Facebook Google+ Twitter

Na Euro 2012 Polska wyjdzie z grupy. Później wszystko będzie możliwe

Ciągle słyszymy, że autostrady są dziurawe, dworce śmierdzące, na stadionach nie można grać, a reprezentacja spada w rankingu FIFA. Jednak na 100 dni przed Euro 2012 chciałbym tchnąć nieco nadziei i wiary w serca kibiców. Nie jest tak źle! W czerwcu (a może i 1 lipca?) nie będziemy mieli się czego wstydzić!

Trening reprezentacji Polski przed meczem z Portugalią / Fot. PAP/Bartłomiej ZborowskiSkazywanie reprezentacji Polski na porażkę jest głupotą. Dlaczego mamy czuć się gorsi od Rosji, Grecji i Czech? Nieustannie narzekając na niezrealizowane inwestycje, wpadki minister (ministry?) sportu Joanny Muchy, czy problemy z otwarciem Stadionu Narodowego, nie zauważyliśmy, że z całego tego zamieszania narodziła się solidna piłkarska reprezentacja. Czy nasz pogląd na temat kadry muszą kształtować ludzie tacy jak Jan Tomaszewski, którzy jak sami przyznają, meczów drużyny Smudy nawet nie chcą oglądać?

A przecież wstydzić się nie ma czego. Między słupkami biało-czerwonej bramki stoi bez wątpienia jeden z najbardziej utalentowanych bramkarzy w historii polskiego futbolu. Tylko dzięki niemu i Robinowi van Persie Arsenal walczy o eliminacje Ligi Mistrzów, a nie o przetrwanie. I chociaż Szczęsny nie jest jeszcze tak charyzmatyczny jak uwielbiany przez kibiców Artur Boruc, to umiejętnościami na pewno mu nie ustępuje.

Złośliwcy powiedzą pewnie, że Szczęsny, tak jak jego poprzednik z Fiorentiny, na Euro 2012 będzie naszym bohaterem. Bohaterem tragicznym, bo linię defensywną mamy dziurawą jak sito. "Problem" w tym, że tworzy ją m.in. najlepszy prawy obrońca Bundesligi Łukasz Piszczek. Nie ustępuje mu także twardy niczym skała Marcin Wasilewski, który jest filarem solidnego Anderlechtu, a kibice belgijskiej drużyny nieustannie skandują jego ksywkę. Perquis też nie może być taki słaby, skoro nie wypada z pierwszego składu Sochaux. A w lidze francuskiej kelnerzy nie grają. Całości dopełnia Jakub Warzyniak, który grając z Legią w Lidze Europy udowodnił, że wyzwań się nie boi.

Polska linia pomocy to już w ogóle niemal róg obfitości. Cofnięci Polanski i Dudka na co dzień zabezpieczają tyły swoich drużyn w Niemczech i Francji. Błaszczykowski i Obraniak są uznawani niemalże za zbawców Borussii Dortmund i Bordeaux. Niewiele klubów w Europie może się pochwalić zawodnikami grającymi z taką pasją jak były gracz Wisły Kraków, czy dysponującymi tak precyzyjnym uderzeniem jak były pomocnik Lille. Tę czwórkę może wspierać m.in. przebojowy Rybus lub nieprzewidywalny Peszko, który zostawiał (i zostawia) daleko w tyle najszybszych zawodników z Niemiec.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.