Facebook Google+ Twitter

Na domiar złego... Recenzja powieści Sarah-Kate Lynch

Powiadają, że nieszczęścia chodzą parami, ale czy na pewno? Bohaterka książki "Na domiar złego" ma na to inną teorię...

Okładka / Fot. Prószyński i S-ka.Sarah-Kate Lynch przedstawia w swojej książce losy Florence, której jednego dnia wali się cały świat. Traci pracę w sklepie z antykami, którego jest współwłaścicielką, a mąż, który powinien ją wspierać, po 20 latach małżeństwa, porzuca ją dla... mężczyzny. Na domiar złego, po rocznym pobycie w Australii wraca jej jedyny i ukochany syn Monty... z dużo starszą kobietą, która okazuje się jego żoną. Florence ma teorię na temat nieszczęść. Według niej nie chodzą one parami, ale... trójkami. A te trójki mogą się jeszcze dublować. Uważa, że nigdy nie jest tak źle, by nie mogło być gorzej.

Czy los da jej szansę na nowe życie? Jak poradzi sobie w nowej sytuacji? Czy spontaniczny pomysł na otworzenie własnej herbaciarni się powiedzie? I weźmie los w swoje ręce? Bohaterka wkrótce przekonuje się o tym, że zdarzają się w życiu takie chwile, które odsuwają w cień wszystkie zmartwienia i troski. Dzięki nim łatwiej przejść przez te gorsze momenty w życiu. Od tej pory stara się przeżyć każdy dzień, jakby był tym ostatnim. I czerpać z życia garściami.

Książka jest napisana z niezwykłą lekkością, przez co z przyjemnością się ją czyta. Miejscami bawi do łez, czasem zmusza do refleksji. Jak to w życiu, w którym przeplatają się lepsze i gorsze dni. Jest to wzruszającą słodko-gorzka historia, o wzlotach i upadkach oraz o tym, że popołudniowa herbata jest najlepszym środkiem na zmartwienia.

Sarah-Kate Lynch przez blisko 20 lat była dziennikarką zanim została pisarką. Zadebiutowała powieścią "Finding Tom Connor", która powstała po jej wizycie w Irlandii. Pojechała szukać jedynych żyjących krewnych swojej matki i to zainspirowało ją do napisania książki. Na swoim koncie ma inne znane książki: "Błogosławieni, którzy robią ser", "Nie samym chlebem", czy "Biesiada z aniołami". Poza pisaniem książek prowadzi stałą rubrykę w tygodniku "New Zealand Woman's Weekly". Dla potrzeb powieści "Na domiar złego" odwiedziła Londyn, Paryż, Hong Kong i Muriwai, poszukując najlepszego na świecie miejsca, w którym celebruje się popołudniową herbatę. Według niej raczenie się nią jest jedną z największych życiowych przyjemności i doskonałym tematem badań.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Anna Eder
  • Anna Eder
  • 28.12.2010 19:09

Wszystko fajnie, tekst fajny, tylko że recenzja to to nie jest. Raczej rodzaj notki wydawniczej z tylnej okładki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nadaje się jak najbardziej. :) Pewnie, że Ci pożyczę jak skończy ją czytać Łukasz. ;)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dwójkami, trójkami.. moim zdaniem wręcz stadami chodzą nieszczęścia.. Już za niecały tydzień zaczyna się kalendarzowa jesień.. w chłodne wieczory warto czytać książki - a z Twojej recenzji wnioskuję, że ta z całą pewnością się nadaje :) Mogłabym ją od Ciebie pożyczyć? :))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.