Facebook Google+ Twitter

Mysłów: Mieszkańcy bronią likwidowanej szkoły

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2008-01-11 08:58

Mieszkańcy Mysłowa postawili sobie za punkt honoru ocalenie miejscowej szkoły, którą gmina chce zamknąć. Rada już podjęła uchwałę intencyjną w tej sprawie. Nie chcą, by ich dzieci jeździły uczyć się do Koziegłówek. Mają nadzieję, że uda się im przekonać radnych i burmistrza.

 / Fot. Polska Dziennik ZachodniW niedzielę doszło wreszcie do spotkania z burmistrzem, które odbyło się w sali OSP. Przyszło na nie wielu miejscowych, którym bardzo zależy na szkole, będącej jedyną ostoją życia kulturalnego we wsi. Przybyli także radni Józef Lazar, Jacek Sularz, Wiesław Łabuś i sołtys Krzysztof Miklas.

- Likwidacja szkoły to dla nas trudny problem. Ale jest to najmniejsza placówka w gminie. Uczęszcza do niej zaledwie 36 uczniów - argumentował burmistrz Jacek Ślęczka. - Oświaty nie da się przeliczyć na pieniądze, ale jest pewna granica racjonalności. A struktura demograficzna na najbliższe lata nie rokuje dobrze szkole w Mysłowie.

Burmistrz opowiada się za utrzymaniem placówki w Koziegłówkach, do której uczęszcza prawie 60 uczniów. Jak twierdzi, jeżeli ci uczący się w Mysłowie przejdą do Koziegłówek, być może uda się utrzymać tę szkołę. W przypadku gdyby weszły bony edukacyjne, jego zdaniem, w takiej sytuacji jak obecnie, nie miałaby szans na przetrwanie ani placówka w Koziegłówkach, ani w Mysłowie. Jak dodał, w najbliższym czasie odbędą się spotkania z Komitetem Obrony Szkoły, Radą Rodziców i Radą Pedagogiczną.

- Jeśli będą bardzo mocne argumenty, będziemy rozmawiać - twierdzi Ślęczka. Radni podjęli w ubiegłym roku uchwałę intencyjną w sprawie likwidacji szkoły. Do końca lutego muszą ostatecznie zadecydować, czy szkoła zostanie zamknięta. Burmistrz nie ukrywa, że utrzymanie najmniejszych placówek kosztuje najwięcej. Jak podkreśla, żaden z rządów nie spowodował zmiany systemu, aby zapewnić utrzymanie małych szkół. Jednym z problemów w tego typu placówkach jest łączenie niewielkich liczebnie klas.

- Ze względów czysto formalnych zlikwidowaliśmy szkołę w Starej Hucie, bo nie mogła ona dalej funkcjonować. Jest tam jednak przedszkole. Także waszego budynku nie zamkniemy na kłódkę - stwierdził burmistrz. Przytoczył przykłady zlikwidowanych szkół w Markowicach i Mzykach, gdzie są obecnie świetlice środowiskowe i biblioteka. Mieszkańcy Mysłowa zarzucili Ślęczce, że na siłę chce utrzymać szkołę w Koziegłówkach, ich kosztem. Zapowiedzieli jednocześnie, że nie poślą dzieci do Koziegłówek. Wolą, by chodziły do Lgoty Górnej czy Myszkowa. Podkreślali, że w przyszłym roku do pierwszej klasy szkoły w Koziegłówkach pójdzie tylko troje dzieci, podczas gdy u nich aż siedmioro.

Była radna Aldona Gocyła zaproponowała, by wstrzymać się z likwidacją szkoły, przynajmniej do czasu przyjęcia przez rząd nowych rozwiązań edukacyjnych. Z podobnym apelem wystąpił Wiesław Macherzyński.

Mieszkańcy Mysłowa przypomnieli Ślęczce jego słowa z kampanii wyborczej, że dopóki będzie burmistrzem, szkoła nie ulegnie likwidacji. Ślęczka stwierdził, że nie jest łatwo zmieniać deklaracje, ale kiedyś była inna sytuacja demograficzna. W obronie szkoły wystąpił radny Lazar, który opowiedział o swojej niedawnej wizycie w szkole i wielkim wrażeniu jakie na nim wywarła.

- Ta szkoła jest tu potrzebna. Jeżeli burmistrz nie wystąpi do rady o jej likwidację, to rada nie będzie się tym zajmować - powiedział Lazar. Macherzyński dodał z kolei, że uchwałę intencyjną trzeba głęboko wcisnąć pod inne dokumenty, by nie ujrzała światła dziennego. Dyrektor szkoły Marzena Kaim poradziła burmistrzowi, żeby codziennie przed snem czytał list rodziców w obronie szkoły, by nie miał wyrzutów sumienia.
Krzysztof Suliga

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.