Pozycja materiału w rankingach:
Majowe święta to dodatkowe dni wolne, a więc możliwość, by oddać się rozrywkom nie zawsze możliwym do zrealizowania w zwykły, dwudniowy weekend. Tylko czy relaks w tłumie spragnionych wypoczynku Polaków to na pewno to, o co nam chodzi?
Góry - bezkresna przestrzeń, kojąca zmysły zieleń, cisza i obcowanie z naturą. Ucieczka od zgiełku miasta, zapomnienie o problemach, oddech pełną piersią i powrót entuzjazmu do nie zawsze barwnych codziennych zajęć. Trudno o lepsze miejsce na spędzenie majowego długiego weekendu, który dodatkowo ma do siebie to, że pozwala na eskapady dalsze niż zazwyczaj.
Na szlaku towarzystwo także doborowe. Powietrze gęste jak przed burzą, pani w średnim wieku zaciąga się jednak głęboko, wychwalając na cały głos jego rześkość. Spoglądam na tablicę rejestracyjną, by sprawdzić skąd przyjechała. No tak, dla niej to może nawet i rześkie. Potem następuje rewia mody. Wiem już, że hitem sezonu wśród kobiet są bezrękawniki z futerkiem, ponowie natomiast nie ruszają się z domu bez białych adidasów. Zaczyna mi być nieswojo w koszulce z logiem jednej z baz namiotowych, makijażu też nie zrobiłam, więc zaczynam czuć się jak naznaczona. Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Roman Woźniak 06.05.2010 09:02
To je dobre. Z turystycznym pozdrowieniem.
Wojciech Arciszewski 06.05.2010 08:41
+5
Dobrze napisane.
Polska rzeczywistość weekendowo-turystyczna taka właśnie jest. Ludzie zdejmują maski, które noszą na codzień w pracy i jadą w plener.I wowczas dopiero okazuje się, że stanowisko, pozycja zawodowa i zasobnośc portfela nijak się mają do ich kultury i obycia. Z managera wychodzi prostak, z biznesmena lub urzędnika - zwykły burak. Depcza, śmiecą, hałasują .
W pracy poddają się dyktatowi i tresurze urzędu lub korporacji, ale poza nia : hulaj dusza. Słoma wychodzi z butów.
"Zwykły" dresiarz raczej rzadko w plener wyjeżdża.Woli pakować sterydy w siłowni i bić przechodnia na osiedlu.
A więc to naszych "normalnych" rodaków spotykamy na szlakach turystycznych. Nie wychowa sie ich perswazją , czy tablicami informacyjnymi, lecz KARĄ i MANDATEM. Problem w tym, że nie komu ich nakładac i egzekwować. Oto bezsilność i słabość naszego prawa.
Robert też ma rację. Parki Narodowe chcą tylko grodzić i ograniczać dostęp. Mało gdzie jest instraktura sanitarna, a więc ludziska sadzą kupy po krzakach.Może to i ekologoczne, ale natura raczej nie lubi papieru toaletowego, chusteczek jednorazowych i podpasek. Nowe slaki tez powinny byc, ale równoczesnie musza być pieniądze na monitorowanie szlaków i karanie za naruszanie zakazów.
Robert Grzeszczyk 05.05.2010 22:52
Sielanka? Ale tylko kilka dni w roku, całe szczęście.
Taki obraz to efekt "dbałości" o właściwe zagospodarowanie turystyczne większości polskich parków narodowych. Najprościej pozamykać wszystko, albo ... jak najwięcej. Nikt nie myśli o poważnym i profesjonalnym udostępnianiu terenu. O tworzeniu stref dostępu. O czynnej ochronie. O pracy administracji parków dla turystów jak i różnej maści łazików. O odpowiedniej infrastrukturze i inwestycjach.
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +7309)