Facebook Google+ Twitter

Na czym stoi matematyczny żółw? Podróż "W poszukiwaniu prawdy"

Dysk, pod nim cztery słonie, a pod nimi ogromny żółw. Mityczny obraz świata nie musi podlegać żadnym prawom fizyki, ani matematyki. Człowiek jednak w końcu zapytał: „Na czym stoi ów żółw?!” I od tego zaczął się wielki upadek matematyki…

"Turtles all the way down" / Fot. Kriegman, public domainDlaczego dom budujemy na fundamentach? Banalne pytanie. Bo jeśli tego nie zrobimy, dom upadnie! Jeśli jednak sam grunt, na którym owe fundamenty staną nie będzie odpowiedni, nawet najwspanialszy gmach się nie ostanie. Właśnie tak proste porównania są sposobem do wytłumaczenia nawet najtrudniejszych zagadek otaczającego nas świata. Dowodem na to niech będzie przepiękny komiks, który z niesamowitą siła przekazu opowiada o rewolucji, która wstrząsnęła posadami świata…

„W poszukiwaniu prawdy” to niezwykła, wciągająca i oszałamiająca: tak w treści, jak i formie przekazu, opowieść o ludziach, którzy ośmielili się pokazać, że dotychczasowe budynki popadną w ruinę, bo grunt, na których stoją, jest bardzo zdradziecki.

Kim byli ci ludzie? To Bertrand Russell i jego najbliżsi współpracownicy: matematycy i badacze zjawisk przyrodniczych, którzy zauważyli niekompletność systemu „królowej nauk” i postanowili napisać matematykę od początku. Ich domeną stała się filozofia matematyki, czyli logika. Skreślili dotychczasowe sposoby myślenia o twierdzeniach bazowych, a potem na długie lata przykuli się do piór, by podjąć się niemożliwego: odpowiedzi na pytanie: "Na czym stoi matematyczny żółw?”.

Odpowiedź, że „dalej są już tylko żółwie” była dla Russella nie do przyjęcia. Nieskończoność była pretekstem, ale nie odpowiedzią. Poświęcił więc nie tylko czas, ale także bardzo wiele osób, by wznieść się na wyżyny swoich umiejętności i rozpocząć nowy rozdział w historii matematyki.

Kiedy wzięłam do ręki „W poszukiwaniu prawdy” nie spodziewałam się, że czeka mnie gruntowna powtórka z logiki zorganizowana na taką skalę! Pierwsze jednak, co rzuciło mi się w oczy, to wysiłek, jaki włożono w wydanie tego komiksu: doskonała jakość papieru, wygodna czcionka w dymkach, niesamowite ilustracje…i dziwaczny początek.

Opowieść na kartach komiksu przebiega dwutorowo: jeden wątek to opowieść o samych twórcach komiksu i możliwość śledzenia ich w czasie pracy nad trzymanym w naszej ręce tomem, druga, docelowa część to koleje życia Bertranda Russella i jego drogi jako jednego z ojców współczesnej matematyki.

Początkowo pomysł ten wydał mi się dziwaczny. Im głębiej jednak wchodziłam w treść logicznych dociekań Russella i burzliwych dziejów jego życia, tym bardziej potrzebne były mi te podpowiedzi autorów, tłumaczących pewne kwestie: tak natury merytorycznej, związanej z zasadniczymi problemami matematyki poruszanymi w komiksie, jak i doborem wydarzeń z biografii głównego bohatera.

Po zamknięciu tomu (a jest ogromny!) poczułam się mądrzejsza. Wiem, jak naiwnie to brzmi, ale inaczej nie potrafię nazwać tego uczucia. Choć dla matematyków na co dzień stawiających sobie podobne pytania komiks ten może być banalną przygrywką do prawdziwych rozważań, to dla większości z nas może to być nie tylko świetny sposób usystematyzowania i odświeżenia swojej wiedzy, ale i znakomity bodziec do nauki matematyki i rozpoczęcie życia, w którym nawet drobna rzecz będzie pretekstem do postawienia znaku zapytania tam, gdzie z lenistwa zwykliśmy stawiać potwierdzający wykrzyknik.

Komiks „W poszukiwaniu prawdy” to wyjątkowe dzieło, które warto poznać – nie tylko ze względu na jego treść. Jest to piękny dowód na to, że komiks potrafi dziś przekazać więcej aniżeli najlepsze podręczniki.

Plastyczne porównania, proste objaśnienia i przede wszystkim ciekawy dobór wiodących historycznych wątków pozwala spędzić przy lekturze długie godziny, których z pewnością nie uznamy za stracone!

Logikomiks - W poszukiwaniu prawdy
Wyd. WAB
Autorzy: Apostolos Doxiadis, Christos H. Papadimitriou, Alecos Papadatos, Annie Di Donna

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Pełna zgoda :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pewnie nieprecyzyjnie się wyraziłem.
Spróbuję precyzyjniej.

Chodzi mi o to, że musimy wybierać pośród takiej masy spraw, że również musimy chodzić na skróty. Czyli wierzyć. W opinie innych na przykład, odnośnie tego czy tamtego. Możemy sobie na to pozwolić, wtedy, kiedy chodzi o sprawy błahe. Kiedy idzie o rzeczy dla nas ważne, nie powinniśmy wierzyć. Powinniśmy za to zwalczyć tego lenia w sobie. Powiem szczerze, nie udaje mi się to wciąż i wciąż, w stopniu, w jakim bym chciał. Ale przynajmniej jestem tego świadom.

Natomiast to, co nas "natchnie" do zmiany stanowiska, czy też do ponownego przeanalizowania sprawy, to rzecz zupełnie inna. Łącznie z "nieracjonalnościami", do których, jednakowoż, powinniśmy mieć jednak zdrowy dystans, nie wiedząc przecież, co tak naprawdę za nimi stoi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

powód zmiany może być błahy - ba! może nawet nie mieć racjonalnego wytłumaczenia, a być wynikiem np. snu, któremu nadamy wartość mistyczną: tak jak Pan jednak powiedział, o gotowość do zmiany i o "otwarty umysł" chodzi, a nie konkretny powód, dla którego zaczynamy być prawdziwymi Ludźmi Myślącymi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/...i rozpoczęcie życia, w którym nawet drobna rzecz będzie pretekstem do postawienia znaku zapytania tam, gdzie z lenistwa zwykliśmy stawiać potwierdzający wykrzyknik./

Napisałbym trochę inaczej. Nie o rzecz drobną przecież chodzi ( może być z pozoru drobna, albo nam się wydawać drobna), ale o rzecz istotną.
W nawale rzeczy w ogóle, wyławiać te istotne - to sztuka. Siłą rzeczy, musimy chadzać na skróty.
Ważne, aby tam, na czym nam szczególnie zależy lub tam, gdzie coś jest dla nas naprawdę ważne, na skróty nie chadzać.

W moim przekonaniu, najbardziej istotna jest właśnie ta nieustanna gotowość do zmiany własnego stanowiska. A nie jest to łatwe. Wiem z autopsji. Szczególnie wtedy, gdy włożyło się trochę pracy i doszło, we własnym mniemaniu, do jedynie słusznych wniosków :)
I była to tylko kwestia własnej pracy i pewnego samozadowolenia, że postawiło się właśnie wykrzyknik:)

A co dopiero mówić o przypadkach, gdzie w grę wchodzą całkiem wymierne interesy: władza, zysk, prestiż ..?

Dlatego: nie ma bezwzględnych autorytetów, to znaczy takich, gdzie można się powołać nie na siłę samego rozumowania, a tylko na siłę autorytetu. I tu stawiam wykrzyknik :)


P.S.

Komiksu nie znam. Artykuł mnie zainteresował. Dotyka spraw dla mnie ważnych. I jest dobrze napisany.
Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.