Facebook Google+ Twitter

Na Dzień Kobiet podróż do świata kobiet

Dzień Kobiet niejedno ma imię. Wbrew powszechnej opinii nie jest to twór PRL-u i jego symbolem nie jest goździk. Może warto wykorzystać 8 marca i zadać pytanie o kobiece miejsca na świecie?

Już w starożytności tworzone były kobiece azyle. Jeden z nich - dziś chyba najbardziej znany - znajdował się na wyspie Lesbos, tam wokół poetki Safony gromadziły się jej przyjaciółki. Wyspa zlokalizowana jest na Morzu Egejskim i terytorialnie należy do Grecji. I choć obecnie żyją tu zarówno panie, jak i panowie, to i tak warto tu przyjechać, bo duch poetki unosi się w powietrzu, a piękno wyspy zachwyca każdego.

To że wyspa, na której królowała Safona, nie jest już zamieszkiwana wyłącznie przez kobiety, nie oznacza, że azyli dla pań nie ma już na świecie… wystarczy ich poszukać nieco dalej. Jeżeli ktoś chciałby znaleźć się w miejscu rządzonym przez płeć piękną powinien udać się do Chin, tam w prowincjach Junnan i Syczuan żyje lud Mosuo, jedno z ostatnich na świecie plemion kultywujących matriarchat. Sprowadza się to do tego, że nie istnieje tu instytucja małżeństwa, a kobiety mogą otwarcie współżyć z dowolną liczbą partnerów. Nikt tak naprawdę nie wie, skąd się ten obyczaj wziął, ale faktem jest, że każda dorosła dziewczyna Mosuo ma w obrębie wspólnego domostwa, gdzie wszyscy inni członkowie rodziny śpią w jednym pomieszczeniu, odrębną sypialnię, tzw. kwiatową komnatę. Każda z pań może zdecydować samodzielnie, kogo do niej wpuścić, a żaden z panów nie może poczuć się urażony, jeżeli nie uda mu się do niej dostać.

Zakończenie związku odbywa się bez większych formalności – najczęściej kochanek zastaje drzwi do kwiatowej komnaty zamknięte. Panowie nie mogą urządzać scen zazdrości lub okazywać niezadowolenia, jeśli przed drzwiami będzie stało „obce” obuwie. Społeczność ta żyłaby nadal, kryjąc przed światem swoje zwyczaje, gdyby nie to, że jedna z jej obywatelek – Yang Erche Namu - napisała książkę „Ucieczka z królestwa córek”, w której opowiedziała o zwyczajach panujących w jej społeczeństwie. Przyczyniło się to do zwiększenia zainteresowania ludem Mosuo i ich zwyczajami i do masowych najazdów turystów na ziemie tego plemienia.

- Lud Mosuo należy do jednych z ostatnich, w których panuje matriarchat - mówi Łukasz Neska z jednego z biur podróży. - Zainteresowanie turystów tym zjawiskiem ma z pewnością plusy i minusy… Choć w tym wypadku nie wiem czy minusów nie ma więcej. Wejście „osób z zewnątrz” sprawi, że dotychczas odizolowana od świata ludność będzie musiała otworzyć. To spowoduje, że to, co dotychczas stanowiło element tradycji stanie się czymś, co można sprzedać. By to można było zrobić, najpierw trzeba wykarczować tereny, które dotychczas były dzikie, pobudować drogi i hotele. Oczywiście turyści otrzymują dostęp do zwyczajów ludu Mosuo w odpowiedniej formie i opakowaniu, to sprawia, że za jakiś czas nikt nie będzie pamiętał, jaką pierwotnie wyglądał folklor na tych terenach.

Są jednak sytuacje, w których „kobiecy świat” nie jest elementem kultury i tradycji, a powstał sztucznie pod wpływem coraz silniej działających ruchów feministycznych. Wówczas nie ma lęku, że jakiś rodzaj atawizmu zostanie zepsuty czy przemieniony w tak, by turyści byli skłonni go kupić. Przypuszczalnie na fali tych ruchów powstał absolutnie kobiecy festiwal muzyczny, zwany też „Kobiecym Woodstockiem”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Czekam na rozwinięcie :
"dla sporej liczby osób feminizm jest tematem dyskusyjnym,"
"w kwestii kobiecej nadal jest wiele do zrobienia."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.