Pozycja materiału w rankingach:
Na temat wysp Bahama krążą legendy. Akcja wielu filmów (np. jednego z tych o agencie 007) toczy się właśnie tutaj. Dzisiaj ta dawna brytyjska kolonia jest tym dla Amerykanów, czym dla Europejczyków Baleary. Tubylcy mówią: "Na Bahamach jest lepiej"
Bahamy prawie widać z Key West, czubka Florydy. Jest ich w sumie około 700, ale tylko 30 jest zamieszkałych. Dwie trzecie ludności (która w sumie liczy ok. 700 tys.) mieszka na wyspie, na której leży stolica dziś niepodległego państwa - Nassau. To właśnie na tę wyspę New Providence oraz na Grand Bahama Island (Wielka Bahama) przylatuje najwięcej turystów, głównie z USA. Oprócz pięknych plaży warto zobaczyć wspomnianą stolicę Baham - Nassau oraz główną miejscowość Wielkiej Bahamy - Freeport, a zwłaszcza słynny Międzynarodowy Bazar. Jest tu także dużo kasyn gry. Ale to temat dla uzależnionych.
Na Bahamach znalazłem się trochę przypadkowo, co może brzmi dość dziwnie. Gdy otrzymałem posadę Visiting Professor w Uniwersytecie Illinois w Chicago, a ze względu na amerykańskie prawo pracy jako wykładowca akademicki musiałem wbić stosowną wizę do mojego polskiego paszportu, ale nie na terenie USA. Zazwyczaj w takiej sytuacji ludzie jechali do Kanady. Właściwie powinienem zrobić to samo, jako że z Chicago do Kanady nie jest w końcu daleko. Pomyślałem jednak, skoro mam tak czy tak wyjechać na chwilę z USA, to przecież mogę w drugą stronę, tam gdzie ciepło. Wykupiłem więc wycieczkę na wyspy Bahama. Faktycznie na wyspach tych jest "lepiej" - lepiej niż gdziekolwiek indziej. Tubylcy podchodzą do wszystkiego na luzie. Wszędzie błękit - nieba, morza. Cała atmosfera na Bahamach jest błękitna.
Mimo, że Bahamy są już mocno zamerykanizowane, czuje się jednak jeszcze tutaj atmosferę klasycznych Karaibów. Ludzie nie przejmują się niczym. Wszyscy są uśmiechnięci. Jeśli zaczepiają turystów, to nie po to - jak np. w krajach arabskich - by wyłudzić od ciebie jakiś napiwek, lecz są autentycznie otwarci na innych ludzi. Gdy schodziłem w swoim hotelu na śniadanie, kelnerzy - którzy dowiedzieli się ode mnie, że pochodzę z Polski, często zaczepiali mnie, opowiadając np. o Janie Pawle Ii i to takie szczegóły, iż byłem zaskoczony ich wiedzą. Kiedyś, gdy przemierzałem kilometry wybrzeża zagadnął mnie ciemnoskóry, który sprawiał wrażenie bezdomnego. Gdy powiedziałem "Poland", nie usłyszałem "John Paul the Second" lub "Waleza", lecz "Ah, Poland, Milosz, Berkeley". Przysłowiowo opadła mi szczęka! Skąd ten gość mógł znać nazwisko Miłosz i wiedzie to, że poeta wykładał w Berkeley? Okazało się, że bezdomny obywatel Bahamów pracował kiedyś w Kalifornii w McDonald's blisko uniwersytetu w Berkeley. Akurat w tamtym czasie Miłosz otrzymał Nagrodę Nobla i był niezwykle znany w Berkeley. Jednak jakim cudem mój rozmówca po tylu latach pamiętał trudne nazwisko polskiego poety?
Jako że jestem zakochany w basenie Morza Śródziemnego, Bahamy - mimo swego wspaniałego klimatu - i to nie tylko w dosłownym tego słowa znaczeniu - nie rzuciły mnie na kolana. Krajobraz jest płaski. Brakowało mi skalistych zatoczek czy gór spadających do morza, jak np. na Costiera Amalfitiana we Włoszech czy w okolicy Marmaris na riwierze tureckiej. Kto widział Capri, Ibizę, Elbę czy Santorini, może być trochę rozczarowany krajobrazem typu karaibskiego. Fantastyczne i zupełnie nieśródziemnomorskie są oczywiście palmy wchodzące prawie do wody, która jest jeszcze bardziej kryształowo-błękitna niż ta np. w Oeluedeniz koło Fethiye w Turcji czy na północno-zachodnim wybrzeżu Majorki.Zobacz także:
Artykuły
(193)
Galerie
(38)
Średnia ocen
(4.16)
Wiek: 55 | Miejscowość: Tarnów/Chicago | Kraj: Polska/USA
O mnie: dr politologii Uniwersytet w Monachium, prof.politologii University of Illinois w Chicago, radny w Tarnowie przez 3 kadencje, europejski korespondent Radia WPNA w Chicago - patrz --- http://top.portal.salon24.pl &... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Zofia Bernatowicz 03.10.2010 21:33
W lipcu br. byłam na cudownym, 4-dniowym rejsie statkiem na Bahamy. Wypływa się z Miami na KeyWest, z tamtąd do Naassau- stolicy Bahamów i na prywatną maleńką, niezamieszkałą wysepkę Coco Cay. Upał, niemiłosierny,promienie słoneczne padające prawie pod kątem prostym i najbielszy piasek na plażach na świecie, jak cukier puder,woda turkusowa. Sama świadomość, że jest się na otwartym Oceanie Atlantyckim robi wrażenie. Polecam.
Marek Grzymski 28.04.2007 13:04
Rewelka! Aż się rozmarzyłem :] więcej takich tekstów
Jolanta Paczkowska 24.04.2007 18:19
No zazdroszczę, pewnie! Ale nie przeszkadza mi to postawić (+).
Myślę, że i ja, gdybym mieszkała na Bahamach, miałabym pogodną twarz. ;-)
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +7309)