Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10357 miejsce

Na morzach, jeziorach i innych bajorach. Kliper Cutty Sark

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-02-27 19:21

"Spośród swoich pięknych sióstr, które pływały po oceanach w złotych latach żaglowców, tylko Cutty Sark pozostała, by pokazywać światu, w którym żyjemy, urodę i grację klipra w pełnej krasie" pisał Frank Carr, dyrektor Maritime Museum.

Galion Cutty Sark przedstawiający Nannie z końskim ogonem w dłoni / Fot. commons.wikimedia.org/wiki/Category:FigureheadsChociaż epoka tych legendarnych białych ptaków oceanów, trwała zaledwie kilkanaście lat, pozostawiły po sobie obraz niedoścignionych, a zarazem najpiękniejszych żaglowców, jakie człowiek stworzył na przestrzeni lat. Cutty Sark to jedyny istniejący kliper, który przypomina epokę wielkich żaglowców, w której statki były z drewna, ale ludzie z żelaza.

Angielska rewolucja przemysłowa w XIX wieku spowodowała olbrzymie zapotrzebowanie na różnego typu towary, w tym towary ówcześnie uważane ze luksusowe: jedwab, korzenie czy herbata. Koniecznością było zapewnienie jak najszybszego transportu z odległych od Europy kolonii, a ponieważ "czas to pieniądz”, zaczęto budować klipry, których nazwa pochodzi od angielskiego "to clip" (biec). Tylko one mogły zapewnić szybki transport.

Na zamówienie Johna Willisa w 1869 roku w stoczni Scott and Linton w Dumbardon w zachodniej Szkocji zostaje zbudowany kliper Cutty Sark. Swą nazwę zawdzięczał Robertowi Burnsonowi - poecie doby romantyzmu. Opisał on w jednej ze swych powieści losy szkockiego wieśniaka Tama O'Shantera. Bohater ten pewnej nocy pijany wracał konno do swego domu, na przykościelnym cmentarzu ujrzał czarownice i piękne wiedźmy, między nimi swoją sąsiadkę Nannie - tańczącą w krótkiej koszulce zwanej w Szkocji cutty sark, pozwlającej dostrzec wszystkie jej wdzięki. Rozradowany krzyknał "Pięknie Podkasana Koszulko!" Czarownice chciały go pojmać, zdołał im jednak uciec dzięki swej kobyle Meg, jednak ogon kobyły pozostał w ręku czarownicy. Właśnie imię owej "Podkasanej Koszulki" nadano wspaniałemu kliprowi, a galion pod bukszprytem klipra przedstawia ową Nannie trzymającą w dłoni koński ogon.

Na morzu Nannie nie trzymała końskiego ogona, jednak przed wejściem do portu wysyłano najmniejszego marynarza na bukszpryt, aby umieścił w jej rękach postrzępiony kawałek liny, który symbolizował koński ogon. Uważano, bowiem, że wejście do portu bez niego będzie złą wróżbą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 03.03.2010 07:40

"patrząc na kilwater i oddalający się ląd, wcale się za nim nie tęskni." Henryku trafiłeś w sedno :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z pokładu także widać zachody słońca - a co ciekawe, patrząc na kilwater i oddalający się ląd, wcale się za nim nie tęskni.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.03.2010 22:31

Z dwojga złego wolę status "szczura lądowego" i z wydmy wpatrywać się w morze, zawsze to bezpieczniej:) Grunt pod stopami i widok przepiękny, szczególnie o zachodzie słońca:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.03.2010 22:16

Morze ma w sobie coś magnetycznego , krople wody na twarzy , przemoczone buty, smak soli w ustach to wszystko składa sie na jego urok. Nie ma piękniejszego rozkazu jak "szpring rufowy oddaj" :))))

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.03.2010 22:05

Już myślałem, że morze tylko mnie wciąga:) Nostalgia, ładnie ujęte, coś w tym jednak jest.....

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.03.2010 22:04

Nie będzie przesadą jeśli powiem ,że kocham morze .Tego lata szkuner Hendrika Bartelds był przez kilka dni moim domem a jesienią zawsze wybieram się choć na kilka dni na Mazury by pożeglować po jeziorach . Żeglarstwo błotno-szuwarowe tez jest wspaniała sprawą :)))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nostalgia, ale jakże piękna. Swego czasu miałem okazję pływać po Bałtyku, tylko niestety dalece mniejszą krypą. Obecnie z racji znacznej odległości od słonych wód i skromnemu budżetowi emeryta, zadowalam się jedynie żeglarstwem śródlądowym.
5* za przepiękną historię tego wspaniałego klipra.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.03.2010 21:38

Panie Wojciechu , klipry to morskie katedry :) wąskie z wydłużonym dziobem pod bukszprytem , nawet z siedmioma żaglami na rejach , do tego sztaksle i lizle na wytykach wyglądały bajkowo . Żałuje bardzo że Cutty Sark strawił pożar , jednak królowa Elżbieta dołożyła ze swej szkatuły 10 mln. funtów na odbudowe klipra .Istnieje więc nadzieja ze za kilka lat zobaczymy znów Cutty Sark w doku w Greenwich

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klipry herbaciane były najwspanialszymi żaglowcami w historii. Ogrom żagli, które na nich stawiono budził zachwyt. To cud, że akurat Cutty Sark się uchował. Był to jeden z z najsłynniejszych kliprów. Dzięki za przypomnienie !!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.02.2010 20:18

Wydaje mi się, że nie każdy miał okazję spróbować wiatru pod żaglami i nie dla wszystkich jest to dostępne, więc grono szczuplutkie, ale naprawdę tak niewiele potrzeba żeby doznać wspaniałych przeżyć śmigając po jeziorach i stawach, o morzu ie wspomnę to już inna klasa.... Także zakosztować i decyzja sama przyjdzie z siebie - kupić jacht, czy hulać po balach...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.