Facebook Google+ Twitter

Na nieludzkiej ziemi - reportaż

Dzisiaj 17 września, rocznica agresji ZSRR na Polskę. Co roku ten dzień jest obchodzony jako święto przez Sybiraków, których wojenny los rzucił w głąb Rosji Radzieckiej.

Lubaczów, małe miasteczko położone tuż przy obecnej granicy polsko - ukraińskiej. Jest 13 kwietnia 1940 roku. Późna, ciemna noc. Nagle miasto się budzi, w wielu domach zapalają sie światła. W domu rodziny Hadlów słychać łomot, ktoś wali w drzwi z całej siły. To NKWD. Przerażona Maria Hadel, matka trojga małych dzieci, wpuszcza Sowietów do domu. Ci wyznaczają całej rodzinie dwie godziny na spakowanie się; na mienie, które zostało w domu sporządzają protokół. Zaczyna się ich tragiczna podróż.

Lata beztroski


A wszystko wyglądało tak pięknie. Ojciec, Jan Hadel pracował w Sądzie Grodzkim do roku 1939. Był znanym i uznanym lubaczowianinem, w latach 1914 - 1922 uczestniczył w walkach o niepodległość Polski i rodzinnego Lubaczowa. Był członkiem Związku Obrońców Królewskiego Wolnego Miasta Lubaczowa, założonego w roku 1929. Mama, Maria Hadel zajmowała się wychowywaniem trójki swoich pociech - Zdzisława, Jerzego i Basi. Dzieci ogrom czasu spędzały w letniskowych miejscowościach, Truskawcu i Drohobyczu, gdzie mieszkał najstarszy brat ich mamy - Leopold Kosior, pracownik Starostwa Drohobyckiego.

Koniec dzieciństwa


Kazachstan, ludzie rąbiący drwa na opał / Fot. nieznanyNiestety, dzieciom nie było dane długo cieszyć się szczęściem. Nadszedł 1 września 1939 roku, wybuchła wojna. 17 września ZSRR wbiło nam nóż w plecy dokonując agresji militarnej. Jan Hadel, jako przedstawiciel inteligencji, został 10 kwietnia 1940 roku aresztowany przez NKWD. Przez trzy dni przetrzymywano go w Lubaczowie, kolejne dwa tygodnie we Lwowie, skąd wywieziono go wgłąb ZSRR. Tam pracował przy wyrębie lasów syberyjskich. Warunki życia były bardzo ciężkie: ogromne mrozy, zawieje śnieżne, brak jedzenia, odpowiedniej odzieży, obuwia. Wszystko to dziesiątkowało więźniów, których w okresie zimy przejściowo grzebano w śniegu. Jego rodzinę wywieziono do Kazachstanu.

Na nieludzkiej ziemi


Wywieziono ich do miejscowości Czernowodsk (rejon Klinczewaj, obwód Aktiubińsk). Podróż trwała ponad dwa miesiące. Ludzi zgromadzono w bydlęcych wagonach, gdzie musieli także załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne. Pobyt na zesłaniu to jedna wielka gehenna. Panują tam ekstremalne Kazachstan, ludzie oczekujący w kolejce na zupę z brukwi / Fot. nieznany warunki klimatu kontynentalnego (długie i mroźne zimy, krótkie i gorące lata). Ludzie cierpieli na brak żywności, odzienia, obuwia. Warunki te sprzyjały licznym chorobom, prowadzącym do częstych zgonów. Mały Zdzisław często chorował na przeziębienia, zapalenia płuc, anginy, tzw. "kurzą ślepotę" z braku witaminy A oraz malarię. Ze względu na brak lekarstw, chorych leczono okładami z wody i nafty, bańkami, ziołami, a także tłuszczem z susłów. Malarię leczono korą lub korzeniem drzewa chininy, które moczono w alkoholu. Ludzie ciężko pracowali przy ogromnych mrozach, za co w nagrodę dostawali zupę z brukwi.

Koniec rozłąki


W 1942 roku, po podpisaniu układu Sikorski - Majski, Jan Hadel został zwolniony z łagru i po wielu tygodniach tułaczki z trudem dotarł do Czernowodska, gdzie osiedlono żonę, dzieci i teściów. Gdy dotarł na miejsce, mało kto go poznał, gdyż schudł o ponad połowę. Radość z powrotu nie trwała długo, gdyż już w 1944 r. został on zmobilizowany do I Dywizji im. T. Kościuszki pod dowództwem gen. Berlinga, z którą przybył do Polski. Rodzina natomiast pozostała w Kazachstanie, z tym że Malwina Kosior, mama Marii, już na zawsze. Zmarła we wrześniu 1944 roku. Jej śmierć była szokiem dla wszystkich, tym bardziej, że nastąpiła cztery dni przed przesiedleniem rodzin wojskowych na teren Ukrainy, gdzie rodzina spędziła prawie rok, a pod koniec sierpnia 1945 r. powróciła do rodzinnego Lubaczowa. Zdzisław Hadel w momencie powrotu miał 12 lat, umiał tylko czytać i pisać.

Życie po wojnie


Skończyła się wojna, nastał czas pokoju. Maria Hadel w dalszym stopniu zajmowała się domem, Jan podjął pracę w Radach Narodowych, przez kilka lat kierował referatem d/s Wojskowych, a później Urzędem Stanu Cywilnego w Lubaczowie. Zmarł w roku 1970.
Zdzisław Hadel w roku 1949 ukończył podstawówkę, w 1953 LO w Lubaczowie, do którego w pierwszym podejściu nie został przyjęty, gdyż w swoim życiorysie dokładnie opisał przeżycia swoje i całej swojej rodziny z okresu deportacji do ZSRR. Skończył urbanistykę, ożenił się z Krystyną Duliniec, która sama także ciężko doświadczyła wojny - musiała wraz z całą swoją rodziną uciekać przed bandami UPA z rodzinnego Niemirowa aż za San.

Działalność społeczna


Zdzisław Hadel do dziś jest jednym z największych społeczników lubaczowskich. Przez 22 lata był radnym, przez dwie kadencje był Zastępcą Przewodniczącego Rady. Równolegle, przez ponad 20 lat działał w Spółdzielni Mieszkaniowej w Lubaczowie, pełniąc wiele funkcji, m.in prezesa.
W 1988 roku z chwilą powstania Ogólnopolskiego Związku Sybiraków podjął działania, aby koło Związku powstało także w Lubaczowie, co mu sie udało. Do dziś pełni funkcję prezesa Koła.
Jednym z ważniejszych zadań dla niego jest propagowanie wiedzy o tamtych czasach, o Sybirakach, wśród młodzieży szkolnej. Młodzież bardzo chętnie się z nim spotyka, słuchając jego opowieści z wielkim zainteresowaniem. I dobrze - ważne, żeby pamięć o tych tragicznych wydarzeniach nigdy się nie zatarła.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

........... (+) ciężki temat, przedstawiony ciekawie....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.