Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

46291 miejsce

Na koncercie w Lublinie grawitacja została pokonana

Organizatorzy koncertu w lubelskim klubie Graffiti obiecywali, że w sobotę prawo grawitacji przestanie działać. Powiem więcej - tego wieczora Lublina nie imały się żadne prawa fizyki.

W klubie jest tylko kilkadziesiąt osób. Większość przyszła posłuchać lubelskich zespołów (właściwie jednego z nich, zdecydowanie najlepszego na tutejszej scenie), później być może z ciekawości przeżyć pozostałe. O ile ciekawość podobno "nie popłaca", na własnej skórze przekonali się, że czasem jednak warto.

Fifty Foot Woman / Fot. Natalia SkoczylasFifty Foot Womanto zespół z dwuletnim stażem i niemałymi już doświadczeniami na scenie. Chyba najbardziej jaskrawym był występ na wrocławskim Asymetry Festival, gdzie stanęli w szranki z kilkoma pieczołowicie wyselekcjonowanymi grupami w konkursie młodych zespołów. Nie udało im się co prawda zwyciężyć z Tides from Nebula, ale zebrali dobrą prasę i świetne opinie cenionych krytyków muzycznych, a przy okazji znaleźli się w jednym miejscu z gigantami takimi, jak 65daysofstatic, This Will Destroy You czy Baroness. Zasłużenie. Pokazali, że bas, gitara, perkusja i frontman-zwierzę sceniczne potrafią czynić cuda. Stonerowa pustynia dźwięków i kosmiczne melodie przeniosły mnie w przestrzeń eksplorowaną wcześniej przez znakomitości pokroju Screaming Trees czy Kyuss, ale z mocniejszym zacięciem.

Fifty Foot Woman jeszcze w kompletnej odzieży / Fot. Natalia SkoczylasW każdym dźwięku słyszalne jest, że to świadomi muzycy, którzy wypracowali swój styl i doskonale wiedzą, jak powinno się grać. Utwory Fifty Foot są interesujące pod każdym względem, od gadającego basu, różnorodnej i zaskakującej gitary (jest jedna, a robi przynajmniej za dwie, choć zestaw efektów wydaje się być raczej skromny), która przenosi pełne spektrum ciężkich brzmień, od typowych stonerów po te bliższe "post" gatunkom. A kiedy dodać do tego wokalistę rzucającego się po scenie (ewentualnie przepychającego publiczność w dzikim pogo) i zdzierającego z siebie koszulę, który śpiewa ciekawym, zachrypniętym i silnym wokalem (czasami kojarzącym się z Lemmim), dostajemy prawie godzinę czystej energii pod postacią świetnego występu. A to dopiero początek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.