Facebook Google+ Twitter

Na miłość nigdy nie jest za późno - o filmie "Piąta pora roku"

Zaletą festiwali filmowych jest możliwość obejrzenia na nich filmów, których na próżno szukać w repertuarze codziennym kin. Chwała zatem organizatorom 10. Festiwalu Filmów NieZwykłych w Sandomierzu za pokazanie filmu Jerzego Domaradzkiego.

Marian Dziędziel zaprasza na projekcję "Piątej pory roku" podczas 10. Festiwalu Filmów NieZwykłych w Sandomierzu. / Fot. Krzysztof Krzak"Piąta pora roku" Jerzego Domaradzkiego trafiła na ekrany (choć należałoby raczej powiedzieć: miała premierę) w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia 2012 roku. Od tego czasu uzyskał nominację do Polskiej Nagrody Filmowej Orła w kategorii: Najlepszy dźwięk dla Michała Żarneckiego i nagrodę za najlepszą męską rolę główną dla Mariana Dziędziela na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Kairze. Ten znakomity polski aktor osobiście zaprosił widzów zgromadzonych w sandomierskim Domu Katolickim do obejrzenia tego jednego z najnowszych filmów ze swoim udziałem. Od razu trzeba powiedzieć, iż jego rola w "Piątej porze roku" odbiega zdecydowanie od wizerunku Dziędziela stworzonego przede wszystkim w filmach Wojciecha Smarzowskiego.

Historia opowiedziana w tym filmie przez scenarzystkę Natalię Pryzowicz i reżysera Jerzego Domaradzkiego (autora m.in. "Zdjęć próbnych", "Wielkiego biegu" czy "Łuku Erosa") może wydawać się zwyczajna lub nawet wręcz banalna. Jednak wydaje się paradoksalnie, iż siła tego filmu tkwi właśnie w owej zwykłości i prostocie. Oto Wiktor, owdowiały, emerytowany górnik, hodujący gołębie (co na Śląsku jest zdaje się normą), grający także w dansingowym zespole muzycznym i górniczej orkiestrze. Ta orkiestra gra pewnego dnia na pogrzebie niejakiego Edwarda, artysty - malarza. I właśnie podczas tej smutnej uroczystości bohater kreowany przez Mariana Dziędziela zwraca uwagę na pogrążoną w smutku wdowę o imieniu Barbara (jak patronka górników). Ona też zajmowała się zawodowo, jako nauczycielka i dyrygentka chóru, muzyką, tyle że w przeciwieństwie do Wiktora, zwolennika klimatów disco polowych, jest miłośniczką Verdiego. Głównych bohaterów dzieli też Marian Dziędziel i Ewa Wiśniewska na plakacie filmu "Piąta pora roku". / Fot. materiały prasowewiele innych rzeczy, od wykształcenia zaczynając, poprzez kulturę bycia i obycie aż po ogólnie rozumiane doświadczenie życiowe. A jednak tych dwoje wyruszy w podróż nad morze: ona, by spełnić prośbę zmarłego męża i rozrzucić jego prochy w miejscu, gdzie się poznali; on - by odmienić swoją gołębiowo - dansingową rzeczywistość. Podczas tej typowej dla filmów drogi podróży czeka na bohaterów kilka wydarzeń, które pozwolą im się lepiej poznać i zbliżyć się do siebie. Uczucie, które między nimi powstaje jest może mniej romantyczne niż wcześniejsze miłości (młoda Barbara związała się z żonatym Edwardem, zrywając więzy ze swoimi najbliższymi), jednak z pewnością dojrzalsze, bardziej świadome i odpowiedzialne. Niejako przy okazji autorzy filmu pokazują Polskę po przemianach społeczno - politycznych (rzecz dzieje się w 2011 roku), które doprowadzają do konstatacji, iż w mentalności naszych rodaków niewiele się zmieniło.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

To jakaś perełka pośród tego, co się nam lansuje. Dziękuję. Może dzięki Panu obejrzę w końcu jakiś dobry film, poza dokumentalnymi, na jakie ostatnio się nastawiłam. RECENZJA W ŚWIETNYM WYDANIU ! jak zawsze!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uwielbiam p. Ewę Wiśniewską. Dawno jej nie widziałam na scenie i w filmie. Muszę zobaczyć ten film.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dołączam, ode mnie +5. Zwłaszcza, że znam film - naprawdę warto obejrzeć. Fajnie, że Pan pisze o takich rzeczach, panie Krzysztofie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za zwrócenie uwagi na interesujący film. Postaram się obejrzeć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wiem jak skomentować jak zawsze świetną recenzję i "sprawozdanie"...
Dziękuję. i pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.