Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

37755 miejsce

Na początku było słowo...

Języki pomieszały się ludziom. Pojęcia pomieszały się całkowicie. Mówimy: Bóg i każdy z nas widzi innego boga. Mówimy: miłość i nic z tego nie wynika.

Obudziłem się dziś pełen niezwykłego, jak na mnie, wigoru. W głowie dojrzewał doskonały plan dnia. Posprzątam, co jest do posprzątania. Naprawię, co jest do naprawienia. Odkurzacze, młotki, wiertarki, sekatory wspomogą realizację mojego planu. Wyskoczyłem chyżo z łóżka. Prysznic, golenie, śniadanko. Wszystko jak Pan Bóg przykazał. Zasiadłem w fotelu, wypiłem łyk znakomitej kawy, nabiłem fajkę i... przeszło mi jak ręką odjął.

Przypomniałem sobie bowiem, że jestem przeciwnikiem wszelkiej przemocy. Nie mogłem zatem zgodzić się na dyktat zepsutych drzwiczek i zaśmieconego dywanu. Podzieliłem się swoją refleksją z żoną. Posmutniała nieco, z niewiadomych – jak mniemam – powodów.

Patrzyłem na twarz mojej żony i przez głowę przeleciały mi setki najpiękniejszych wierszy świata. A wśród nich wiersz K... (Ja pomnju cziudnyje mgławienja...) Puszkina. Narażam się zapewne prawdziwym Polakom, deklarując znajomość języka moskali. Ba, gorzej nawet – nie tylko znajomość, ale i miłość. I nie tylko języka, ale i kultury naszego wschodniego sąsiada. Mogę być i rusofilem – nie taki straszny to epitet. Rzucano mi w twarz: ty żydu, lewaku, masonie i cyklisto. Moskala też zniosę. A co do Puszkina, to powiem, że wielkim poetą był i basta.

Twarz żony, najpiękniejsze wiersze świata, Puszkin... – ta niezwykła asocjacja pojęć i doznań sprawiła, że poczułem nieprzepartą ochotę przetłumaczenia wiersza K. Szczotki, śrubokręty, młotki poszły w odstawkę. Wziąłem się za tłumaczenie. Po kilkunastu minutach pierwsza zwrotka była gotowa.

Pamiętam nagłe zamyślenie,
To nie był sen, to byłaś ty,
Jak niespodzianka, jak olśnienie,
Jak zachwyt ponad wszelkie sny.


Zachwyciłem się rytmem i melodyką strofek. Postanowiłem sprawdzić jak poradzili sobie z tą zwrotką inni, prawdziwi tłumacze.

Pamiętam nagłe zachwycenie:
Niespodziewanie cię ujrzałem
Jak nieuchwytne przewidzenie,
Jak piękne bóstwa doskonałe.
(Seweryn Pollak)

Trochę mi się zrobiło smutno. Bo też moje tłumaczenie wydało się niejakie!

Cudowne pomnę oka mgnienie,
Harmonią tknięty wzrok i słuch:
Zjawiłaś się jak przywidzenie,
Czystego piękna lotny duch.
(Wiktor Woroszylski)

Cholera, pomyślałem. Woroszylski dobił mnie całkowicie. Kompletnie zniechęcony i zawiedziony odłożyłem pióro. Doświadczenie było smutnawe, ale pożyteczne. Cóż bowiem się stało? Trzy osoby tłumaczą ten sam tekst i cała trójka odczytuje go inaczej! Mówimy niby to samo, ale nie tak samo.

Na początku było słowo. I to – zdaje się – zdeterminowało całą historię ludzkości. Języki pomieszały się ludziom. Pojęcia pomieszały się całkowicie. Mówimy: Bóg i każdy z nas widzi innego boga. Mówimy: miłość i nic z tego nie wynika. Namiętne spory toczone są wśród polityków (nawet tej samej partii). Namiętnie dyskutujemy w autobusach, na ulicach... Komentarze zamieszczane pod artykułami pokazują polaryzację społeczeństwa wobec... słowa.

Lustracja, aborcja, tolerancja, demokracja, Polska. Jak to możliwe, że tak podstawowe pojęcia nie są jednoznaczne? Za lustracją, przeciwko aborcji są w zasadzie wszyscy. A jednak spory rozgrzewają nas do czerwoności. I tak niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że nie chodzi o ideę, a o jej interpretację. A także o niezwykle trudną (ale możliwą) do opanowania umiejętność prowadzenia rozmowy. Tego Polacy robić nie potrafią.

Typowa rozmowa dwóch Polaków polega na tym, że jeden i drugi mówi, mówi, mówi. W żadnym wypadku nie pozwalając dojść do słowa interlokutorowi. W żadnym też wypadku nie słuchają się nawzajem. Polski kompromis polega na... bezwzględnym przyjęciu mojej racji. Stosujemy w tym celu dosyć mało eleganckie środki, z arsenału „Erystyki” Schopenhauera. A więc:
– Rozszerzamy wypowiedź oponenta na wszystko, co tylko się da, a sens swojej wypowiedzi zawężamy. Im bardziej ogólnikowe twierdzenie, tym bardziej narażone jest na ataki.
– Stosujemy dwuznaczności – to samo słowo może opisywać różne rzeczy.
– Doprowadzamy oponenta do złości - wówczas nie jest w stanie prawidłowo rozumować i bronić swych racji.
– Jeśli oponent zgadza się z naszym rozumowaniem, to nie należy go pytać, czy zgadza się z wynikającymi z niego wnioskami, ale przyjąć to za pewnik.
– Nawet jeśli rozmówca nie zgadzał się z nami cały czas, bezczelnie ogłaszamy wspólny, zgodny wniosek.
– Gdy przegrywamy spór, zaczynamy mówić o czymś innym.
– Staramy się oszołomić oponenta potokiem często nic nie znaczących słów.
– Stosujemy atak personalny – odchodzimy od przedmiotu sporu, koncentrując się na adwersarzu.

A najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie traktujemy naszego rozmówcy jako adwersarza czy oponenta a jako wroga! Czy zatem Polacy są w stanie pogodzić się w jakiejkolwiek sprawie? Nie – i odpowiedzi tej udzielam z największą pewnością na jaką mnie stać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

I znowu, w niedzielny poranek czytam Pana tekst, i znowu się zachwycam, zwłaszcza Pana tłumaczeniem Puszkina. Pozdrowienia dla Mistrza i Jego Muzy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A Pańskie tłumaczenie - równie piękne jak pozostałe dwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus! I dodatkowo o dyskusjach. Chcąc mieć "swoje na wierzchu" doszukujemy się podtekstu i drugiego dna w wypowiedzi adwersarza. Pozwala to na interpretację jego wypowiedzi zgodnie z naszymi przekonaniami oraz imputowanie treści przez niego nie wypowiedzianych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mnie tak jakoś w mgnieniu oka przypomniały się słowa piosenki ze swoiście kultowego filmu o Stirlitzu - 17 mgnień wiosny i Tobie mistrute słowa dedykuję - może w ramach odkurzania histori będziesz miał ochote je sobie przetłumaczyć.

Не думай о секундах свысока,
Наступит время - сам поймешь, наверное:
Св 0;стят они, как пули у виска
Мгновения, мгновения, мгновения...

Мгновения спрессованы в года,
Мнгновения спрессованы в столетья...
И я не понимаю иногда
Где первое мнгновенье, где последнее...

i ; каждого мнгновенья свой резон,
Свои колокола, своя отметина.
Мнгновенья раздают кому позор,
Кому бесславие, а кому бессмертие!

Из крохотных мнгновений соткан дождь,
Течет с небес вода обыкновенна&# 103;,
И ты, порой, почти полжизни ждешь
Когда оно придет, твое мгновение...

Придет оно, большое как глоток,
Глоток воды во время зноя летнего...
А в общем, надо просто помнить долг
От первого мнгновенья до последнего...

Не думай о секундах свысока,
Наступит время - сам поймешь, наверное:
Св 0;стят они, как пули у виска
Мгновения, мгновения, мгновения...

Komentarz został ukrytyrozwiń

w mgnieniu plusik :) + refleksja poniżej

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mistrzu, dziękuję za przypomnienie pięknego uczucia wywołanego Puszkinem, te cudne słowa i rytmy zostają w sercu, bez względu na upływ czasu. Hołd miłości Pana do Żony wyrażony niezwykłym tłumaczeniem - wzruszający. Z analizą płaszczyzny porozumienia między Polakami niestety z bólem się zgadzam. Jak to jednak dobrze, że ze zwierzętami można porozumiewać się bez słów, uczuciem serca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z przyjemnością przeczytałam.
Jednocześnie - teksty układają mi się w podobne schematy.
Pierwsze podobieństwo to wątki osobiste, które zwykle nadają tekstom ciepły i przyjacielski rezonans w uchu i sercu (czytelnika).
Drugie podobieństwo w tekstach - gorzkawe podsumowanie z domieszką cukru, tylko że ten cukier wcale nie osładza słów.
A tak bym przeczytała Twój - Andrzeju - tekst, w którym na końcu zamieszka zdanie: jest lepiej, niż nam sie wszystkim wydaje. Głupoty jest mniej, w cynizmie nie toniemy, pamiętamy nawet o uprzejmościach, a ludziom czasem chce się popatrzeć z życzliwością na siebie (a nie tylko na własne odbicie w lustrze, a zwykle to chyba krzywe zwierciadło) !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakie to miłe uczucie przeczytać po całym dniu pracy tekst mądry i napisany piękną polszczyzną! "+"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze, że nie wziąłeś się za wiertarki i odkurzacze, bo wtedy ten tekst by nie powstał!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus. Trochę za całokształt, za język... a trochę za bycie rusofilem (i co w tym złego?).

Ba, strach komentować, bo przecież każdy zrozumie ten tekst na swój sposób, przez pryzmat własnych lektur, doświadczeń, przemyśleń... a nawet czynników wywodzących się z głębokiej nieświadomości.

A jednak - ja również nie zgodzę się z konkluzją. To właśnie było uogólnienie; brutalne pominięcie ludzi, którzy wprawdzie są ludźmi, i co gorsza Polakami*, ale starają się jak mogą słuchać innych i uczciwie prowadzić dyskusje.

* nawiązanie do kontekstu, w jakim słowo "Polacy" pojawia się w powyższym artykule

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.