych. Śmiało można stwierdzić, że tym razem zespół postawił na utwory nieograne, w przebojach ograniczając się jedynie do "Chciałbym umrzeć z miłości", "Sprzedawców marzeń", z popisową solówką Wojtka Powagi, i "Peggy Brown".

Wyjątkowości swoistego show dodawał ekran zamontowany z tyłu sceny, na którym wyświetlane były przeróżne komputerowe wizualizacje. Dało to wyjątkowo ciekawy efekt w zestawieniu z utworem "W deszczu maleńkich żółtych kwiatów". Myslovitz oddali też cichy hołd niedawno zmarłemu Markowi Grechucie, wykonując "Kraków"; nie wypowiadając przy tym żadnego komentarza, bez zbędnego patosu i nieszczerych banałów – pozwalając po prostu przemówić muzyce. Artyści wrócili na scenę jedynie raz, ochoczo wywoływani przez wielbicieli, ale na kolejne bisy nie dali się namówić.

Niesamowita gra świateł, świetny kontakt muzyków z publicznością i techniczna perfekcja wytworzyły szczególną atmosferę, która zrobiła bardzo dobre wrażenie. Zespół przylożył się i zachował, od początku do końca, pełen profesjonalizm.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

lubie myslowic więc pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo fajne sprawozdanie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

To ja juź wiem, czego się spodziewać w piątek we Wrocławiu :)
Przy okazji witam na W24, bo widzę, że koleżanka nowa (podobnie jak ja).

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.10.2006 21:41

Bardzo mi się podoba Twój artykuł! Tak trzymaj ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajniusia relacja Madziu gratulacje oby tak dalej !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podczas wysyłania tekstu system zjadł mi dwa pierwsze zdania i dlatego początek był niezrozumiały. Poprawiłam ten błąd: teraz, jak widzę, w serwisie jest już bez pomyłek...
ale kto tam wie, może zaraz znowu wyskoczy błąd. :/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie zrozumiałam pierwszego zdania :P ale sprawozdanie przejrzyste, krótkie i dobrze się je czyta. Plus ;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.