Facebook Google+ Twitter

Na czerwonym dywanie w Cannes

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2007-05-19 10:30

W Cannes trwa się największe europejskie święto kina. Z aktorką Katarzyną Figurą o imprezie rozmawia Włodzimierz Jurasz

Czy Pani, jedna z największych gwiazd polskiego kina, miała okazję brać udział w canneńskim festiwalu?
– Niestety, nigdy nie prezentowałam w Cannes własnego filmu, który startowałby w głównym konkursie, a zawsze było to moim marzeniem. Mimo to kilkakrotnie byłam gościem festiwalu, więc marzenie spełniło się, chociaż nie do końca. W roku 1995, po występie w filmie „Pret-a-porter”, pojawiłam się w Cannes na zaproszenie Roberta Altmana, który odbierał nagrodę za całokształt pracy. Kilka innych moich filmów trafiło na tzw. market, czyli promocyjne ale pozakonkursowe pokazy. / Fot. Fot. Gazeta Krakowska

Jak Pani ocenia ten festiwal – to święto kina czy raczej swoiste targowisko próżności?
– Festiwal jest przede wszystkim świętem kultury, nie pozbawionym jednak blichtru. Z jednej strony dochodzi tu do wydarzeń artystycznych kluczowych dla historii kina, z drugiej – nie wszystko jest tam do końca poważne. Myślę oczywiście o tych czerwonych dywanach, reflektorach, fotoreporterach. Równie ważne jak filmy są stroje, marki samochodów, towarzystwo, w jakim ktoś się pokazuje. Znaczące są wydarzenia rozgrywające się poza salami projekcyjnymi. Przypomnę chociażby, jak w latach 50. Robert Mitchum rozebrał na plaży pewną gwiazdę kina amerykańskiego. Był to jeden z pierwszych publicznych pokazów topless. Festiwal w Cannes jest jak dobre, czerwone, wytrawne francuskie wino – ma swoją długą i wysmakowaną tradycję.

A czy zgodzi się Pani z tezą, że współczesne kino w coraz większym stopniu staje się kinem gwiazd, kinem aktora a nie reżysera? Wybieramy się nie na film Martina Scorsese, ale na film z Robertem de Niro.
– To moje pobożne życzenie jako aktorki... Dla znawców ważniejszy jest film, ważniejszy jest reżyser niż nazwisko gwiazdora, chociaż akurat w przywołanym przez pana przypadku nazwisko aktora jest równie ważne. Robert de Niro to autentyczna gwiazda kina. Polacy, w każdym razie spora ich część, inaczej rozumieją pojęcie gwiazdy. U nas gwiazdą jest ktoś, kto bierze udział w „Tańcu z gwiazdami”, chociaż jego nazwisko z pewnością nikogo do kin nie przyciągnie.

Czy Polacy i inni Europejczycy mają w ogóle szansę stać się gwiazdami prawdziwie światowego formatu, na wzór tych hollywoodzkich?
– To bardzo skomplikowany problem, status gwiazdy jest inaczej pojmowany w Stanach, inaczej w Europie, a jeszcze inaczej w Polsce. System panujący w Hollywood nastawiony jest na kreowanie gwiazd, idą za tym ogromne pieniądze, potężny wysiłek organizacyjny wkładany w promocję. Wydaje mi się, że kino europejskie nie jest w stanie sprostać w tej kwestii amerykańskiemu. Ale świat się zmienia, staje się coraz bardziej otwarty, co widać także w Hollywood, gdzie coraz większe sukcesy odnoszą przybysze z Europy, także z Polski, by wymienić tylko naszych operatorów, pracujących z najsłynniejszymi reżyserami. Hollywood kocha świeżą krew, czego dowodzi cała jego historia.
Rozmawiał Włodzimierz Jurasz

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.