Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

32933 miejsce

Na paryskiej manifestacji było jednak milion ludzi

"Le Figaro" dotarło do nagrań z centrum dowodzenia bezpieczeństwa Paryża skąd monitorowano demonstrację przeciwko małżeństwom homoseksualnym. Wynika z nich, że ulicami miasta przeszło milion osób, a nie jak informowano 150 tys.

Młodzież na demonstracji w Paryżu / Fot. YoutubeManifa przeciwko małżeństwom gejowskim w Paryżu / Fot. YoutubeFrancuskie MSW uparcie podawało, że na demonstracjach przeciwko małżeństwom homoseksualnym zgromadziło się tylko 150 tys. osób, co i tak jest rekordem w skali kilkunastu lat. Organizatorzy twierdzili, że było ich milion.

W czasie całej "Manify" sztab ludzi śledził na ścianie ekranów, minuta po minucie, wydarzenia niedzielne. Migawki z pracy centrum pokazała francuska TF1 i dziennik telewizyjny France 2. Na monitorach za plecami jednego z dowodzących ochroną akcji widać było kadry z helikoptera. Kadry, które nie pojawiły się w żadnej relacji telewizyjnej… Dziennik "Le Figaro" ironizował: "nasza policja znowu gra w ciuciubabkę. Czyżby na zlecenie prezydenta zmniejszała cyfry?". Prefektura paryskiej policji mylnie podawała, iż w "Manifie dla wszystkich" wzięło kilkanaście razy mniej ludzi niż w rzeczywistości.

Zdecydowana większość manifestujących w obronie rodziny i dzieci to byli studenci i ludzie młodzi. Chociaż zachowywali się pokojowo z pewnością nie zapomną konfrontacji z policją, która usuwała ich z eksponowanych miejsc publicznych.

Protestujący nieśli transparenty ze zdjęciami dzieci: "Mamy prawo do mamy i taty", "Dość z gender w szkołach! Przestańcie gwałcić nasze dzieci!". Jeśli rząd liczył, iż młodzież francuska zniechęci się jego uporem w sprawie zrównania gejów to popełnił błąd: "12 razy wychodzę na ulice, by bronić rodziny. Myślisz, że się poddam?!" - odpowiedziała Hollandowi Francja.

Figide Barjot, inicjatorka oraz ikona "Manif" złożyła swoje oświadczenie dzień wcześniej w prasie i telewizji: "Otrzymuję groźby utraty życia. Nie pojawię się więc na ulicach, ale wy idźcie". Kobiecie przydzielono całodobową ochronę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (46):

Sortuj komentarze:

Do niczego nie zmierzam, chcę tylko pokazać, że te granice można bardzo łatwo przestawiać. Czy zatem można je bardzo łatwo i z matematyczną precyzją raz na zawsze wyznaczyć? Bo mi się jakoś wydaje że nie. Ale może jestem w błędzie, bo jak już zaznaczałem jestem tylko amatorem samoukiem w zakresie seksu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"granice homo-bi oraz bi-hetero mogą być przestawiane w zależności o potrzeb dyskutantów" - jeśli pan zmierza do relatywoizownia tych granic to uważam to za poważny błąd.

Weźmy za przykład prawo, edukację albo prawidłowości rozwoju psychoseksualnego. Dla porządku prawnego i społecznego nie jest obojętne czy osoba ma lat 15 czy 16. Dla dzieci, które wchodzą w fazę stabilizowania obiektów (nie mają jeszcze wykształconej abstrakcji) nie jest obojętne czy ten ktoś jest panią czy panem. Dla chłopaków, którzy muszą utwierdzić się w swojej tożsamości wbrew zamętowi identyfikacyjnemu nie jest obojętne czy ich kontekst wzrastania jest heteroseksualny czy homoseksualny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzieląc włos na czworo nie uzyskamy mikrowłosa, gdyż tak naprawdę on nie istnieje. Ale na potrzebę kontynuacji dywagacji możemy oczywiście przyjąć definicję ćwierci włosa. Istnieje przeto ćwierć rzeczywistość, ćwierć demokracja, z pewnościà ćwierć tolerancja i z całą pewnością ćwierć inteligencja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze, ale skłonność do czegoś, np. do picia alkoholu nie jest tożsame z alkoholizmem. Można mieć skłonność do homoseksualizmu, ale też można być homoseksualistą. I nie chodzi mi o zdeklarowane zachowania, ale właśnie o te genetyczne uwarunkowania. Takie drobne niuanse, co jest jeszcze hetero a co już homo, będą tak długo jak długo seksualizm będziemy przedstawiać w dwubarwnym schemacie. Przecież pomiędzy homoseksualizmem [prawdziwym, można rzec skrajnym] a heteroseksualizmem [też skrajnym, ortodoksyjnym] jest cała masa możliwości zachowań i pożądań pośrednich, zwanych biseksualizmem. Ale tu chciałem tylko o matematyczną logikę a nie o merytorykę i gierki polityczne. Bo przecież granice homo-bi oraz bi-hetero mogą być przestawiane w zależności o potrzeb dyskutantów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Toż to właśnie chciałem uwydatnić Panie Darku w swoim komentarzu. "Definiowalność" normalności jest płynna i przede wszystkim uzależniona od przyjętych norm społecznych. Źle jest wtedy, kiedy definicje są zmieniane pod wszelkiego rodzaju naciskami połączonymi z rzucaniem ciężkich oskarżeń wobec dużych grup społecznych nazywając ich homofobami, faszystami durniami itd.
Tak jak Pan napisał, powiem to swoimi słowami - urodzili się z takim a nie innym genotypem, więc homoseksualizm jest zjawiskiem naturalnym. Owszem, całkowicie naturalnym. Nie inaczej jest z genotypem determinującym skłonności do przemocy, hazardu, samobójstw, pedofilii itd, itd - wszystkie wymienione skłonności poddaje się terapiom. Nie afirmuje się ich, a już z całą pewnością nie nadaje się przywilejów, nie rozszerza uprawnień. Raczej się je ogranicza.
Myślę więc, że zjawiska liberalizacji norm społecznych oraz ustanawiania porządku prawnego w oparciu o nowatorskie definiowanie normalności nie należy bagatelizować. Pozostawiając sprawę i moc decyzyjną grupie krzykaczy oraz zahukanych polityków, nie wyrażając przy tym własnych opinii i nie wysuwając kontrargumentów, stajemy się również twórcami nowego ładu prawnego i zmian definicji pojęcia normalności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marysiu, dziecko drogie, nie czytaj frojda bo od tego się głupieje.

Panie Arturze, nie znam się na seksie, jestem tylko amatorem samoukiem, ale wiem, że w naukach humanistycznych nic nie jest zdefiniowane ostatecznie, ze w różnych koncepcjach te same terminy i zjawiska definiowane są odmiennie. Ale w argumentacji oczekuje logiki wręcz matematycznej.
Jeśli jest tak jak Pan napisał, że homoseksualizm determinuje jakiś tam układ chromosomalny, zakładam że powstały w sposób naturalny bez ingerencji inżynierii genetycznej lub pod wpływem koloru śpioszków bądź falbanek przy kołysce, to znaczy, że ta orientacja powstaje naturalnie, a zatem homoseksualizm jako zjawisko jest zjawiskiem naturalnym.
Natomiast o normalności lub nie nie wypowiadam się, bo to zależny od definicji i wyznaczenia granicy co jeszcze jest normalne a co już nie. A jak życie pokazuje, zwłaszcza w polityce, o zmiany tego typu jest bardzo łatwo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Od milionowego protestu, przez komunizm, faszyzm, gwalty i tolerancję. ...
Tolerancja nigdy nie oznaczała stawianie się ponad prawami. Podobno nikt nie wynalazł czegoś lepszego od demokracji. Tylko, niestety, w niektórych przypadkach wskazuje się spoleczeństwom, że można działać w sposób niedemokratyczny, nie tolerując praw większości. Z pomocą tzw. poprawności politycznej, drogą na skróty wyróżnia się niektóre elementy i grupy społeczne. To nie buduje demokracji i z pewnością nie buduje tolerancji. To element totalitaryzmu.
Uważam, że wszyscy z urodzenia mamy takie same prawa. A rodzina, tak jak masło ma jednoznaczną definicję. Istnieją surogaty i masła i rodziny. Fałszowanie masła jest karane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rozwody też są anomalią. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Darku.
Obyczajowość, seksualność i ogólnie pojęte normy moralne, to nie matematyka. Definicję normalności można dowolnie modyfikować i poddawać ciągłej krytyce, można też rozszerzać do nieskończoności.
Idąc tym tropem, nie można się zgodzić, że homoseksualizm jest normalny, gdyż jest anomalią przede wszystkim biologiczną (kwestia kodu genetycznego). Fakt, że taka organizacja jak WHO wydała oficjalne oświadczenie, że homoseksualizm nie może być traktowany jako zaburzenie, jest zgoła dziwne i trudno się z tym pogodzić. Dlaczego? Dlatego, że w takim razie wszelkie inne zaburzenia spowodowane odmiennym układem chromosomów, powinny być traktowane na równi z homoseksualizmem. Jakie to są zaburzenia, to aż strach pisać.
Homoseksualizm jest też póki co w obecnej cywilizacji anomalią obyczajową i kulturową.

Dochodzimy zatem do rozciągania granic normalności na nowe płaszczyzny. Jak wspomniałem, to nie matematyka, nie nauka ścisła i jeżeli będzie się takie rozciąganie granic odbywało bezkrytycznie, to zjawisko "normatywności" może przybrać niebezpieczne rozmiary.

To co piszę nie ma nic wspólnego z pojęciem fobii, homofobii, czy jakiejkolwiek innej "obii", jest natomiast trzeźwym spojrzeniem na tworzenie nowych definicji normalności.

Nikt nie ma za złe komuś, że jest homo. Niepokojące są natomiast żądania. Niepokojące jest zakłamywanie statystyk, co uwydatnia artykuł.

Jeżeli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Nie spodziewałem się, że doczekam czasów, w których ludzie o "uporządkowanym" DNA będą musieli stanąć w szranki z homoseksualistami, którzy chcą adoptować dzieci i wmawiają, że to jest normalne. Co gorsze, świat polityki (czyt. ustawodawcy) idąc w sukurs żądaniom przyznaje w coraz większym stopniu rację homoseksualistom w ich żądaniach.

Nie wnikam już, czy chodzi tutaj o poparcie w kolejnych wyborach, czy o modę. Z całą pewnością nie chodzi tutaj o zdrowy rozsądek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Darek, można być sobą na poziomie pepsi ("Bądź sobą wybierz pepsi").

Freud był przekonany, że każdy mężczyzna jest heteroseksualny. Jakkolwiek pewne deficyty ujmują coś z pierwotnego (podskórnego) popędu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.